Inne 3 przyczyny zdenerwowania

Tydzień temu napisałem o trzech przyczynach zdenerwowania związanych z wydarzeniami: https://skris.pl/3-przyczyny-zdenerwowania/, gdzie próbowałem pokazać, że tak naprawdę to nie wydarzenia jako takie powodują moją (Twoją też) irytację, zdenerwoanie, itp, ale moja (Twoja) interpretacja tych wydarzeń związana z moim poczuciem sprawiedliwośc, albo z moimi oczekiwaniami, albo z niepewnością, co do przyszłości.

Dzisiaj zajmuję się innym aspektem odczuwania „niekochanych” uczuć – emocji najczęściej związanych z wypowiedziami i/lub zachowaniami innych ludzi.

Przypomnienie teoretyczne (powtórka)

To ja, i tylko ja, jestem odpowiedzialny za to jakie emocje odczuwam. Masz problem z zaakceptowaniem tej koncepcji? Przecież nawet mówi się czasem np. „ależ on/ona potrafi mnie doprowadzić do pasji”. Taaaak. W ten sposób zrzucam odpowiedzialność za moją reakcję emocjonalną na inną osobę. Usprawiedliwiam się. Ale, czy takie podejście nie oznacza, że ten ktoś może mną sterować? Skoro ktoś taki może wywołać we mnie emocje, których nie chcę – to chyba ten ktoś (a nie ja) mną steruje, manipuluje? Czy ja rzeczywiście wierzę w to, że tym światem rządzą osoby, które potrafią manipulować emocjami innych? A ja należę do tych, którymi się steruje? Wierzysz w to? Zapisz sobie, proszę, to swoje przekonanie na swój temat. Potem je głośno wypowiedz. Nie pomogło? Nadal w nie wierzysz? Podziel się tym przekonaniem z osobą, którą szanujesz. Nie chcesz?  Wstydzisz się? A co powoduje, że się wstydzisz?

Jeśli nawet nadal masz takie przekonanie – proszę Cię, czytaj dalej. Możesz się zapoznać z innym punktem widzenia na ten problem. A może nawet zobaczysz, że istnieją sposoby, aby nie dać sobą manipulować.

Generalnie, gdy się bliżej przyjrzeć temu dlaczego wypowiedzi/zachowania innych ludzi mnie denerwują – można odkryć trzy głębsze (prawdziwe?) powody.

Powód pierwszy – naruszone poczucie przynależności

Denerwuję się (odczuwam „niekochane” emocje), gdy oceniam, że wypowiedź innej osoby zmierza do wykluczenia mnie z grupy. Np. ktoś patrząc na mój zbiór grzybów wysypany na trawę mówi: „Krzysiek chyba nie znalazł żadnego prawdziwka”. Wydaje Ci się, że takie zdanie nie powinno nikogo zdenerwować? Przecież to proste stwierdzenie faktu: nie mam prawdziwka. Ale ja tu włączam swoją ocenę/interpretację: „Aha” – myślę sobie – „to ty, taki owaki, mówisz, że ja jestem gorszy, bo ty znalazłeś prawdziwki, inni znaleźli prawdziwki, a tylko ja nie. Czyli mówisz, że ja nie umiem zbierać grzybów”. Czuje się wykluczony z grona doświadczonych, dobrych zbieraczy grzybów. A przecież chciałbym się do tego grona zaliczać. Więc taki „komentator/wykluczacz” od razu mnie denerwuje. Ciebie taki drobiazg by nie zdenerwował? Świetna obserwacja. Przecież ona oznacza, że – tak naprawdę – ta sama wypowiedź, to samo zachowanie jednych może zdenerwować, a innych nie. Innymi słowy: to, czy ktoś się zdenerwuje, czy nie – zależy od odbiorcy, a nie od nadawcy.

Dygresja: Powyższa konkluzja nie wyklucza istnienia takich osób, które – znając mnie dobrze – odpowiednio dobierają swoje komunikaty, aby mnie specjalnie wyprowadzić z równowagi. A mimo to: nadal to ja mogę odpowiednio oceniając daną wypowiedź („Aha, chcesz, abym się zdenerwował – nie dam ci tej satysfakcji”) zdecydować o swoim zachowaniu. Przyznaję, nie jest to łatwe – zazwyczaj na znaną sytuację reaguję w automatyczny sposób – ale jednak jest to możliwe.

Powód drugi – obniżanie statusu

Denerwuję się (odczuwam „niekochane” emocje), gdy oceniam, że wypowiedź innej osoby obniża mój autorytet. Ponownie, ktoś pyta: „Nie znalazłeś prawdziwka?” Ale ja tu znowu włączam swoją ocenę/interpretację: „Aha” – myślę sobie – „to ty, taki owaki, mówisz, że ja jestem gorszy, bo ty znalazłeś prawdziwki, a ja nie. Czyli mówisz, że ja jestem gorszy od ciebie.” Denerwuję się, bo przecież wiadomo, że jestem lepszy do niego, tego … takiego  owakiego, który musi w ten sposób podkreślać swoją wyższość, bo ma zapewne poczucie niższości wobec mnie. Uwaga: przecież ja jeszcze nie wiem, czy ten „krytykant” znalazł jakiegokolwiek prawdziwka. Jak się usprawiedliwiam? Gdyby on też nie znalazł prawdziwka– powinien od razu powiedzieć: „Czy Ty też nie znalazłeś żadnego prawdziwka, tak jak i ja?” A czy wtedy nie byłbym zdenerwowany? Spokojnie, nadal byłbym. „Aha” – pomyślałbym sobie – „to ty chcesz powiedzieć, że ja jestem taką samą łajzą w zbieraniu grzybów jak i ty, patałachu”. Denerwuję się, bo przecież jest normalne, że to ja jestem lepszym zbieraczem grzybów niż on. A tylko dzisiaj miałem pecha.

