4 rodzaje słuchania

4 rodzaje słuchania
4 rodzaje słuchania. Każdy jest inny. Każdy pokazuje jakąś prawdę o Tobie. Jaka ta prawda jest? Zapraszam Cię do eksperymentu, w którym możesz się o sobie dowiedzieć czegoś nowego. Może nawet zdecydujesz się coś zmienić.

Według Stephena R. Coveya istnieją 4 rodzaje słuchania. Klasyczne, które stosujemy najczęściej. Namawiam Cię do uważnego przeczytania krótkich opisów tych różnych sposób i zrobienia sobie notatek: Jak często ten konkretny sposób stosuję? Wobec kogo? W jakich sytuacjach? Jak bardzo jestem z tego zadowolony?

4 rodzaje słuchania

Ocenianie. Pierwszy rodzaj słuchania

Ktoś coś do mnie mówi, a ja od razu konfrontuję to z moją wiedzą, z moim systemem wartości. I oceniam: zgadzam się, czy się nie zgadzam? Wierzę w to, co słyszę, czy nie wierzę?

Sondowanie. Drugi rodzaj słuchania

Słucham, gdy ktoś mówi i zadaję pytania dotyczące tematu. Czasem przerywam opowiadającemu, aby dopytać o jakiś element, który wydaje mi się ważny.

Doradzanie. Trzeci rodzaj słuchania

Ktoś mi opowiada o swoim problemie, a ja od razu widzę rozwiązanie i to rozwiązanie opowiadającemu podsuwam.

Interpretacja. Czwarty rodzaj słuchania

Słysząc, co ktoś do mnie mówi, próbuję zrozumieć motywy i zachowanie osoby opowiadającej.

Przegląd Twoich rodzajów słuchania

Masz zanotowane, którego sposobu używasz najczęściej? Którego nieco rzadziej? A którego najrzadziej? Świetnie. I jaki jest Twój poziom zadowolenia z obecnego stanu? Coś chcesz zmienić? W jaką stronę chcesz pójść?

A może okazało się, że pewien sposób słuchania dominuje w kontaktach z bliskimi, inny w kontaktach zawodowych, a jeszcze inny w kontaktach z osobami obcymi? Chcesz coś z tym zrobić? Co to będzie za zmiana?

4 rodzaje słuchania. Niebezpieczeństwo

Niezależnie od tego, który z powyżej opisanych sposobów słuchania jest Ci najbliższy: kryje się w nim jakieś niebezpieczeństwo. Polega ono (według Coveya) na tym, że wypisujesz receptę, zanim postawisz diagnozę. Jak to: zanim postawię diagnozę? Przecież np. w interpretacji próbuję zrozumieć zachowanie i motywy danej osoby. To prawda, jednak jest to próba zrozumienia bazująca wyłącznie na Twoich doświadczeniach, a nie na doświadczeniach osoby opowiadającej. Ale przecież Ty nie masz doświadczenia osoby opowiadającej! Właśnie. Skoro nie masz doświadczenia osoby opowiadającej (ale masz swoje własne) to wszystkie wcześniej opisane sposoby słuchania można określić jako słuchanie autobiograficzne. OK, ale, czy w ogóle możliwe jest inne słuchanie? Według Coveya jest możliwe: słuchanie empatyczne.

Kolejny rodzaj słuchania. Słuchanie empatyczne

Słuchanie empatyczne bazuje na założeniu, że to opowiadający (a nie Ty) wie najlepiej, co jest ważne, (a co nie) w jego opowieści. Słuchający empatycznie wie też, że każdy ma inny system wartości: wobec czego ocenianie nie ma sensu. Skoro każdy jest inny, ma inny bagaż doświadczeń, a Ty doradzasz (bazując przecież na swoim doświadczeniu), to takie doradzanie nic nie wnosi (no, może łechce Twoje ego: ja wiesz, jak problem rozwiązać). Interpretacja czyjegoś zachowania i jego motywów bez wysłuchania do końca i upewnienia się, że dobrze zrozumiałem, jest przedwczesna. Co więcej, jeśli zbyt wcześnie coś zinterpretujesz, to potem już nie słuchasz tak uważnie, a nawet ignorujesz niepasujące do Twojej interpretacji fragmenty opowieści (najczęściej nieświadomie). Sondowanie w czasie, gdy ktoś Ci coś opowiada, powoduje najczęściej, że nie słuchasz uważnie: przecież myślisz jakie masz zadać pytanie.

  1. Opisane powyżej słuchanie, gdy Twój umysł jest zajęty czymś innym, może rzeczywiście być upośledzone. Ale, jak u licha, dowiedzieć się czegoś bez zadawania pytań? Co zrobić, gdy ktoś brnie w dygresje? Jak w ogóle rozmawiać, gdy nie można się odezwać?

A kto powiedział, że nie można się odezwać? Można. Kiedy? Najczęściej, gdy opowiadający skończy swoje opowiadanie. Wtedy możesz chwilę pomyśleć (w ciszy) o wszystkim, co już usłyszałeś i dopiero potem się odezwać. Ale co powinieneś powiedzieć? Są cztery etapy na drodze do pełnego empatycznego słuchania. Jeśli tego do tej pory nie robiłeś, najlepiej zacznij od etapu I.

Etap I: Powtarzanie usłyszanych treści

Słuchaj tego, co mówi rozmówca i powtarzaj, prawie nie myśląc. Chodzi o to, żeby zająć umysł uważnym słuchaniem (skoro zaraz masz powtórzyć, to musisz uważne słuchać) i powtarzaniem. W ten sposób uwalniasz się od oceniania, sondowania, doradzania i interpretowania. Najłatwiej to robić, gdy ktoś mówi krótkie zdania i oczekuje na naszą reakcję. Jeśli wypowiedź jest dłuższa: postaraj się wyłowić sedno tej wypowiedzi i to właśnie powtórzyć (gdy opowiadający skończy swoją wypowiedź).

Uwaga: Nie wolno tego powtarzania robić zbyt mechanicznie.

Etap II: Przekształcanie usłyszanych treści

Jeśli już udało Ci się uwolnić od oceniania, sondowania, doradzania i interpretowania, a jednocześnie męczy Cię mechaniczne powtarzanie tego, co usłyszałeś: przejdź na wyższy poziom. Powtarzaj, co usłyszałeś, własnymi słowami (Covey nazywa to przekształceniem treści). Tu już trzeba trochę więcej pomyśleć (po tym, jak rozmówca skończy swoją wypowiedź), a przekształcenie treści pozwala drugiej stronie na korektę, jeśli coś źle zrozumiałeś.

Etap III: Odzwierciedlanie uczuć

Na tym etapie skup się na tym jakie uczucia/emocje spowodowały, że dana osoba powiedziała właśnie to, co powiedziała. Głośno nazywaj te uczucia/emocje. A jeśli Twój rozmówca zaprzeczy? To świetnie. Dzięki temu, że głośno wypowiedziałeś swoje przypuszczenia (przecież, gdy sugerujesz, że ktoś odczuwa jakieś emocje, to stawiasz tylko hipotezę) od razu wiesz, że te przypuszczenia są fałszywe. I możesz od razu tę hipotezę porzucić.

Uwaga. Nie wolno się przywiązywać do swojej hipotezy: Aha, tak jest sfrustrowany, że nawet nie chce się przyznać, jak go to frustruje. Nawet gdyby (choć to rzadkość) rozmówca nie chciał się przyznać do emocji, które nazwałeś (mimo że je odczuwa): powinienem to uszanować. Zapewne Twój rozmówca nie jest jeszcze gotów, żeby rozmawiać z Tobą tak poufale. Musisz dopiero zasłużyć na jego zaufanie: na pewno tego zaufania nie uzyskasz, jeśli zaczniesz mu zarzucać, że nie jest z Tobą szczery.

Etap IV: Przekształcanie treści i odzwierciedlanie uczuć

To już ostatni etap. Jest to połączenie umiejętności zdobytych w etapie drugim i trzecim. Teraz przekształć treść tego, co usłyszałeś i nazwij emocje, które (Twoim zdaniem) za tą treścią stoją. I, oczywiście, czekaj na reakcję drugiej strony. Słuchaj empatycznie:) Może coś pokręciłeś z treścią, może źle oceniłeś emocje? Zdajesz sobie sprawę, że się pomyliłeś. I nie robisz z tego problemu. Ty przecież chcesz tylko dobrze zrozumieć drugiego człowieka.

Po co mi to wszystko?

Zaimplementowanie słuchania empatycznego doprowadza (prędzej, czy później) do lepszego rozumienia innych. Klasyczne 4 rodzaje słuchania Ci tego nie zapewnią. Ale po co Ci to rozumienie innych? Jeśli sama radość z tego, że lepiej rozumiesz innych Ci nie wystarcza, to zastanów się: co byś poczuł do kogoś, kto naprawdę Cię słucha, kto Cię rozumie. Podziw? Szacunek? Uznanie? Wdzięczność? Bliskość?

Najczęściej dostaniesz jeszcze więcej. Jeśli Ty będziesz rozumieć innych: oni będę chcieli zrozumieć Ciebie. Jeśli Ty będziesz słuchać empatycznie: Ciebie też będą słuchać empatycznie. Liczba osób, które będą Ci bliskie zacznie rosnąć.

Warto się postarać? To od czego zaczynasz? Kiedy zrobisz pierwszy krok? Pamiętaj o prawie malejącej intencji.

Chcesz temat pogłębić?

Zajrzyj do książki Stephena Stephena R. Coveya: 7 nawyków skutecznego działania. Znajdziesz tam m.in. przykłady dialogów związanych z każdym rodzajem słuchania wraz z objaśnieniami.

Komentarze

  1. Dzięki za przypomnienie. Swego czasu długo ćwiczyłem porady Coveya, co dziś np przydaje mi się bardzo w doradztwie, jak i w życiu. Widzę też jak daleko mi jeszcze do naturalnego trybu słuchania empatycznego. W takich chwilach przypominam sobie "oczekuj postepu, nie ideału" 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *