2016-07-28

Żyjesz dniem dzisiejszym?

A może ciągle myślisz o przyszłości? Albo siedzisz w przeszłości?

Znasz powiedzenie „carpe diem”? Znaczy dosłownie „chwytaj dzień”, a potocznie „ciesz się każdą chwilą”. Miałem z tym zwrotem spory problem. Biorąc  potoczne rozumienie tego zwrotu zbyt dosłownie stwierdzałem, że nie ma ono sensu. Przecież nie każda chwila mojego życia jest radosna. Jak więc mam się cieszyć każdą chwilą? Będę się cieszył niektórymi chwilami mojego życia – tymi, które na to zasługują. Ale „cieszyć się każdą chwilą”? To jakieś nieporozumienie. Myślisz podobnie – czytaj dalej. Masz inne zdanie – a chcesz wiedzieć co się u mnie zmieniło w tym zakresie:).

Czy cieszę się dobrymi chwilami?

W pewnym momencie dotarło do mnie, że ja żyję głównie… w przyszłości. Tzn. oczywiście, że żyję tu i teraz – jeszcze nie zwariowałem:). Jednak przez większość czasu myślę o przyszłości: planuję różne rzeczy, analizuję ryzyka, większe zadania (projekty) rozkładam na mniejsze cegiełki, itd.. Część czasu spędzam na zwiększaniu swojej motywacji: wyobrażając sobie jak to będzie świetnie, gdy ten projekt skończę. Albo jak to będzie wspaniale, gdy poprawię  się w danym obszarze. Itd. Jednocześnie zauważyłem, że „szkoda mi czasu” na celebrowanie zakończenia kolejnych zadań, projektów, zmian, które wprowadziłem w swoim życiu. Szkoda mi, bo przecież „tyle jeszcze mam do zrobienia, do poprawienia”. Ale „jak już to wszystko zrobię, jak już sobie wszystko poukładam - to  wtedy dopiero będę świętował:). Na całego”.

Nigdy sobie tego do końca nie poukładasz

I wiesz co? Nie byłoby tego tekstu gdyby nie zdanie, które mnie niemal powaliło na ziemię. Zdanie: „nigdy sobie tego do końca nie poukładasz”. Na początku się zbuntowałem -  „jak to: ja sobie nie poukładam?”. Ale potem przyszła refleksja: „przecież ja zawsze znajdę coś, co jeszcze mogę zrobić, co jeszcze mogę poprawić, udoskonalić”. Czyli to zdanie jest prawdziwe. To jest zdanie o mnie! I do mnie! Jeśli czegoś nie zmienię - do końca życia będę skupiony na przyszłości. Na tym stanie doskonałości, do którego dążę, a którego przecież (wiem to na pewno) nigdy nie osiągnę. I gdy już będę widział, że moment „przejścia na drugą stronę” jest bliski – zobaczę (ale dopiero wtedy!) jak dużo radości w moim życiu przeciekło mi między palcami. Bo pędziłem dalej.

Wewnętrzny krytyk

Gdy już zacząłem się temu przyglądać bliżej (również poszukiwać wiedzy na ten temat) to zauważyłem, że jestem pod bardzo silnym wpływem swojego wewnętrznego krytyka (gremlina). Mój gremlin zaraził mnie niezdrowym perfekcjonizmem i w tym stanie zniewolenia utrzymywał przez wszystkie te lata. Dawałem się uwodzić wizją szczęścia, którego przecież (teraz to wiem) nigdy nie osiągnę. I w poszukiwaniu tego wielkiego szczęścia (czekającego na końcu mojej drogi rozwoju) ignorowałem większość mniejszych sukcesów, radości, miłych chwil. Odnajdujesz się trochę w tym opisie? Czytaj dalej. Ty masz inaczej, bo głównie analizujesz przeszłość? Sądzę, że warto, abyś też czytała/czytała dalej. Tematem siedzenia w przeszłości też się zajmę: w dalszej części tego tekstu.

Carpe diem

Niefajnie się poczułem: „jak mogłem być aż tak głupi i to przez tyle lat?”. To „stanięcie w prawdzie” było jednak też momentem zwrotnym. Postanowiłem walczyć ze swoim gremlinem. Nie dawać się uwodzić obietnicom bez pokrycia. Spędzać więcej czasu „tu i teraz” – szczególnie jeśli to „tu i teraz” jest fajne, miłe, przyjemne. I tak obecnie rozumiem zwrot „carpe diem”.

Oczywiście, że mój gremlin próbuje umniejszać radość z tego co się dzieje „tu i teraz” i wskazuje, że można ten czas zużyć na „pędzenie do przodu”. Ale coraz częściej opieram się tym jego sugestiom. W końcu uczę innych jak walczyć ze swoim wewnętrznym krytykiem:).

Siedzenie w przeszłości 

Inną odmianą ignorowania sugestii „carpe diem” jest przebywanie w przeszłości. Zdarza się (choć rzadko), że jest to ucieczka od nieciekawej teraźniejszości do przyjemnych wspomnień. Niestety, potrafi to doprowadzić do gloryfikacji przeszłości, często wbrew faktom (po prostu niektóre, nieprzyjemne fakty się ignoruje). Efekt ostateczny? Konkluzja, że „obecne czasy są do niczego”, bo przecież „za moich czasów” (ten problem najczęściej dotyczy ludzi dojrzałych) wszystko było doskonałe. A skoro „obecne czasy są do niczego” to nie można się cieszyć żadną obecną chwilą, bo zaprzeczyłoby się swoim własnym słowom. Taki syndrom mnie (jeszcze?) nie dotyczy. Ale znam klika osób, które zostały nim dotknięte. Nie zazdroszczę im. Raczej współczuję. Niestety, większość z nich nie chce niczego w swoim życiu zmieniać – przed „bólem istnienia tu i teraz" uciekają w (udoskonaloną w swoim umyśle) przeszłość. Trochę jest to podobne do funkcjonowania osób uzależnionych od alkoholu, narkotyków, seksu. Najtrudniej jest przyznać: „mam problem”.

Drugą wersją siedzenia w przeszłości jest rozważanie swoich błędów, pomyłek, porażek. Mój gremlin przekonuje mnie, że bez analizy przyczyn moich porażek nie mam szans ich uniknąć w przyszłości. I to jest argument niepodważalny. Problem w tym, że najczęściej mój gremlin tylko mi przypomina porażki, trzyma mnie w złym nastroju, poczuciu winy, ale nie motywuje do przeprowadzenia rzeczowej analizy. Też tak masz? Następnym razem, gdy Ci się coś takiego przypomni – zaplanuj sobie w kalendarzu czas na rzeczowe rozważenie tego tematu i… pomyśl o czymś innym (przyjemniejszym). Jeśli okaże się, że nie potrafisz się uwolnić od natarczywych myśli – będzie to najlepszy dowód na istnienie wewnętrznego krytyka, który zmusza Cię do myślenia o czymś na co nie masz, w danym momencie, ochoty.

Uwaga: Muszę dotrzymać danego (sobie) słowa, tzn. przeprowadzić analizę tej porażki w czasie, który zaplanowałem. W przeciwnym razie mój gremlin nigdy nie da mi spokoju. Nie daję się jednak wpuścić w rozważania „jak to było beznadziejnie”. Najpierw wypisuję wszystkie fakty, potem dodaję do nich interpretację. Pamiętam, że nawet w największej „wpadce” są elementy pozytywne. Jeśli ich nie znajduję to znaczy, że to gremlin kieruje moim procesem. Nie daję się. Znajduję to co zrobiłem dobrze. A potem przyjrzyglądam się głównemu (jednemu!) źródłu mojej porażki. I decyduję co zrobię inaczej następnym razem. Gdy już taką analizę przeprowadzę – nie pozwalam więcej gremlinowi wpuszczać się w „siedzenie w przeszłości” nad tym tematem.

Chcesz temat pogłębić?

Jeśli zaintrygował Cię temat wewnętrznego krytyka to możesz zajrzeć do moich tekstów na ten temat: Wewnętrzny krytyk oraz Problem z gremlinem.  Dla tych, którzy negują istnienie wewnętrznego krytyka mam tekst: Jesteś marionetką.

Gdyby jakoś Cię dotknął temat perfekcjonizmu – polecam artykuł, w którym pokazuję jak można sprawdzić ile masz w sobie niezdrowego, a ile zdrowego perfekcjonizmu: Jesteś perfekcjonistą?

A może chcesz się nauczyć jak dostrzegać więcej radosnych elementów w swoim życiu? Polecam ćwiczenie „dlaczego jestem dzisiaj radosny/radosna” opisane w tekście: Emocje, cz. 1.

Dodaj komentarz

(e-mail nie będzie publikowany)

Rekomendacje

  • To co było dla mnie wartościowe w pracy z Krzysztofem w roli coacha to Jego doświadczenie, otwartość oraz przede wszystkim umiejętność zwrócenia mojej uwagi na aspekty z kategorii „nie wiem, że nie wiem”, których zauważenie bardzo usprawnia działania i realizację celów.

    Tomasz Gajewski

  • Krzysztof podchodzi bardzo profesjonalnie do coachingu. Pomógł mi zrozumieć moje słabe i mocne strony oraz określić obszary, nad którymi powinienem pracować. Krzysztof w znakomitej większości wskazywał mi drogę do rozwiązania, do wiedzy a tym samym pozwolił mi wypracować mechanizmy do samodzielnego rozwoju, niż dawał po prostu gotowe odpowiedzi. Współpracę z Krzysztofem uważam za szczególnie wartościową z uwagi na jego umiejętność budowania relacji,  zaangażowanie, doświadczenie biznesowe, wysoką kulturę osobistą i etykę w życiu prywatnym i zawodowym.

    Piotr Oracz

    Dyrektor ds eComerce w Loopa.eu

  • Miałem przyjemność uczestniczyć w sesjach coachingu dla zarządu K&K Media Solutions prowadzonych przez Krzysztofa. Jego ogromne doświadczenie i autentyczna chęć pomocy pomagają dojść do ciekawych konkluzji, które traktuje się jako swoje. Zaskakujące było dla mnie to, że wykraczały one poza spodziewany przeze mnie obszar zawodowy.
    Krzysztof otworzył nam oczy na to, co oczywiste, a jednak niezauważalne.

    Jakub Reiter

    Wiceprezes Zarządu K&K Media Solutions

  • Z Panem Krzysztofem, podczas procesu coachingowego, miałem przyjemność pracować  przez pół roku. W tym okresie przepracowaliśmy trzy bloki tematyczne: delegowanie, opór oraz emocje. To, co najbardziej mnie zaskoczyło to wiedza o samym sobie. Praca z Panem Krzysztofem otworzyła mi oczy na pewne kwestie, na które nie zwracałem uwagi, a które miały/mają bardzo duże odzwierciedlenie w jakości wykonywanej przeze mnie pracy. Pan Krzysztof jest świetnym fachowcem – z dużym bagażem doświadczenia, zawsze cennymi radami. Właściwie nie było sytuacji, w których nie miałby gotowego rozwiązania. To, co mówi naprawdę warto wdrożyć i stosować. Najbardziej wartościowe jest wskazanie przez Pana Krzysztofa prawidłowego podział słabszych i silniejszych stron. Dowiedziałem się, że to, co wszyscy postrzegają jako negatyw tak naprawdę może być pozytywem. Ale, aby tak się stało warto stosować się do wskazówek Pana Krzysztofa. Gorąco polecam każdemu, kto pragnie się rozwijać i pracować nad sobą!

    Karol Roguski

    Kierownik Projektu

    Arteria S.A.

  • Współpraca z Krzysztofem pozwala uwierzyć w wiarę we własne możliwości.

    Manager spółki notowanej na GPW

  • Praca z Krzysztofem pozwoliła mi zrealizować założone cele, dzięki jego doświadczeniu i umiejętności znajdowania problemów nad, którymi warto się pochylić. W trakcie sesji naprowadził mnie na wiele rozwiązań, które wprowadziłem do swojego życia zawodowego. Spotkania przekonały mnie do skuteczności coachingu, kiedy pojawią się kolejne zagadnienia chętnie nad nimi z Krzysztofem popracuję. Szczerze polecam, uważam że Krzysztof pozwala znaleźć "drogę na skróty" do wyznaczonego celu.

    Radosław Nowotniak

  • Pracowałam z Krzysztofem w ramach usług barterowych sesji coachingowych. Każda sesja z Krzysztofem (moja jako klienta coachingu) to ogromna ciekawość. Każda sesja z Krzysztofem przynosi dla mnie nowe odkrycie dotyczące mnie samej. Cenię pracę z Krzysztofem za profesjonalizm, upór, dążenie do celu, bezpośrednie wypowiedzi, dowcip, trafne puenty, trochę "cięty" język, którego czasem mi potrzeba. To mnie motywuje i równocześnie bawi, czyniąc ten czas sesji ciekawym i owocnym. Cenię pracę z Krzysztofem za Jego elementy mentoringu wplecione w sesje. Każdy ma swój własny styl pracy i tak ja widzę styl Krzysztofa. Dziękuję za to.

    Aldona Wierzba

  • Konkretne informacje, pewność siebie prowadzącego, humor, praktyczna wiedza, prosto i dobrze wyjaśnione.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Karol Niedzielewski

  • Super stosunek do studentów, odpoczynek psychiczny, dużo humoru i rozrywki. GORĄCO POLECAM!

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Natalia Górecka

  • Fantastyczny warsztat, dynamicznie, z dużą dozą poczucia humoru i świetnie od strony merytorycznej. Na ogromny plus ćwiczenia przeprowadzone podczas warsztatu.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

  • Warto poznać problemy w Komunikacji!

    Uczestnik warsztatu "Podstawy komunikacji".

    Adrian Zduńczyk

  • Skondensowana dawka pożytecznej rzeczy.

    Uczestniczka warsztatu "Podstawy komunikacji"

    Magdalena Kaczyńska

  • Warsztat godny polecenia. Temat bardzo potrzebny w życiu. Narzędzia do natychmiastowego wykorzystania i sprawdzenia, czy działają i jak działają.

    Uczestniczka warsztatu "Coaching emocji - subiektywny przegląd"

    Beata Matys

  • Zaskakująco skuteczne prowadzenie warsztatu.

    Uczestniczka warsztatu "3 narzędzia do zarządzania emocjami"

    Beata Śliwkowska