Powód trzeci – naruszenie autonomii

Denerwuję się (odczuwam „niekochane” emocje), gdy ktoś chce – w mojej interpretacji – coś mi narzucić. Np. ktoś mówi: „Ja nie zbieram takich dużych koźlarków”. Ale ja, jak zwykle, włączam swoją ocenę/interpretację: „Aha” – myślę sobie – „to ty mnie pouczasz, tak? Mówisz, że ja też nie powinienem zbierać takich dużych grzybów. Kim ty jesteś, taki owaki, żeby mnie pouczać?” I … moje emocje pojechały.

Wydaje Ci się, że opisane przeze mnie „przemyślenia” (oceny wypowiedzi innych osób) są jak najbardziej naturalne? I zdenerwowanie po tych wypowiedziach jest też naturalne? Przyjrzyj się innym interpretacjom tych samych wypowiedzi.

Inne interpretacje

„Krzysiek chyba nie znalazł żadnego prawdziwka”. A ja myślę sobie: „Biedaku, sam nie masz się czym pochwalić to odwracasz od siebie uwagę: pokazujesz, że inni też. Przecież gdybyś ty znalazł jakiegoś prawdziwka to od razu byś wyskoczył z komunikatem ‘Krzysiek nie ma prawdziwka, a ja mam!’”. I raczej się uśmiecham z politowaniem niż denerwuję.

„Nie znalazłeś prawdziwka?” A ja myślę: „Fakt, nie znalazłem. Ale skoro tak pytasz, to pewnie sam też żadnego nie znalazłeś”. I od razu mam lepszy humor: nie tylko ja kończę grzybobranie bez prawdziwka.

„Ja nie zbieram takich dużych koźlarków”. A ja myślę: „To twoja sprawa. Masz wtedy mniej grzybów w koszyku. A ja duże koźlarki smażę na patelni i są przepyszne”. I już się cieszę, że na kolację będą miał podsmażone grzyby z cebulką. Mniam.

Co mogę zrobić długofalowo?

OK. Zgadzam się, że tak naprawdę sam jestem źródłem swoich „niekochanych” emocji. Co mogę robić żeby takich sytuacji unikać?

  1. Zapamiętaj powyższe trzy powody: poczucie przynależności, status, autonomia.
  2. Kim jesteś? Do jakich grup chcesz należeć? Na identyfikacjach z jakimi grupami Ci naprawdę zależy?
  3. Zastanów się jak ważny jest dla Ciebie Twój status? Na czym go opierasz? Na tym jak inni się o Tobie wypowiadają? Czyja opinia jest dla Ciebie naprawdę ważna?
  4. Zdefiniuj: jak rozumiesz swoją autonomię? Kiedy czujesz, że jest ona zagrożona? Jak realne są te zagrożenia?
  5. Gdy wszystko zawiedzie i „niekochane” emocje już się pojawiły – ustal, co było ich przyczyną. Masz szansę następnym razem zareagować inaczej.

Gdzie jest  trudność

Trudność ze zmianą swoich reakcji polega na tym, że rozumowanie w stylu, który opisałem na początku jest zazwyczaj automatyczne (tak, tak: „rozumowanie automatyczne”). Zanim zdołam świadomie pomyśleć, co się dzieje – już jestem w swoich emocjach.

Przypomnienie: odczuwanie emocji (wszystkich) jest etycznie obojętne: https://skris.pl/emocje-cz-1/. Nieobojętnie moralnie mogą być moje wypowiedzi i działania, które podejmuję w związku z emocjami jakie się pojawiły.

1. Wstęp do rozwiązania problemu leży w tzw. uważności.

Gdy jestem „uważny”: obserwuję siebie, w jakimś sensie, z zewnątrz.  W każdej chwili jestem w stanie powiedzieć o czym myślę i jaki jest mój stan emocjonalny.

2. Gdy dostrzegam, że odczuwam „niekochane emocje” – staram się nie reagować natychmiast. Wytrzymuję 3 oddechy bez reakcji (to często też jest trudne).

3. Sprawdzam, jaka była sytuacja (same fakty), ale też jaka moja ocena tej sytuacji się pojawiła.

4. Zastanawiam się, jakie są możliwe inne oceny tej samej sytuacji

Uwaga na szufladkowanie: https://skris.pl/ocenianie-innych-cz-1/ – trudno mi znaleźć inną interpretację, gdy kogoś zaszufladkowałem jako np. dupka.

5. Mogę się głośno podzielić z drugą osobą tym, co czuję (nazwać swoje emocje) wraz z podaniem rozumowania, które się pojawiło (moją interpretacją sytuacji).

Oczywiście, na początku zaznaczam, że wiem i akceptuję to iż to „ja jestem odpowiedzialny za swoje emocje”, aby druga strona nie poczuła się zaatakowana.

Po co jest punkt 5?

a)      Gdy druga strona wie jakie emocje się pojawiły – bierze poprawkę na mój stan emocjonalny. Jeśli zachowam się trochę inaczej niżby oczekiwała – łatwiej jej będzie przejść nad tym do porządku dziennego.

b)      Przedstawiając moje rozumowanie daję szansę drugiej stronie na odpowiedź i np. pokazanie mi jakie miała rzeczywiste intencje

c)      Widząc jak to konkretne zachowanie (lub ta konkretna wypowiedź) na mnie wpłynęła – druga strona może w przyszłości zmodyfikować swoje zachowanie (lub wypowiedzi), aby zapobiec takiemu mojemu myślenia jakie przedstawiłem w punkcie b) powyżej.

Chcesz temat pogłębić?

Przeczytaj np. tekst: Chcesz być jaszczurką?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *