2017-08-17

Umiesz przyjąć przeprosiny?

Na czym to u Ciebie polega?

 

Zapewne zdarzyło Ci się przynajmniej parę razy w życiu przepraszać. Jakie były Twoje wrażenia? Różne? A kiedy nie było przyjemnie? Gdy osoba przepraszana zaczęła „wylewać żale” albo wyżywać się na Tobie? A które przeprosiny wspominasz dobrze? Te, które zostały dobrze przyjęte? Takie, gdy przyjmujący przeprosiny Ci wybaczył? Nawet sam też przeprosił? Kogo jest Ci łatwiej przepraszać: "wylewających żale", czy uznających też swoją winę? A jak Ty się zachowujesz, gdy Ciebie przepraszają? Tak jak chcesz, aby inni zachowywali się wobec Ciebie? Czy wręcz przeciwnie?

 

Przyjmuj przeprosiny

Jako zasada: przeprosiny należy przyjąć. Nawet te nieporadne, w których przepraszający znajduje dla siebie dużo usprawiedliwień. O ile tylko jasno mówi za co przeprasza, do czego się poczuwa, czego żałuje. Czego nie chce zrobić ponownie. Nawet jeśli nie proponuje żadnego „zadośćuczynienia”. Nawet, gdy „nie obiecuje poprawy”. Samo uznanie swojej winy i klarowna na ten temat komunikacja, zasługują na szacunek.

Dygresja: Nie nazywam „przepraszaniem” procesu, w którym ktoś używa wprawdzie słowa „przepraszam”, ale w swojej wypowiedzi nie wskazuje za co przeprasza albo wręcz wskazuje za co jego należy przeprosić.

A co jeśli przepraszający poczuwa się tylko do części swojej winy? Należy to przyjąć, uszanować, docenić. W żadnym wypadku nie wolno wylewać, w takiej chwili, wszystkich swoich pozostałych żalów do danej osoby. A jeśli osoba przepraszająca używa np. procesu opisanego w tekście: http://skris.pl/umiesz-przepraszac/? A tam, na końcu, pojawia się pytanie: „Czy jest jeszcze coś do czego powinienem / powinnam się przyznać?”. Wtedy, oczywiście, można zgłosić jeden (powtarzam: jeden) temat. Najlepiej związany z sytuacją, za którą jestem przepraszany.

Zaraz, zaraz. A jeśli obecnie przepraszający delikwent ma „dużo za uszami”? I podobna okazja już się nie powtórzy? Pytanie brzmi: o co Ci chodzi? O to żeby „wylać swoje żale”, czy żeby uzyskać przeprosiny? Jeśli chcesz „wylać swoje żale” (czytaj: „nareszcie mu dokopać”) to w ten właśnie sposób sprawisz, że najprawdopodobniej już nigdy żadnych przeprosin od tej osoby nie usłyszysz. To, czy osoba przepraszająca jeszcze kiedykolwiek przyjdzie Cię przeprosić, zależy - w największej mierze - od tego jak jej obecne przeprosiny zostaną przyjęte.

Jak przyjmować przeprosiny?

Uważam, że to bardzo budujące, gdy ktoś chce przeprosić. Jestem też przekonany, że to dowód dużej odwagi tej przepraszającej osoby. Przecież przepraszany może przeprosiny uznać za przyznanie przez przepraszającego całkowitej racji (we wszystkim!) przepraszanemu. Potrzeba odwagi, ale też zaufania do przepraszanego: że przepraszany będzie umiał przeprosiny przyjąć, że nie zacznie przepraszającego oceniać, nie wyciągnie pełnej listy historycznych przewinień…

Przypomnij sobie jak trudno było Ci się zdecydować na przeproszenie kogoś. Czego się bałaś / bałeś? Nie rób tego, czego się boisz, osobie przepraszającej. Jak przyjmować przeprosiny? Tak, żeby docenić i zachęcić tę osobę do częstszego przepraszania:

  1. Słucham uważnie.
  2. Doceniam akt przeprosin.
  3. Powtarzam co zrozumiałem, lub dopytuję, gdy czegoś nie zrozumiałem.
  4. Przyjmuję przeprosiny (chyba, że uważam je za nieszczere).
  5. Wybaczam: używam tego słowa.
  6. Przepraszam za swoją winę.

Jeśli padło pytanie „Czy jest jeszcze coś do czego powinienem / powinnam się przyznać?

       7. Mówię o tym co mnie jeszcze zabolało.

Ad 1. Słucham uważnie 

Niby proste. A jednak… Ile razy „z góry wiesz co on / ona powie”. Ile razy zakładasz, że „to będą tylko wykręty, a nie przeprosiny”. Najpierw słuchaj. Może osoba przepraszająca ma jednak jakieś usprawiedliwienie dla swojego zachowania? Cały czas pamiętaj: ona przyszła przeprosić. Jeszcze nie wiesz za co chce przeprosić. Może chce przeprosić za coś innego niż Ty przypuszczasz? Nie dowiesz się tego, jeśli nie będziesz słuchać bez uprzedzeń. W szczególności: pilnuj się żeby nie podważać (nawet w myślach) dobrej woli przepraszającego – nie możesz wyglądać jak mężczyzna na ilustracji do tego tekstu.

Nie wtrącam się w czasie wypowiedzi mojego rozmówcy. Wiem, że jest mu trudno. Daję mu szansę na wypowiedzenie wszystkiego, co ma do powiedzenia, bez przerywania. Gdy już zrzuci swój ciężar, będzie mu łatwiej wysłuchać tego, co ja mam do powiedzenia.

A jeśli czegoś nie rozumiem? Zapamiętam swoje pytanie. Zadam je, w stosownym czasie. Ale tych pytań mogę mieć więcej. Nie będę „czepialskim szczególarzem”. Zapamiętam tylko pytania o rzeczy naprawdę ważne.

Ad 2. Doceniam akt przeprosin

Wysyłam jasny komunikat: „Dziękuję Ci. Doceniam to, że przychodzisz mnie przeprosić. To dla mnie ważne.”

Ad 3. Powtarzam co zrozumiałem

Np. „Rozumiem, że przepraszasz mnie za to iż wczoraj nazwałeś mnie idiotą”.

Jeśli nie zrozumiałem za co jestem przepraszany: zadaję swoje ważne pytania, które przygotowałem sobie na etapie słuchania. Jedynym celem tego etapu jest dobre zrozumienie za co jestem przepraszany. Żadnego poszukiwania motywów, żadnych „jak mogłeś?”, itp. W żadnym wypadku nie daję też do zrozumienia (na tym etapie), że „najbardziej to powinienem być przeproszony za: …”

Ad 4. Przyjmuję przeprosiny

Deklaruję to, np.: „Przeprosiny przyjęte.” W ten sposób pokazuję przepraszającemu, że rozumiem jego żal i skruchę. Doceniam jego wysiłek i postawę. W jakimś sensie deklaruję: nie będę miał więcej pretensji o tę sprawę. Wydarzyło się coś przykrego, zostałem przeproszony, przeprosiny przyjąłem, mam wolę zamknięcia sprawy.

Uwaga: Nie przyjmuję przeprosin, które nie są przeprosinami. Np. ktoś niby przeprasza, ale z jego wypowiedzi wynika, że nie popełnił żadnego błędu. „Przeprasza dla świętego spokoju”. Istotą przeprosin jest uznanie swojej winy. Jeśli ktoś jej nie uznaje – nie ma za co przepraszać. Przypominam: w punkcie 3 procesu („Powtarzam co zrozumiałem”) ustalam do jakiej winy poczuwa się przepraszający. Jeśli do niczego się nie poczuwa – nie ma czego przyjmować.

Ad 5. Wybaczam

Komunikuję moją decyzję przepraszającemu: "Wybaczam Ci".

Przypominam: wybaczenie jest przede wszystkim aktem woli. Ten akt nie oznacza, że gdy zadeklaruję wybaczenie to o wszystkim zapomnę. Po wypowiedzeniu tych słów nie przestanie mi być przykro, nie przestanie mnie boleć. W ten sposób deklaruję, że nie będę szukał odwetu, okazji do rewanżu. Deklaruję, że chcę, aby z czasem wszystko „wróciło do normy”, czyli do stanu sprzed incydentu. Ale wiem też, że dotarcie do tego miejsca może zabrać trochę czasu.

Ad 6. Przepraszam za swoją winę

W relacjach jest najczęściej tak, że obie strony coś zawiniły. Gdy ktoś mnie za coś przeprasza to jest to najlepszy moment, abym ja przeprosił też jego.  Najlepiej za coś co się wydarzyło w omawianej sytuacji. Np. „To prawda, że nazwałeś mnie idiotą, ale ja też jestem winny. Przecież nazwałem Cię matołem. Źle zrobiłem. Bardzo przepraszam. Nie chcę się tak zachowywać. Jak mogę za to zadośćuczynić? Proszę Cię zwracaj mi uwagę w przyszłości, gdy coś podobnego się wydarzy. A może jest jeszcze coś za co powinienem Cię przeprosić?” Zauważ, że stosuję tu moją (skróconą) „procedurę przepraszania”: http://skris.pl/umiesz-przepraszac/. Szczególną wagę przykładam do uzyskania odpowiedzi na pytania o „zadośćuczynienie” oraz „inne sprawy, za które powinienem przeprosić”.

Uwaga: Mogę tu przeprosić również za jakąś inną sytuację, bo już dawno chciałem za to przeprosić, ale „nie mogłem się zebrać”.

W tym miejscu można też wskazać na „okoliczności łagodzące” dotyczące winy osoby, która mnie przeprasza. W ten sposób doceniam to, że przepraszający sam nie powoływał się na „okoliczności łagodzące”. Np. mówię: „Swoją drogą widziałem, że przyszedłeś do mnie już poddenerwowany. Mogłem wziąć na to poprawkę i nie wszczynać dyskusji na drażliwe tematy.”

Ad. 7. Mówię o tym co mnie jeszcze zabolało

Przypominam, że jest to punkt warunkowy. Mówię o tym wyłącznie w sytuacji, gdy zostałem zapytany. Mówię wówczas tylko o jednej sprawie. Wymieniam fakt, np.: „Powiedziałeś też, że to u nas rodzinne”. Potem mówię, co w tym sprawiło mi przykrość (co mnie zabolało): „Ja odebrałem to tak jakbyś nazwał całą moją rodzinę idiotami”.

Sztuka przepraszania jest trudna do opanowania. Myślę, że podobnie jest ze sztuką przyjmowania przeprosin. Zwłaszcza tych nieudolnych, opatrzonych usprawiedliwieniami, zrzucaniem odpowiedzialności, itp. Jednak jeśli w przeprosinach jest element skruchy i żalu – warto to docenić, ułatwić „skruszonemu grzesznikowi” przejście przez tę trudną sytuację. Dzięki temu może zacząć przepraszać częściej i… lepiej.

Czego nam wszystkim życzę: zarówno, gdy jestesmy w roli przepraszanych jak i przepraszających:).

 

Dodaj komentarz

(e-mail nie będzie publikowany)

Rekomendacje

  • To co było dla mnie wartościowe w pracy z Krzysztofem w roli coacha to Jego doświadczenie, otwartość oraz przede wszystkim umiejętność zwrócenia mojej uwagi na aspekty z kategorii „nie wiem, że nie wiem”, których zauważenie bardzo usprawnia działania i realizację celów.

    Tomasz Gajewski

  • Krzysztof podchodzi bardzo profesjonalnie do coachingu. Pomógł mi zrozumieć moje słabe i mocne strony oraz określić obszary, nad którymi powinienem pracować. Krzysztof w znakomitej większości wskazywał mi drogę do rozwiązania, do wiedzy a tym samym pozwolił mi wypracować mechanizmy do samodzielnego rozwoju, niż dawał po prostu gotowe odpowiedzi. Współpracę z Krzysztofem uważam za szczególnie wartościową z uwagi na jego umiejętność budowania relacji,  zaangażowanie, doświadczenie biznesowe, wysoką kulturę osobistą i etykę w życiu prywatnym i zawodowym.

    Piotr Oracz

    Dyrektor ds eComerce w Loopa.eu

  • Miałem przyjemność uczestniczyć w sesjach coachingu dla zarządu K&K Media Solutions prowadzonych przez Krzysztofa. Jego ogromne doświadczenie i autentyczna chęć pomocy pomagają dojść do ciekawych konkluzji, które traktuje się jako swoje. Zaskakujące było dla mnie to, że wykraczały one poza spodziewany przeze mnie obszar zawodowy.
    Krzysztof otworzył nam oczy na to, co oczywiste, a jednak niezauważalne.

    Jakub Reiter

    Wiceprezes Zarządu K&K Media Solutions

  • Z Panem Krzysztofem, podczas procesu coachingowego, miałem przyjemność pracować  przez pół roku. W tym okresie przepracowaliśmy trzy bloki tematyczne: delegowanie, opór oraz emocje. To, co najbardziej mnie zaskoczyło to wiedza o samym sobie. Praca z Panem Krzysztofem otworzyła mi oczy na pewne kwestie, na które nie zwracałem uwagi, a które miały/mają bardzo duże odzwierciedlenie w jakości wykonywanej przeze mnie pracy. Pan Krzysztof jest świetnym fachowcem – z dużym bagażem doświadczenia, zawsze cennymi radami. Właściwie nie było sytuacji, w których nie miałby gotowego rozwiązania. To, co mówi naprawdę warto wdrożyć i stosować. Najbardziej wartościowe jest wskazanie przez Pana Krzysztofa prawidłowego podział słabszych i silniejszych stron. Dowiedziałem się, że to, co wszyscy postrzegają jako negatyw tak naprawdę może być pozytywem. Ale, aby tak się stało warto stosować się do wskazówek Pana Krzysztofa. Gorąco polecam każdemu, kto pragnie się rozwijać i pracować nad sobą!

    Karol Roguski

    Kierownik Projektu

    Arteria S.A.

  • Współpraca z Krzysztofem pozwala uwierzyć w wiarę we własne możliwości.

    Manager spółki notowanej na GPW

  • Praca z Krzysztofem pozwoliła mi zrealizować założone cele, dzięki jego doświadczeniu i umiejętności znajdowania problemów nad, którymi warto się pochylić. W trakcie sesji naprowadził mnie na wiele rozwiązań, które wprowadziłem do swojego życia zawodowego. Spotkania przekonały mnie do skuteczności coachingu, kiedy pojawią się kolejne zagadnienia chętnie nad nimi z Krzysztofem popracuję. Szczerze polecam, uważam że Krzysztof pozwala znaleźć "drogę na skróty" do wyznaczonego celu.

    Radosław Nowotniak

  • Pracowałam z Krzysztofem w ramach usług barterowych sesji coachingowych. Każda sesja z Krzysztofem (moja jako klienta coachingu) to ogromna ciekawość. Każda sesja z Krzysztofem przynosi dla mnie nowe odkrycie dotyczące mnie samej. Cenię pracę z Krzysztofem za profesjonalizm, upór, dążenie do celu, bezpośrednie wypowiedzi, dowcip, trafne puenty, trochę "cięty" język, którego czasem mi potrzeba. To mnie motywuje i równocześnie bawi, czyniąc ten czas sesji ciekawym i owocnym. Cenię pracę z Krzysztofem za Jego elementy mentoringu wplecione w sesje. Każdy ma swój własny styl pracy i tak ja widzę styl Krzysztofa. Dziękuję za to.

    Aldona Wierzba

  • Konkretne informacje, pewność siebie prowadzącego, humor, praktyczna wiedza, prosto i dobrze wyjaśnione.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Karol Niedzielewski

  • Super stosunek do studentów, odpoczynek psychiczny, dużo humoru i rozrywki. GORĄCO POLECAM!

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

    Natalia Górecka

  • Fantastyczny warsztat, dynamicznie, z dużą dozą poczucia humoru i świetnie od strony merytorycznej. Na ogromny plus ćwiczenia przeprowadzone podczas warsztatu.

     

    Uczestnik warsztatu "Zarządzanie stresem"

  • Warto poznać problemy w Komunikacji!

    Uczestnik warsztatu "Podstawy komunikacji".

    Adrian Zduńczyk

  • Skondensowana dawka pożytecznej rzeczy.

    Uczestniczka warsztatu "Podstawy komunikacji"

    Magdalena Kaczyńska

  • Warsztat godny polecenia. Temat bardzo potrzebny w życiu. Narzędzia do natychmiastowego wykorzystania i sprawdzenia, czy działają i jak działają.

    Uczestniczka warsztatu "Coaching emocji - subiektywny przegląd"

    Beata Matys

  • Zaskakująco skuteczne prowadzenie warsztatu.

    Uczestniczka warsztatu "3 narzędzia do zarządzania emocjami"

    Beata Śliwkowska