2015-11-26

Drobiazg, który wpienia

Jak sobie z czymś takim radzić?

Wściekam się z powodu drobiazgu

Jadę do pracy. Korek po horyzont. Wszyscy poddenerwowani. A tu jakiś cwaniaczek mija wszystkich chodnikiem i wciska się przede mnie. Trąbię na niego, że mi się to nie podoba. Pokazuje mi środkowy palec. „No, co za cham”. Nie dosyć, że się wpycha to jeszcze ludzi obraża: „zaraz Cię wychowam, Ty dupku!”

Jestem wściekły. Co za dupek. Ktoś musi mu dać nauczkę, bo się taki dupek nigdy nie zmieni. Itd. Im więcej o tym myślę tym bardziej jestem rozdrażniony. Byle uwaga powoduje, że moją wściekłość rozładowuję na, Bogu ducha winnym, pasażerze siedzącym obok mnie: „mógł się nie odzywać, jak nie ma nic mądrego do powiedzenia”.

A gdy już ochłonę to jest mi głupio. Wstydzę się tego jak się zachowałem. Łamię się i przepraszam mojego pasażera. Ale niesmak mi pozostaje. Nie chcę tak reagować. Ale mimo, że tego nie chcę to często tak właśnie reaguję. Włączają się mechanizmy reakcji automatycznej.

Też tak masz? Chcesz to zmienić? Czytaj dalej.

Co nie pomaga?

Próbowałem poniższych sposobów. Żaden z nich nie pomógł. Mimo wielu prób.

  1. Odpłacenie „pięknym za nadobne”. On mi zajechał drogę – wyprzedzę go i zajadę mu jeszcze bardziej. Wtedy on na mnie bardzo agresywnie natrąbi i będzie chciał mi ponownie drogę zajechać. Itd., itp. To droga klasycznej eskalacji napięcia. Może się nawet skończyć stłuczką lub bójką. A emocje na pewno w ten sposób nie opadną.
  2. Rozważania typu: „jak on mógł tak postąpić?” Takie podejście to, w gruncie rzeczy, dolewanie oliwy  do ognia. Im dłużej w takim myśleniu tkwię tym mocniej się irytuję.
  3. Porady osób trzecich: „nie denerwuj się”, „po co się tak irytujesz?”, „daj spokój przecież to drobiazg”. Tacy mądrale, doradzający z pozycji „oświeconych świętych” też „dorzucają do ognia”. Pojawia się dodatkowa irytacja na tych mędrków-teoretyków, którzy - w podobnych sytuacjach  - sami aż kipią wściekłością: ale mnie, z niekłamaną satysfakcją, pouczają.
  4. Próba zapomnienia o sprawie. Działa dopiero, gdy emocje opadną. Ale one same opaść nie chcą. Trzeba im pomóc.

Co naprawdę działa?

Trzeba zastosować wszystkie trzy etapy.

Etap I.

Uświadamiam sobie, że się zirytowałem. Głośno to wyrażam. Mówię np. „zdenerwował mnie ten facet”.

Uwaga: Staram się unikać wyrażania swojego zdenerwowania w sposób bardzo dosadny (np. używając wyrażeń „dupek” lub „cwaniaczek z miodem w uszach” zamiast „facet”), gdyż to podwyższa poziom zdenerwowania.

Etap II.

Ustalam poziom mojej irytacji w mojej stałej skali (np. od 0 do 10). Np. Tu i „teraz jestem zdenerwowany na 9”.

Etap III. (najważniejszy)

Porównuję to wydarzenie ze swoją stałą skalą.

  • Przypominam sobie jakie wydarzenie rzeczywiście zasługuje na „10” w mojej skali. U mnie jest to ciężka choroba moja i moich bliskich, gdy wiemy, że cierpimy, ale nie możemy sobie nawzajem pomóc.
  • Następnie przyglądam się „9”. W mojej skali: to śmierć lub ciężka choroba jednej bliskiej osoby.
  • A co to znaczy „8”? U mnie: duże strata materialna np. strata oszczędności życia, pożar mieszkania, itp.
  • A „7”? Choroba przewlekła (moja lub osoby bliskiej) lub mniejsza strata materialna np. skasowany samochód.
  • Przyglądam się też drugiej stronie mojej skali. Na ile wyceniam nieszczęście związane z utratą np. portfela? Noszę tam niewielkie sumy, ale mam też dokumenty, karty kredytowe. Dla mnie utrata portfela to „4”.
  • I teraz…. „tadam”: uświadamiam sobie, że obecne wydarzenie jest mniejszym nieszczęściem niż utrata portfela. Więc obiektywnie zasługuje najwyżej na „3”.

A najciekawsze jest to, że… to naprawdę działa. Moja irytacje rzeczywiście wyraźnie spada. Uświadamiam sobie, że tak naprawdę nie ma się czym denerwować. Że niepotrzebnie „robiłem z igły widły”.

Aha, procedura działa we wszystkich sytuacjach, gdy „robię z igły widły”. Nie tylko w przypadku, gdy ktoś mi zajedzie drogę, gdy spieszę się do pracy:).

Kiedy to działa?

Procedura działa tylko wtedy,… gdy jest stosowana. Zostało Ci tylko pamiętać o tym, aby stosować powyższą metodę. Oczywiście, na początku możesz mieć ten problem, że „z automatu” włączasz swoją starą procedurę. Ale, któregoś razu, przyjdzie pierwsza refleksja, że przecież chciałeś/chciałaś zrobić coś innego. Potem zauważysz to w czasie realizacji swojej starej procedury. Następnie zmodyfikujesz zakończenie swojej starej procedury. Aż wreszcie … tak, zastosujesz nową procedurę od samego początku. A potem będzie już z górki. Coraz częsciej będziesz stosował nową procedurę. Aż do momentu, gdy o starej procedurze ... zapomnisz.

Powodzenia! Daj znać, ile czasu zajęło Ci zastąpienie swojej starej procedury - nową.

Komentarze:

2015-12-01
Super porada - zyciowa, wyprobowana i ... sensowna tez dla mnie....
czekam na nastepne takie teksty!
Andzia

Dodaj komentarz

(e-mail nie będzie publikowany)

Rekomendacje

  • To co było dla mnie wartościowe w pracy z Krzysztofem w roli coacha to Jego doświadczenie, otwartość oraz przede wszystkim umiejętność zwrócenia mojej uwagi na aspekty z kategorii „nie wiem, że nie wiem”, których zauważenie bardzo usprawnia działania i realizację celów.

    Tomasz Gajewski

  • Krzysztof podchodzi bardzo profesjonalnie do coachingu. Pomógł mi zrozumieć moje słabe i mocne strony oraz określić obszary, nad którymi powinienem pracować. Krzysztof w znakomitej większości wskazywał mi drogę do rozwiązania, do wiedzy a tym samym pozwolił mi wypracować mechanizmy do samodzielnego rozwoju, niż dawał po prostu gotowe odpowiedzi. Współpracę z Krzysztofem uważam za szczególnie wartościową z uwagi na jego umiejętność budowania relacji,  zaangażowanie, doświadczenie biznesowe, wysoką kulturę osobistą i etykę w życiu prywatnym i zawodowym.

    Piotr Oracz

    Dyrektor ds eComerce w Loopa.eu

  • Miałem przyjemność uczestniczyć w sesjach coachingu dla zarządu K&K Media Solutions prowadzonych przez Krzysztofa. Jego ogromne doświadczenie i autentyczna chęć pomocy pomagają dojść do ciekawych konkluzji, które traktuje się jako swoje. Zaskakujące było dla mnie to, że wykraczały one poza spodziewany przeze mnie obszar zawodowy.
    Krzysztof otworzył nam oczy na to, co oczywiste, a jednak niezauważalne.

    Jakub Reiter

    Wiceprezes Zarządu K&K Media Solutions

  • Z Panem Krzysztofem, podczas procesu coachingowego, miałem przyjemność pracować  przez pół roku. W tym okresie przepracowaliśmy trzy bloki tematyczne: delegowanie, opór oraz emocje. To, co najbardziej mnie zaskoczyło to wiedza o samym sobie. Praca z Panem Krzysztofem otworzyła mi oczy na pewne kwestie, na które nie zwracałem uwagi, a które miały/mają bardzo duże odzwierciedlenie w jakości wykonywanej przeze mnie pracy. Pan Krzysztof jest świetnym fachowcem – z dużym bagażem doświadczenia, zawsze cennymi radami. Właściwie nie było sytuacji, w których nie miałby gotowego rozwiązania. To, co mówi naprawdę warto wdrożyć i stosować. Najbardziej wartościowe jest wskazanie przez Pana Krzysztofa prawidłowego podział słabszych i silniejszych stron. Dowiedziałem się, że to, co wszyscy postrzegają jako negatyw tak naprawdę może być pozytywem. Ale, aby tak się stało warto stosować się do wskazówek Pana Krzysztofa. Gorąco polecam każdemu, kto pragnie się rozwijać i pracować nad sobą!

    Karol Roguski

    Kierownik Projektu

    Arteria S.A.

  • Współpraca z Krzysztofem pozwala uwierzyć w wiarę we własne możliwości.

    Manager spółki notowanej na GPW

  • Praca z Krzysztofem pozwoliła mi zrealizować założone cele, dzięki jego doświadczeniu i umiejętności znajdowania problemów nad, którymi warto się pochylić. W trakcie sesji naprowadził mnie na wiele rozwiązań, które wprowadziłem do swojego życia zawodowego. Spotkania przekonały mnie do skuteczności coachingu, kiedy pojawią się kolejne zagadnienia chętnie nad nimi z Krzysztofem popracuję. Szczerze polecam, uważam że Krzysztof pozwala znaleźć "drogę na skróty" do wyznaczonego celu.

    Radosław Nowotniak

  • Pracowałam z Krzysztofem w ramach usług barterowych sesji coachingowych. Każda sesja z Krzysztofem (moja jako klienta coachingu) to ogromna ciekawość. Każda sesja z Krzysztofem przynosi dla mnie nowe odkrycie dotyczące mnie samej. Cenię pracę z Krzysztofem za profesjonalizm, upór, dążenie do celu, bezpośrednie wypowiedzi, dowcip, trafne puenty, trochę "cięty" język, którego czasem mi potrzeba. To mnie motywuje i równocześnie bawi, czyniąc ten czas sesji ciekawym i owocnym. Cenię pracę z Krzysztofem za Jego elementy mentoringu wplecione w sesje. Każdy ma swój własny styl pracy i tak ja widzę styl Krzysztofa. Dziękuję za to.

    Aldona Wierzba

  • Konkretne informacje, pewność siebie prowadzącego, humor, praktyczna wiedza, prosto i dobrze wyjaśnione.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Karol Niedzielewski

  • Super stosunek do studentów, odpoczynek psychiczny, dużo humoru i rozrywki. GORĄCO POLECAM!

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Natalia Górecka

  • Fantastyczny warsztat, dynamicznie, z dużą dozą poczucia humoru i świetnie od strony merytorycznej. Na ogromny plus ćwiczenia przeprowadzone podczas warsztatu.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

  • Warto poznać problemy w Komunikacji!

    Uczestnik warsztatu "Podstawy komunikacji".

    Adrian Zduńczyk

  • Skondensowana dawka pożytecznej rzeczy.

    Uczestniczka warsztatu "Podstawy komunikacji"

    Magdalena Kaczyńska

  • Warsztat godny polecenia. Temat bardzo potrzebny w życiu. Narzędzia do natychmiastowego wykorzystania i sprawdzenia, czy działają i jak działają.

    Uczestniczka warsztatu "Coaching emocji - subiektywny przegląd"

    Beata Matys

  • Zaskakująco skuteczne prowadzenie warsztatu.

    Uczestniczka warsztatu "3 narzędzia do zarządzania emocjami"

    Beata Śliwkowska