2014-03-07

Emocje, cz. 3

Co robić, gdy poziom emocji jest już naprawdę wysoki?

Właśnie. Wszystkie te techniki może nawet i jakoś pomagają, ale tylko wtedy, gdy jeszcze emocje „nie wzięły góry”.  Gdy emocje już się rozszaleją – najczęściej działa jakiś automatyczny (atawistyczny?) mechanizm obronno-atakujący. Albo uciekam albo atakuję.

Rzeczywiście, tak to funkcjonuje. Jeśli już do takiego wysokiego poziomu emocji dojdzie – nie ma czasu na intelektualne analizy i trzeba działać. Nasi przodkowie, którzy w takich chwilach zabierali się za rozmyślania – wyginęli. Ci „na wszelki wypadek” walący maczugą - przeżyli. I wszyscy jesteśmy potomkami tych „walących maczugą bez zastanowienia”.

Warto więc mieć taką refleksję: ten problem dotyczy wszystkich. A dlaczego nie wszyscy reagują tak samo gwałtownie? Niektórzy mogą mieć naturalnie wyższy próg wyzwalania – wtedy zdarza się im to rzadziej (lub wcale). Inni mogli mieć dobre wzorce w rodzicach – przejęli sposoby zachowania rodziców wychodzące poza reakcje „uciekaj lub atakuj”. Jeszcze inni nauczyli się obserwować swój poziom emocji i reagować zanim „emocje wezmą górę” – nazywa się to rozpoznawaniem wyzwalacza (trygera). O tym sposobie jeszcze napiszę.

Technika punktu odniesienia

Gdy „pierwszy atak” już minie - czyli gdy odruchową reakcję mamy już za sobą - możemy ponownie uruchomić szare komórki. Warto pamiętać, że „co się stało to się nie odstanie” i skupić się w takim momencie na ocenie obecnego poziomu własnych emocji. Zazwyczaj wcale on się tak wyraźnie nie obniża zaraz po „pierwszym ataku”. A np. w sytuacji stłumienia (czasem też taką technikę automatyczną stosujemy – np. rodzice zabraniali nam okazywać czynnie swoje emocje) poziom emocji jest cały czas wysoki i grozi wybuchem przy najbliższej (nawet bardzo błahej) okazji.

Uwaga poboczna: techniki tłumienia emocji nie poleca się jako, że - na dłuższą metę - zawsze kończy się wybuchem nagromadzonej frustracji. Wybuch taki jest nieadekwatny do ostatniego wydarzenia i najczęściej całkowicie zaskakujący dla otoczenia. Jego siła jest też znacznie większa niż siła wielu „reakcji natychmiastowych”.

Zatem: coś mnie ogromnie zdenerwowało, jakoś zareagowałem (lub reakcję stłumiłem). I co teraz?

a) przyznaję się, że jestem zdenerwowany

Nie odpowiadam odruchowo „Nic mi nie jest!” na pytanie „Co się stało?”. Dobrze jest -  nawet bez pytania - poinformować otoczenie: „Jestem bardzo zdenerwowany/poirytowany”. Otoczenie najczęściej bierze wtedy poprawkę na nasz stan emocjonalny i „nie dorzuca do ognia”.

b) cceniam swój poziom emocji

A więc jestem zdenerwowany. Jak bardzo np. w skali od 0 -10? Na 8? OK. Przyjmuję to. Nie tłumaczę też sam sobie, że „nie ma się czym denerwować”. Przeciwnie: uświadamiam sobie jakie wydarzenie spowodowało taki wzrost emocji.

c) porównuję ten poziom z końcem mojej skali

Aha, więc jestem zdenerwowany na „8”. A jak wygląda koniec mojej skali? Kiedy byłbym zdenerwowany na 10? Czyli tak zdenerwowany, że bardziej już nie mogę. Co musiałoby się zdarzyć? Chyba jakieś nieszczęście. Duże nieszczęście. Raczej takie, że większego już nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Czyli mam też listę nieszczęść od największego do wyobrażenia do nieco mniejszych. Ta lista może mi zająć nawet kawałek skali: np. nieszczęście klasy „A” – 8, nieszczęście „B” – 9, nieszczęście „C” – 10.

I teraz wracam do wydarzenia, które przed chwilą spowodowało moje wzburzenie. Do której kategorii ono należy? I wiesz co? Najczęstsza odpowiedź brzmi: „Do żadnej”. Jest to wydarzenie dużo poniżej tych naprawdę istotnych. Zatem moja ocena poziomu moich emocjo była … „emocjonalna”, a nie racjonalna. I co z tego? A to, że teraz moje emocje opadają i mogę je wycenić bardziej obiektywnie.

d) porównuję moją wycenę z jakimś standardowym wydarzeniem

Np. wyceniam swój poziom zdenerwowania w przypadku utraty portfela. Ile to wynosi w mojej skali? Były tam pieniądze, dokumenty, karty kredytowe? Jak duże zdenerwowanie to we mnie wywoła? Poziom „4”, „5”? Inny? OK. To Twoja skala.

I znowu wracam do tego co się stało przed chwilą? Czy było to wydarzenie istotniejsze od utraty portfela? Najczęściej „nie”. Więc ponownie zmieniam moją ocenę poziomu zdenerwowania. I emocje faktycznie ponownie opadają.

Za tydzień napiszę o odkrywaniu trygerów. I co to daje. Jeśli cykl o emocjach Cię zainteresował – zapraszam ponownie.

Uważasz, że są to teoretyczne rozważania bez żadnego zastosowania w praktyce? Masz prawo do swojego przekonania. A próbowałeś/aś którejkolwiek metody? „Tak” i się nie udało? Może napisz w komentarzu o swoim niepowodzeniu. A nuż znajdzie się na to jakaś rada?

Dodaj komentarz

(e-mail nie będzie publikowany)

Rekomendacje

  • To co było dla mnie wartościowe w pracy z Krzysztofem w roli coacha to Jego doświadczenie, otwartość oraz przede wszystkim umiejętność zwrócenia mojej uwagi na aspekty z kategorii „nie wiem, że nie wiem”, których zauważenie bardzo usprawnia działania i realizację celów.

    Tomasz Gajewski

  • Krzysztof podchodzi bardzo profesjonalnie do coachingu. Pomógł mi zrozumieć moje słabe i mocne strony oraz określić obszary, nad którymi powinienem pracować. Krzysztof w znakomitej większości wskazywał mi drogę do rozwiązania, do wiedzy a tym samym pozwolił mi wypracować mechanizmy do samodzielnego rozwoju, niż dawał po prostu gotowe odpowiedzi. Współpracę z Krzysztofem uważam za szczególnie wartościową z uwagi na jego umiejętność budowania relacji,  zaangażowanie, doświadczenie biznesowe, wysoką kulturę osobistą i etykę w życiu prywatnym i zawodowym.

    Piotr Oracz

    Dyrektor ds eComerce w Loopa.eu

  • Miałem przyjemność uczestniczyć w sesjach coachingu dla zarządu K&K Media Solutions prowadzonych przez Krzysztofa. Jego ogromne doświadczenie i autentyczna chęć pomocy pomagają dojść do ciekawych konkluzji, które traktuje się jako swoje. Zaskakujące było dla mnie to, że wykraczały one poza spodziewany przeze mnie obszar zawodowy.
    Krzysztof otworzył nam oczy na to, co oczywiste, a jednak niezauważalne.

    Jakub Reiter

    Wiceprezes Zarządu K&K Media Solutions

  • Z Panem Krzysztofem, podczas procesu coachingowego, miałem przyjemność pracować  przez pół roku. W tym okresie przepracowaliśmy trzy bloki tematyczne: delegowanie, opór oraz emocje. To, co najbardziej mnie zaskoczyło to wiedza o samym sobie. Praca z Panem Krzysztofem otworzyła mi oczy na pewne kwestie, na które nie zwracałem uwagi, a które miały/mają bardzo duże odzwierciedlenie w jakości wykonywanej przeze mnie pracy. Pan Krzysztof jest świetnym fachowcem – z dużym bagażem doświadczenia, zawsze cennymi radami. Właściwie nie było sytuacji, w których nie miałby gotowego rozwiązania. To, co mówi naprawdę warto wdrożyć i stosować. Najbardziej wartościowe jest wskazanie przez Pana Krzysztofa prawidłowego podział słabszych i silniejszych stron. Dowiedziałem się, że to, co wszyscy postrzegają jako negatyw tak naprawdę może być pozytywem. Ale, aby tak się stało warto stosować się do wskazówek Pana Krzysztofa. Gorąco polecam każdemu, kto pragnie się rozwijać i pracować nad sobą!

    Karol Roguski

    Kierownik Projektu

    Arteria S.A.

  • Współpraca z Krzysztofem pozwala uwierzyć w wiarę we własne możliwości.

    Manager spółki notowanej na GPW

  • Praca z Krzysztofem pozwoliła mi zrealizować założone cele, dzięki jego doświadczeniu i umiejętności znajdowania problemów nad, którymi warto się pochylić. W trakcie sesji naprowadził mnie na wiele rozwiązań, które wprowadziłem do swojego życia zawodowego. Spotkania przekonały mnie do skuteczności coachingu, kiedy pojawią się kolejne zagadnienia chętnie nad nimi z Krzysztofem popracuję. Szczerze polecam, uważam że Krzysztof pozwala znaleźć "drogę na skróty" do wyznaczonego celu.

    Radosław Nowotniak

  • Pracowałam z Krzysztofem w ramach usług barterowych sesji coachingowych. Każda sesja z Krzysztofem (moja jako klienta coachingu) to ogromna ciekawość. Każda sesja z Krzysztofem przynosi dla mnie nowe odkrycie dotyczące mnie samej. Cenię pracę z Krzysztofem za profesjonalizm, upór, dążenie do celu, bezpośrednie wypowiedzi, dowcip, trafne puenty, trochę "cięty" język, którego czasem mi potrzeba. To mnie motywuje i równocześnie bawi, czyniąc ten czas sesji ciekawym i owocnym. Cenię pracę z Krzysztofem za Jego elementy mentoringu wplecione w sesje. Każdy ma swój własny styl pracy i tak ja widzę styl Krzysztofa. Dziękuję za to.

    Aldona Wierzba

  • Konkretne informacje, pewność siebie prowadzącego, humor, praktyczna wiedza, prosto i dobrze wyjaśnione.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Karol Niedzielewski

  • Super stosunek do studentów, odpoczynek psychiczny, dużo humoru i rozrywki. GORĄCO POLECAM!

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Natalia Górecka

  • Fantastyczny warsztat, dynamicznie, z dużą dozą poczucia humoru i świetnie od strony merytorycznej. Na ogromny plus ćwiczenia przeprowadzone podczas warsztatu.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

  • Warto poznać problemy w Komunikacji!

    Uczestnik warsztatu "Podstawy komunikacji".

    Adrian Zduńczyk

  • Skondensowana dawka pożytecznej rzeczy.

    Uczestniczka warsztatu "Podstawy komunikacji"

    Magdalena Kaczyńska

  • Warsztat godny polecenia. Temat bardzo potrzebny w życiu. Narzędzia do natychmiastowego wykorzystania i sprawdzenia, czy działają i jak działają.

    Uczestniczka warsztatu "Coaching emocji - subiektywny przegląd"

    Beata Matys

  • Zaskakująco skuteczne prowadzenie warsztatu.

    Uczestniczka warsztatu "3 narzędzia do zarządzania emocjami"

    Beata Śliwkowska