Jak nie przytyć w Święta?

Święta to piękny czas. Czas przeznaczony na odpoczynek, relaks, spotkania z bliskimi. Czas na refleksję i spojrzenie z dystansu. Również na rozrywkę i na dobre jedzenie. Jedzenie to, dla większości z nas, problem. Żyjemy w miejscu i czasie, gdy żywność jest stosunkowo łatwo dostępna i smaczna. Niestety, często też wysokokaloryczna. Daje to radość ze spożywania, ale też niesie zagrożenie objadaniem się.

 

Sprawdzasz swoją wagę przed i po Świętach?

Zauważyłem, że wiele osób unika ważenia się po Świętach. Dla mnie jest to sygnał, że taka osoba straciła wiarę w to, że może nad swoim „obżarstwem” zapanować. Jeśli Ty też do takich osób należysz – czytaj dalej. Jeszcze nie wszystko stracone. Może moja metoda Ci pomoże?

Ja ważę się regularnie: co tydzień. Moja waga w ciągu ostatnich dwóch miesięcy mieściła się w przedziale 75.0 – 76.3 kg.  Średnio: 75.6 kg (30 kg mięśni, 14.1 kg tłuszczu). Jadam zwykle 5 posiłków dziennie. Nigdy nie jestem głodny. Trzymam dyscyplinę – nie podjadam między posiłkami. A jednak każde Święta są dla mnie wyzwaniem.

Zagrożenia

Święta są dla mnie zagrożeniem, że nie opanuję odruchu sięgania po jedzenie. Mogę mieć wiele kilogramów słodyczy w domu. Nie pójdę, aby wyjąć z szafki pudełko ptasiego mleczka i je zjeść. jednak. jeśli pudełko ptasiego mleczka stoi na stole w moim zasięgu – potrafię je zjeść niezauważalnie dla samego siebie. A w czasie Świąt dużo się siedzi przy stole, na którym cały czas coś stoi. A najdłużej stoją słodycze (desery). Sprząta się po posiłku i stawia słodycze. Słodyczne zostają na stole do następnego posiłku.

Jak się  przygotować?

Znam swoje słabości. Moje przygotowania do Świąt polegają na tym, że planuję swoje zachowanie:  

1.      Przed Świętami nieco ograniczam jedzenie.

2.      Decyduję co będę jadł, a czego nie tknę w czasie Świąt.

3.      Planuję kiedy będą siadał do stołu, a kiedy będę od niego odchodził – co będę wtedy robił.

4.      Przygotowuję „swoje potrawy” – ulubione jedzenie, które będą jadł, gdy będę przy stole.

Ad. 1.

Gdy zmniejszam ilość spożywanych potraw przed Świętami to lekko chudnę. Ale też przyzwyczajam swój organizm, aby zadowalał się mniejszą ilością pożywienia.

Ad. 2.

Nie będę jadł jedzenia, które jest moją największą słabością. W moim przypadku np. ptasiego mleczka. Może także innych kalorycznych potraw, o których wiem, że „panują nade mną”. „Potrawy panujące nade mną” będę opanowywał w innym czasie – nie w czasie Świąt.

Ad. 3.

Będę odchodził do stołu zaraz po zakończeniu posiłku. Np. zaproszę do rozmowy na kanapie w pewnej odległości od stołu. Albo pójdę pobawić się z dzieciakami. Lub na spacer w towarzystwie, które zechce się przejść. Może w coś razem zagramy. Aby dalej od stołu.

Ad. 4.

Święta – jak sama nazwa wskazuje – służą do świętowania. Skoro mam sobie odmówić potraw, które „panują nade mną” muszę mieć atrakcyjne niskokaloryczne (lub o niskim indeksie glikemicznym) zamienniki. To jest istota moich przygotowań w wymiarze jedzeniowym. Przygotowuję (lub proszę żonę o przygotowanie): mojego ulubionego makowca, ale z użyciem stewii lub ksylitolu zamiast cukru. Gdy inni jedzą ptasie mleczko – ja jem swój makowiec.

Przygotowuję też niskokaloryczne potrawy: ogórki konserwowe, grzybki w occie, sałatkę warzywną z niewielką ilością niskokalorycznego majonezu. Gdy inni zapychają się wysokokalorycznym jedzeniem – ja zjadam swoje warzywne przysmaki.

Oczywiście zjadam też w czasie każdego posiłku „normalne” potrawy w normalnych ilościach. Te specjalnie przygotowane „zamienniki” służą mi do zapychania żołądka. Niezręcznie jest odchodzić od stołu, gdy wszyscy jeszcze jedzą. A siedzieć i patrzeć na to jak inni jedzą – samemu nie jedząc – jest bardzo trudno.

Mój tegoroczny wynik

26. marca rano (pod koniec Wielkiego Postu) ważyłem 74.5 kg (29.7 kg mięśni, 13.7 kg tłuszczu). Po Świętach: 03. kwietnia rano: 75.8 kg (30.0 kg mięśni, 14.3 kg tłuszczu).

Formalnie: przytyłem 1.3 kg w czasie Świąt. Jednak mój wynik „poświąteczny” jest niemalże identyczny z moją średnią wagą w czasie poprzednich dwóch miesięcy. Fakt: teraz mam 14.3 kg tłuszczu – o 0.2 kg więcej niż średnia. W czasie kolejnych Świąt muszę bardziej uważać na to ile zjadam makowca w stosunku do ilości sałatki warzywnej:).

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *