Jak kot z pęcherzem

Kot z pęcherzem
Każdy czasem wpada w panikę. U niektórych objawia się to gorączkowym działaniem. Biegają wtedy jak kot z pęcherzem. Ty też? A chcesz z tym skończyć?

Co znaczy: biegać jak kot z pęcherzem? Biegać szybko? Na pewno. Być  zestresowanym? Na pewno. Biegać z sensem? Niekoniecznie. Właśnie. Biegać jak kot z pęcherzem znaczy właściwie trochę biegać bez sensu. Bez rezultatu. Biegać dla samego biegania. A właściwie dlaczego? Kot z pęcherzem biega bez sensu, gdyż nie rozumie, co się dzieje. Nie rozumie dlaczego przywiązano mu świński pęcherz do ogona. Nie wie jak się tego pozbyć. A nie umie „usiąść i się zastanowić”.

Biegasz jak kot z pęcherzem?

Czym się różnisz od kota? Mniejszą sprawnością fizyczną? OK. Większym potencjałem intelektualnym? Zapewne. Co więc powoduje, że czasem naśladujesz kota z pęcherzem? Nawał spraw do załatwienia? To powód, który dobrze brzmi. Dużo spraw więc potrzebny jest pośpiech. Ale tylko na pierwszy „rzut oka”. Bo już przy drugim rzucie:) brzmi kompletnie bez sensu. Skoro masz dużo spraw to warto maksymalnie efektywnie wykorzystywać czas. Zamiast marnować go na miotanie się bez sensu. To tyle o logice biegania jak kot z pęcherzem.

Więc dlaczego biegamy czasem jak kot z pęcherzem? Skoro to nielogiczne. Bo działamy pod wpływem stresu. A wtedy doświadczamy zawężenia pola świadomości. Innymi słowy: nie jesteśmy w stanie myśleć logicznie.

Przestań biegać jak kot z pęcherzem

Właśnie. Jeśli nie myślę logicznie to trudno mi podjąć logiczną decyzję. Np. decyzję, aby się zatrzymać. Zastanowić się. Ustalić priorytety. Przygotować sobie plan działania. Itp.

Przygotuj się na taką sytuacją zanim ona nastąpi. Skoro masz tendencje do wpadania w gorączkę działania to Twoi bliscy zapewne już to zauważyli. Poproś kogoś komu ufasz, aby Cię informował, gdy dostrzeże symptomy Twojego gorączkowego działania. Upoważnij tę osobę do zatrzymania Cię i zrobienia razem z Tobą listy spraw do załatwienia. A potem uporządkowania listy według ważności i pilności.

A jeśli nie dam rady wszystkiego załatwić?

To pech. Świat się zawali. I koniec. Głupi dowcip? Może głupi. Przepraszam. Ale chodzi mi o to, że niektórych rzeczy nie przeskoczysz. A już na pewno nie poradzisz sobie z nimi biegając jak kot z pęcherzem. W pytaniu, które padło w podtytule, wyczuwam „Zosią Samosię”. Łatwo mi to przychodzi, bo sam też wolę dawać niż brać. Jeśli nie dajesz rady – poproś o pomoc. Masz z tym problem? Ale jaki? Nie chcesz mieć długu wdzięczności? To zaproponuj wynagrodzenie. Jakiś sposób rewanżu. Np. za jakiś czas Ty coś zrobisz dla osoby, która teraz Ci pomoże.

Jak zoptymalizować to, co mogę zrobić?

Ale przecież, tak naprawdę, nie wiadomo ile spraw dam radę załatwić samodzielnie. A ile trzeba będzie delegować. Niby prawda. Ale tylko z punktu widzenia „sam muszę załatwić wszystko”. W praktyce warto planować bufory na nieprzewidziane sytuacje lub błędnie oszacowane czasy wykonania zadań. Planuj nieco mniej niż masz ochotę zrobić. Jeśli chcesz temat pogłębić,  zajrzyj do tekstów: Zadaniowiec to Ty?  oraz Idealny tydzień.

Twój pierwszy krok

Przeczytałaś cały tekst. Odnajdujesz się w opisie. Ale co dalej? Poprzestaniesz na refleksji? Czy przejdziesz do działania? Jaki będzie Twój pierwszy krok?

Powodzenia.

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *