Jak często dziękujesz?

Ja lubię, gdy mi dziękują. To mi pokazuje: mój wysiłek został zauważony. Ktoś nawet uznał, że zrobiłem coś dobrego. Widzę, że warto było się starać. Suma takich podziękowań poprawia mi samopoczucie. Podwyższa samoocenę. Zaczynam dopuszczać do siebie myśl, że może rzeczywiście jestem… kimś dobrym, życzliwym ludziom. Zauważyłem też, że łatwiej mi przyjmować podziękowanie słowne niż w postaci prezentu. A jak z tym jest u Ciebie?

Czy potrafię być wdzięczny?

Widzę, że podziękowania innych osób mają dla mnie znaczenie. Nawet więcej – wprawiają mnie w lepszy nastrój. Podwyższają moją samoocenę. Czyli Ci, którzy mi dziękują robią – w gruncie rzeczy – coś dobrego dla mnie. I teraz sedno: jak ja reaguję? Czy jestem zakłopotany, czuję się dziwnie i czekam aż się ten dziwny stan skończy? Czy może jawnie okazuję swoją radość? Czy mówię jak mi miło jest słyszeć coś takiego. Czy dziękuję za podziękowanie?:) A może nawet daję wskazówkę na przyszłość? Np. „Dzięki, że to zauważyłeś i mi o tym mówisz. Rób to częściej. Daje mi to radość i napęd do dalszego działania.” Dwa ostanie zdania wypowiadam bardzo rzadko. A chciałbym częściej. A Ty?

Jak często ja dziękuję?

Skoro widzę, że podziękowania mają na mnie dobry wpływ – to nasuwa się pytanie: jak często ja sam dziękuję? Ja – niezbyt często. Oczywiście zaraz nasuwa mi się wniosek – bo ja robię dużo dla innych, a inni dla mnie nie robią nic (albo bardzo mało). Ale od razu też czuję, że ta myśl jest nieprawdziwa. Wcale nie jestem taki „święty”, lepszy od innych.  

Więc skąd ta rozbieżność? Może ja po prostu nie zwracam uwagi na to co inni dla mnie robią. Np. żona zrobiła mi śniadanie. Przecież to normalne. Za co mam dziękować? Nie dziękuję, bo ja dla niej też robię różne rzeczy. I ona mi za to nie dziękuje. A czego bym chciał? Aby mi podziękowała, to i ja jej będę dziękował. Pytanie: dlaczego to ona ma pierwsza zacząć dziękować? A ja nie mogę zacząć? Taaaa. Ja zacznę jej dziękować, a ona mi nie: i co? Pstro. Po pierwsze to nie wiem co się stanie dopóki się nie stanie. Po drugie widać, że źle oceniam moją żonę. Po trzecie: nawet jeśli mam rację to nie jest to żaden powód, aby nie dziękować. Zidentyfikowałem jeden powód, dla którego dotąd nie dziękowałem –  bo oczekiwałem odpłaty: jak ja Ci podziękuję, to Ty masz podziękować mnie.

Ale to nie koniec. Są przecież sytuacje, gdy ktoś nieznajomy zrobi coś dla mnie. Np. samochód zatrzyma się przed przejściem dzięki czemu mogę przejść na drugą stronę ulicy. I za co tu dziękować? Przecież przepis wyraźnie mówi, że kierowca w takiej sytuacji powinien się zatrzymać. Zrobił tylko to co było jego obowiązkiem. A gdyby lekarz na dyżurze szpitalnym uratował mi życie – też bym mu nie podziękował? Przecież robił tylko to co należy do jego obowiązków. I w ten sposób odkryłem dwa kolejne usprawiedliwienia żeby nie dziękować. Jedno – nie dziękuję, gdy ktoś robi coś co należy do jego obowiązków. Drugie – nie dziękuję, gdy ktoś robi coś co nie jest dla mnie specjalnie ważne.

Przyjrzyjmy się temu „zrobił coś z obowiązku”. Doskonale wiem, że bardzo niewielu kierowców zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, gdy czekam na chodniku. Warto podziękować, aby taki sposób reakcji utrwalić. Ja zazwyczaj spoglądam na kierowcę i dziękuję skinieniem głowy.  Kiedyś, gdy stałem na chodniku dość długo – wykonałem pełny ukłon w stronę kierowcy, który się wreszcie zatrzymał. Rozbawiło to kierującą tym samochodem panią. Ja też się z tego pośmiałem.

A teraz: „mała rzecz”. Właśnie, powiedzenie mówi „mała rzecz, a cieszy”. Nawet drobiazgi mogą mi poprawić humor. Ktoś zrobił dla mnie coś niewielkiego, np. przepuścił mnie w drzwiach. Przecież nie musiał tego robić. Nie muszę zaraz wylewnie się nad tym faktem rozczulać, ale mogę chociaż powiedzieć „dziękuję”. W ten sposób pokazuję, że to zauważyłem, że wiem iż ten ktoś nie musiał tak zrobić, ale jednak zrobił. I to rozważanie doprowadza mnie do głównego elementu, który powoduje, że nie dziękuję trak często jak bym chciał. Nie dostrzegam, gdy ktoś zrobił coś dla mnie.

Jak dostrzegać, gdy inni robią coś dla mnie?

To wydaje mi się bardzo trudne. Jeśli mam tak, że dostrzegam głównie, gdy ktoś mnie skrzywdzi, natomiast nie zauważam, gdy zrobi coś dobrego – to dziękowanie przydarza mi się rzadziej. Co mogę zrobić „skoro mam tak, a nie inaczej”? Mogę świadomie szukać okazji do dziękowania! W każdej sytuacji, w każdej interakcji znaleźć coś za co będę mógł podziękować. W ten sposób stopniowo osiągnę znacznie więcej niż tylko umiejętność dziękowania. Zacznę stopniowo inaczej odbierać otaczający mnie świat. Widzieć go od bardziej pozytywnej strony.

Zobowiązanie

Zacznę od dzisiaj (nie od jutra) dziękować nawet za najdrobniejsze sprawy. Każdego dnia podziękuję przynajmniej jeden raz. I wieczorem będę się z tego ze sobą rozliczał. Gdy pojedyncze podziękowanie będzie zbyt łatwe – wyznaczę sobie kolejny cel: trzy podziękowania dziennie. Potem pięć, może nawet dziesięć. Ciekawe do ilu dojdę na koniec roku?

Wchodzisz w to? Od ilu podziękowań dziennie zaczynasz?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *