2016-05-25

Jak reagujesz na krzywdę?

Co robisz, gdy ktoś Cię skrzywdził?

Zapewne nie raz poczułeś się/poczułaś się skrzywdzony/skrzywdzona. Nieprzyjemne, prawda? Słowo „krzywda” zawiera w sobie pierwiastek niesprawiedliwości. Zatem nie mówimy o sytuacji, gdy ktoś słusznie mi odpłacił za to, że nie byłem wobec niego OK. Mówimy o sytuacji, gdy ktoś (w moim odczuciu) niesłusznie zrobił coś, co mi sprawia przykrość, powoduje dyskomfort, zwyczajnie boli. Co robisz w takiej sytuacji? Nie fantazjuj! Nie ustalaj: co warto robić. Przypomnij sobie kilka takich sytuacji oraz swoje reakcje: jak bardzo Ci się Twoje reakcje podobały, jaki efekt przyniosły?

Dygresja. Inny wątek dotyczący „krzywdy” to uczciwa refleksja: kiedy - tak naprawdę - jestem w stanie przyznać, że to, co mnie spotkało było „zasłużoną odpłatą”? Nawet jeśli przyznaję (choć nie jest to łatwe), że wobec kogoś zachowałem się nie fair to, gdy ten ktoś reaguje podobnie (nie będąc fair wobec mnie) – najczęściej mam poczucie, że „moja krzywda jest większa”. Mechanizm jest prosty: wiem jak mnie zabolało, ale nie mam pojęcia jak zabolało kogoś  innego. Przy czym najczęściej siebie uważam za wrażliwszego od innych – zatem mnie musiało zaboleć bardziej.

Co nie działa

Sytuacja wyjściowa: ktoś mnie (w moim odczuciu) skrzywdził. Co robię?

1. Udaję, że nic się nie stało

Metoda pod hasłem „nie pokazać, że mnie boli”, aby nie dać satysfakcji krzywdzicielowi. Rzeczywiście, krzywdziciel (o ile rzeczywiście świadomie chciał mnie skrzywdzić) nie będzie miał satysfakcji. Z drugiej strony: mój ból nie znika od udawania, że go nie ma. Zostaję z poczuciem krzywdy i niedobrymi myślami na temat krzywdziciela. Nie dałem szansy na wyjaśnienie sytuacji (przecież to mogło być nieporozumienie). W ten sposób nie uniknę  podobnego zachowania krzywdziciela w przyszłości (nawet jeśli nie chciał mnie skrzywdzić) – skoro nie wie, że jego zachowanie mnie zabolało – następnym razem może się zachować identycznie. A moje poczucie krzywdy jeszcze wzrośnie.

Długofalowo tłumienie swoich emocji kończy się zazwyczaj wybuchem z powodu jakiegoś drobiazgu, który „przepełnił czarę goryczy”. Czasem ten wybuch skierowany jest „przeciw” komuś przypadkowemu, który akurat „był pod ręką”, a wszyscy obserwatorzy są zdumieni skalą wybuchu.

2. Przebaczenie bez próby wyjaśnienia

Mam poczucie krzywdy, ale jako „prawdziwy chrześcijanin” wspaniałomyślnie wybaczam krzywdzicielowi. Daje mi to pewne poczucie wyższości: on mnie krzywdzi -  ja mu wybaczam. Jestem od niego lepszy.

Jest bardzo trudno wybaczać 77 razy. Może się okazać, że mam kłopot z wybaczeniem już przy siódmym razie – wtedy wybuch gotowy. A poczucie wyższości: wcześniej, czy później da się zauważyć. I zauważy to nie tylko krzywdziciel, ale też inni, którzy nie mają pojęcia o wyrządzanych krzywdach i mojej wspaniałomyślności.

3. Usprawiedliwienie na podstawie własnych przemyśleń

Przeprowadzam wywód myślowy usprawiedliwiający mojego krzywdziciela. Klasyczny przykład: „wprawdzie mnie zwyzywał, ale jest pijany więc nie panuje nad sobą”.

Na dłuższą metę: utrwalam zachowanie pijaka. Nie wiadomo jak to się skończy – może nawet  fizycznym atakiem (brak reakcji raczej rozzuchwala niż temperuje).

4. Wypłakanie się przed przyjacielem lub przyjaciółką

Częściej stosowana przez kobiety niż mężczyzn. Opowiadam komuś bliskiemu o swojej krzywdzie. Daję upust emocjom – nie tłumię ich. Oddalam groźbę wybuchu. Dostaję dawkę współczucia. Może nawet obmawiamy krzywdziciela budując nasze poczucie wyższości.

Jednak taka postawa nie spowoduje, że krzywdziciel cokolwiek w swoim postępowaniu zmieni. Poczucie wyższości ma też swoje ciemne strony.

5. Cicha zemsta

Udaję, że nic się nie stało. Ale doskonale zapamiętuję swoją krzywdę. Planuję „odpłatę”, a potem „odpłacam” - ale tak, aby się nie wydało, że to ja „odpłacam”. Mogę „odpłacić” dużo mocniej niż sam dostałem, bo krzywdziciel nie będzie wiedział, kto mu to robi. Trochę to tchórzliwe więc odczuwam pewien niesmak do siebie.

Niestety, w takim podejściu nie widać szans na to żeby krzywdziciel zaprzestał swojego krzywdzicielskiego procederu. Po prostu nie ma szans zauważyć dlaczego spotka go to, co go spotyka.

6. Odpłacanie „pięknym za nadobne”

Z otwartą przyłbicą idę na wojnę: „już ja Cię oduczę krzywdzenia innych”. Robię wszystko żeby krzywdziciela zabolało bardziej niż mnie. Muszę też upewniać się w tym, że mój oponent jest złym człowiekiem żeby usprawiedliwić moje na niego ataki. Nie dostrzegam prawdy w powiedzeniu: „od ofiary do kata jest bardzo blisko”.

Take podejście najczęściej powoduje eskalację konfliktu, bo krzywdziciel próbuje mnie "oduczyć krzywdzenia innych". Każda strona uważa, że to „ten drugi” jest winien. W najgorszym scenariuszu prowadzi do zbrodni, a potem rodzinnej wendety.

Co robić?

No dobrze. Każde z opisanych powyżej zachowań ma swoje minusy. Ale czy istnieje jakieś „najlepsze” rozwiązanie? Tak. Sądzę, że istnieje. Bazuję na swoim przekonaniu (opartym na doświadczeniu), że najczęściej moje poczucie krzywdy bierze się z błędnej interpretacji intencji drugiej strony. Właśnie moja interpretacja faktów - a nie same fakty - powoduje, że czuję się skrzywdzony.

1. Mówię o swoich odczuciach

Na tym etapie – bez oskarżania: „Jak tak machnąłeś ręką poczułem się zlekceważony. Jakby moje zdanie nie miało znaczenia”. Nie duszę w sobie swoich emocji. Daję też szansę na wyjaśnienia drugiej strony, np. „sorry, ale machnąłem w ten sposób, bo koło mojej twarzy przelatywała mucha”. Widzę, że się pomyliłem – sprawa zamknięta.

2. Pytam o intencję

Upewniam się, jaki cel miało zachowanie, które mnie poruszyło: „co chciałeś wyrazić tym ruchem ręki?”. I mogę usłyszeć: „Przepraszam, tyle razy już słyszałem ten argument – moim zdaniem nietrafiony – że zareagowałem automatycznie, zniecierpliwieniem. Miałem wrażenie, że po raz kolejny wracamy do tego tematu. Dobrze, że mnie pytasz, bo to mi uświadomiło iż z Tobą przecież jeszcze na ten temat nie rozmawiałem”.

3. Słucham i wyciągam wnioski

Uważnie słucham, zwracam uwagę na słownictwo, wychwytuję zmiany tonu głosu, obserwuję wyraz twarzy, mowę ciała. Chcę się upewnić, czy moja otwartość i szczerość spotyka się z adekwatną odpowiedzią drugiej strony. Dopuszczam możliwość, że druga strona jednak chciała mnie skrzywdzić, ale zabraknie jej odwagi, aby to przyznać.

I co mi to daje? Eliminuję część ewidentnych nieporozumień. Daję szansę drugiej stronie na szybkie „przepraszam”. Nie dopuszczam do eskalacji. Jasno stawiam granice nie będąc agresywnym.

Co dalej?

Reakcje drugiej strony mogą być bardzo różne. Niekoniecznie takie jakich bym oczekiwał. W zależności od reakcji osoby, która mnie (w moim przekonaniu) skrzywdziła mam wiele różnych opcji -  za każdym razem przynajmniej dwie.

Potencjalna reakcja „krzywdziciela” i moje możliwe kontr-reakcje:

1. Wyjaśnienie wskazujące, że moja ocena była mylna

Mogę przyjąć to wyjaśnienie i sprawę zamknąć albo uznać, że „krzywdziciel” mną manipuluje.

2. Szczere przeprosiny.

Mogę przeprosiny przyjąć albo je odrzucić i np. domagać się zadośćuczynienia: „samo przepraszam nie wystarczy”.

3. Udawanie, że to przypadek lub nieporozumienie.

Mogę udać, że biorę to za dobrą monetę albo jasno zadeklarować, że mnie to nie przekonuje.

4. Nieszczere przeprosiny.

Mogę je przyjąć albo skomentować, że mam wątpliwości, czy były one szczere.

5. Zaprzeczanie wszystkiemu: „nie wiem o co Ci chodzi”.

Mogę na tym poprzestać albo powiedzieć jakie odnoszę wrażenie.

A teraz zadanie końcowe: wymyśl przynajmniej jeszcze jedną reakcję dla każdej z opisanych powyżej sytuacji. Następnie wybierz tę reakcję, którą „zastosujesz” w praktyce jeśli w takiej sytuacji się znajdziesz. Masz pewność, że potrafisz zastosować to co zaplanujesz? A może boisz się, że zareagujesz odruchowo (jak zwykle)? Jeśli tego się boisz może zajrzysz do tekstu czy jesteś automatem?

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

(e-mail nie będzie publikowany)

Rekomendacje

  • To co było dla mnie wartościowe w pracy z Krzysztofem w roli coacha to Jego doświadczenie, otwartość oraz przede wszystkim umiejętność zwrócenia mojej uwagi na aspekty z kategorii „nie wiem, że nie wiem”, których zauważenie bardzo usprawnia działania i realizację celów.

    Tomasz Gajewski

  • Krzysztof podchodzi bardzo profesjonalnie do coachingu. Pomógł mi zrozumieć moje słabe i mocne strony oraz określić obszary, nad którymi powinienem pracować. Krzysztof w znakomitej większości wskazywał mi drogę do rozwiązania, do wiedzy a tym samym pozwolił mi wypracować mechanizmy do samodzielnego rozwoju, niż dawał po prostu gotowe odpowiedzi. Współpracę z Krzysztofem uważam za szczególnie wartościową z uwagi na jego umiejętność budowania relacji,  zaangażowanie, doświadczenie biznesowe, wysoką kulturę osobistą i etykę w życiu prywatnym i zawodowym.

    Piotr Oracz

    Dyrektor ds eComerce w Loopa.eu

  • Miałem przyjemność uczestniczyć w sesjach coachingu dla zarządu K&K Media Solutions prowadzonych przez Krzysztofa. Jego ogromne doświadczenie i autentyczna chęć pomocy pomagają dojść do ciekawych konkluzji, które traktuje się jako swoje. Zaskakujące było dla mnie to, że wykraczały one poza spodziewany przeze mnie obszar zawodowy.
    Krzysztof otworzył nam oczy na to, co oczywiste, a jednak niezauważalne.

    Jakub Reiter

    Wiceprezes Zarządu K&K Media Solutions

  • Z Panem Krzysztofem, podczas procesu coachingowego, miałem przyjemność pracować  przez pół roku. W tym okresie przepracowaliśmy trzy bloki tematyczne: delegowanie, opór oraz emocje. To, co najbardziej mnie zaskoczyło to wiedza o samym sobie. Praca z Panem Krzysztofem otworzyła mi oczy na pewne kwestie, na które nie zwracałem uwagi, a które miały/mają bardzo duże odzwierciedlenie w jakości wykonywanej przeze mnie pracy. Pan Krzysztof jest świetnym fachowcem – z dużym bagażem doświadczenia, zawsze cennymi radami. Właściwie nie było sytuacji, w których nie miałby gotowego rozwiązania. To, co mówi naprawdę warto wdrożyć i stosować. Najbardziej wartościowe jest wskazanie przez Pana Krzysztofa prawidłowego podział słabszych i silniejszych stron. Dowiedziałem się, że to, co wszyscy postrzegają jako negatyw tak naprawdę może być pozytywem. Ale, aby tak się stało warto stosować się do wskazówek Pana Krzysztofa. Gorąco polecam każdemu, kto pragnie się rozwijać i pracować nad sobą!

    Karol Roguski

    Kierownik Projektu

    Arteria S.A.

  • Współpraca z Krzysztofem pozwala uwierzyć w wiarę we własne możliwości.

    Manager spółki notowanej na GPW

  • Praca z Krzysztofem pozwoliła mi zrealizować założone cele, dzięki jego doświadczeniu i umiejętności znajdowania problemów nad, którymi warto się pochylić. W trakcie sesji naprowadził mnie na wiele rozwiązań, które wprowadziłem do swojego życia zawodowego. Spotkania przekonały mnie do skuteczności coachingu, kiedy pojawią się kolejne zagadnienia chętnie nad nimi z Krzysztofem popracuję. Szczerze polecam, uważam że Krzysztof pozwala znaleźć "drogę na skróty" do wyznaczonego celu.

    Radosław Nowotniak

  • Pracowałam z Krzysztofem w ramach usług barterowych sesji coachingowych. Każda sesja z Krzysztofem (moja jako klienta coachingu) to ogromna ciekawość. Każda sesja z Krzysztofem przynosi dla mnie nowe odkrycie dotyczące mnie samej. Cenię pracę z Krzysztofem za profesjonalizm, upór, dążenie do celu, bezpośrednie wypowiedzi, dowcip, trafne puenty, trochę "cięty" język, którego czasem mi potrzeba. To mnie motywuje i równocześnie bawi, czyniąc ten czas sesji ciekawym i owocnym. Cenię pracę z Krzysztofem za Jego elementy mentoringu wplecione w sesje. Każdy ma swój własny styl pracy i tak ja widzę styl Krzysztofa. Dziękuję za to.

    Aldona Wierzba

  • Konkretne informacje, pewność siebie prowadzącego, humor, praktyczna wiedza, prosto i dobrze wyjaśnione.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Karol Niedzielewski

  • Super stosunek do studentów, odpoczynek psychiczny, dużo humoru i rozrywki. GORĄCO POLECAM!

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Natalia Górecka

  • Fantastyczny warsztat, dynamicznie, z dużą dozą poczucia humoru i świetnie od strony merytorycznej. Na ogromny plus ćwiczenia przeprowadzone podczas warsztatu.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

  • Warto poznać problemy w Komunikacji!

    Uczestnik warsztatu "Podstawy komunikacji".

    Adrian Zduńczyk

  • Skondensowana dawka pożytecznej rzeczy.

    Uczestniczka warsztatu "Podstawy komunikacji"

    Magdalena Kaczyńska

  • Warsztat godny polecenia. Temat bardzo potrzebny w życiu. Narzędzia do natychmiastowego wykorzystania i sprawdzenia, czy działają i jak działają.

    Uczestniczka warsztatu "Coaching emocji - subiektywny przegląd"

    Beata Matys

  • Zaskakująco skuteczne prowadzenie warsztatu.

    Uczestniczka warsztatu "3 narzędzia do zarządzania emocjami"

    Beata Śliwkowska