Emocje, cz. 5

Jeśli już zauważyłem, że ktoś inny właśnie podlega emocjom to warto o tym głośno powiedzieć, np. "Odnoszę wrażenie, że jest Pan zdenerwowany".  Po co to mówić?

Po pierwsze: żeby się upewnić, czy się nie pomyliłem. Zdarza się, że jakieś zewnętrzne oznaki źle zinterpretuję.

Po drugie: głośne nazwanie emocji pozwala mi wziąć poprawkę na zachowanie drugiej osoby. Skoro jest ona pod wpływem emocji może się zachowywać nieco inaczej niż zwykle, inaczej niżbym oczekiwał. Polecam też głośne mówienie o swoim stanie emocjonalnym, jeśli rośnie on do sporych rozmiarów: Przepraszam, ale jestem zdenerwowany. Rzecz jasna bez obarczania drugiej strony poczuciem winy: Przez Ciebie się zdenerwowałem. Inni ludzie też biorą poprawkę na nasz stan emocjonalny – o ile go zauważą albo zostaną o nim poinformowani.

Dygresja. Mam sporo bardzo pozytywnych doświadczeń związanych z głośnym nazwaniem swoich emocji wobec innych. Nawet, gdy te emocje jeszcze trwały i przejawiały się w mojej np. większej drażliwości lub nawet dociekliwości (żeby nie napisać: agresji) – było to akceptowane przez otoczenie. W końcu inni ludzie też podlegają emocjom i wiedzą jak to jest.  Usłyszałem nawet kiedyś komentarz: Dobrze, że nam powiedziałeś na początku spotkania iż jesteś zdenerwowany. W przeciwnym wypadku myślelibyśmy, że te emocje powstały z naszego powodu. I szukalibyśmy odpowiedzi na pytanie: co my źle zrobiliśmy, że jesteś zdenerwowany?

Po trzecie: głośne nazwanie emocji drugiej osoby pozwala jej “wziąć głęboki oddech” i wrócić do równowagi. Uwaga: nie stosuję porad typu: Niepotrzebnie się Pan denerwuje. To dolewa raczej oliwy do ognia, bo sugeruje, że ktoś się zachowuje nieracjonalnie. Natomiast czasem prewencyjnie mówię: Nie miałem intencji Pana zdenerwować – bo może to moje zachowanie pobudziło te emocje.

A jeśli ktoś zaprzecza, że jest zdenerwowany?

Są dwie możliwości: albo nie jest pod wpływem emocji, albo nie chce się do nich przyznać. Lepiej dla mnie, gdy zachodzi ta pierwsza możliwość. Pomyliłem się, dziękuję za wyjaśnienie, rozmawiamy dalej.

Gdy druga strona zaprzecza swoim emocjom sytuacja jest poważniejsza. Dalsza rozmowa będzie trudniejsza. Emocje są, a druga strona ich nie chce, albo nie chce żeby inni je widzieli. Na pewno jest to bardzo trudna sytuacja: jednocześnie prowadzić rozmowę i ukrywać swoje emocje. Staram się wtedy być szczególnie czujny i biorę większa poprawkę na stan emocjonalny danej osoby. Często dążę do szybkiego zakończenia takiej konwersacji. Wrócę do tematu przy lepszej sposobności.

Ale jak poznać, że ktoś jest pod wpływem emocji?

Najczęściej zauważasz to podświadomie. Po prostu – wiesz (choć czasem możesz się mylić). Twoja podświadomość zwraca uwagę na mowę ciała, wyraz twarzy, zmianę tonu głosu, zmianę postawy, itp., itd. Zaufaj jej – ćwiczy to od lat i jest w tym naprawdę dobra. Ale  zawsze weryfikuj poprzez pytanie. Możesz dzięki temu sprawdzić, czy często się myli.

Chcesz ten proces przeprowadzać świadomie? Obserwuj świadomie jak zmienia się zachowanie drugiej osoby. Czy zmienia się tempo w jakim mówi, słownictwo? Wyraz twarzy? Czy staje się bardziej ruchliwa, czy może zastyga? Co się dzieje z oczami? Jednocześnie sprawdzaj swoje emocje. Emocje potrafią się udzielać. Jeśli jestem zdenerwowany bez powodu to może powodem jest to, że druga strona jest zdenerwowana?

To chyba ostatnia część cyklu o emocjach. Jeśli chcesz więcej – daj znać. Najlepiej z sugestią o czym jeszcze powinienem napisać.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *