Jak reagować na agresję?

Jak reagować na agresję
Jak reagować na agresję? Większą agresją! To dość częsta wizja (niekoniecznie wdrażana w praktyce w życie) skutecznego przeciwstawiana się agresji. Jeśli mam do czynienia z agresją fizyczną zagrażającą mojemu (lub moich bliskich) zdrowiu, czy życiu - to rzeczywiście wzbudzenie w sobie jeszcze większej agresji może być skuteczną bronią. O sile agresji napisałem już kiedyś odrębny tekst: Siła agresji.

Jak reagować na agresję w sytuacji, gdy moje (lub moich bliskich) zdrowie nie jest bezpośrednio zagrożone? W dodatku, gdy agresor ma zdecydowaną przewagę (np. broń)? Stawianie na większą agresję może przynieść więcej szkody niż pożytku. Jeśli napada nas bandzior z pistoletem i (ze sporej odległości) żąda oddania portfela? Chyba nie warto ryzykować.

Jednak dzisiaj nie będziemy się zajmować sytuacją, gdy już doszło do fizycznej agresji, czy też do napadu z zagrożeniem użycia fizycznej agresji.

Jak reagować na agresję? Problem

Nie chodzi mi o przemoc fizyczną lub rozpętaną już furię napastnika. Przyjrzymy się sytuacji, gdy agresja u drugiej osoby już się zrodziła (albo przynajmniej nam się tak wydaje), ale jeszcze nie wzrosła do poziomu przemocy fizycznej.

Np. ktoś zaczepia Ciebie (lub kogoś innego) słownie.  Np. nie szanuje Twojej przestrzeni ? staje zbyt blisko. Albo narusza ciszę ? wydziera się w Twojej obecności. Ewentualnie, zapala papierosa w miejscu niedozwolonym. Tak, wszystko to są przejawy agresji ? braku poszanowania dla praw innych osób.

Uwaga: Czasem taka agresja nie jest zamierzona. Ktoś się po prostu zbyt rozemocjonował i dlatego głośno krzyczy. Inny stanął tak blisko Ciebie, bo dla niego to nie jest problem. Ktoś inny zapalił papierosa, bo Cię nie zauważył (lub nie zauważył znaku zakazu palenia papierosów). I taką możliwość należy wziąć pod uwagę. W przeciwnym razie sami możemy się stać agresorami.

Nie wiesz jak reagować na agresję? Co nie działa?

W powyżej opisanej sytuacji nie działają dobrze trzy naturalne (patrz: Chcesz być jaszczurką?) sposoby reakcji:

1. Atak.

Jeśli od razu zaatakuję (wszystko jedno, czy słownie, czy fizycznie) ? to sam staję się agresorem. Przecież ten ktoś – kogo uznałem za agresora – mógł się zachować w ten, a nie inny sposób po prostu przez roztargnienie, a nie dlatego, że był agresywny (nie szanował praw innych).

2. Ucieczka.

Klasyczne ?schowanie głowy w piasek? (to też rodzaj ucieczki) nie działa, bo na pewno nie zmieni zachowania agresora. Jest nawet gorzej, często taki brak reakcji rozzuchwala agresora, który pozwala sobie na coraz więcej.

3. Podlizywanie się.

Jest to jedna z klasycznych strategii (często stosowanych nieświadomie), która kiedyś była zastygnięciem bez ruchu (mnie tu nie ma), a która polega na okazywaniu zrozumienia dla zachowania danej osoby. Np. typowe: upił się więc się tak zachowuje. To, że ktoś się upił nie upoważnia go do krzywdzenia innych. Podlizywanie się jest chyba gorsze od ucieczki, bo daje wyraźnie przyzwolenie na obecne zachowanie i mocniej rozzuchwala do eskalacji.

Uwaga: Jeśli masz jakiś swój sposób reagowania w takiej sytuacji: to sprawdź uważnie, czy nie jest on przypadkiem odmianą jednego z powyżej opisanych, naturalnych sposobów.

Chcesz wiedzieć jak reagować na agresję? Co jest skuteczne?

Oczywiście trzeba dodać, że mam wygórowane oczekiwania wobec swojej reakcji. Nie chcę dopuścić do niepotrzebnej eskalacji agresji, ale też jasno chcę zaprotestować przeciwko obecnemu zachowaniu.

Skuteczne – zgodnie z podaną powyżej definicją – jest zachowanie asertywne (patrz: Asertywność), czyli jasne i zdecydowane wypowiedzenie swojej opinii i postawienie granicy.

Np. mówię do przeklinającego: Proszę nie używać w miejscu publicznym słów powszechnie uważanych za wulgarne. I najczęściej to skutkuje. Oczywiście istotne jest to jaką mam przy tym postawę: nie szepczę cichutko uprzejmie proszę, ale też nie napadam wulgarnie Ty chamie, zamknij mordę, bo ja ci ją zamknę.

Jak reagować na agresję? Przestroga

Rzecz dzieje się w centrum Londynu. Budka telefoniczna, a w niej młody chłopak wrzeszczy na dziewczynę. Dziewczyna aż się kuli ze strachu. Mnóstwo ludzi przechodzi obok: nikt nie reaguje. Podchodzę do tej budki, otwieram drzwi i mówię spokojnie: Can I help you? Wtedy młodzieniec… jak nie ryknie w moją stronę: WHAT?!!!. Aż się cofnąłem. I już byłem na straconej pozycji. Ale moje zachowanie przynajmniej sprowokowało jeszcze jedną osobę do reakcji. Ta kobieta też podeszła do budki i zaczęła młodzieńca uspokajać. W dodatku skutecznie. Oczywiście, popełniłem błąd swoją zbyt delikatną postawą. Należało otworzyć te drzwi i wrzasnąć: STOP IT, NOW OR I’LL CALL THE POLICE. A jednak sprawa zakończyła się pomyślnie. Morał? Trzeba się adekwatnie przygotować do interwencji. Drugi morał? Jeśli Ty coś zrobisz jest duża szansa, że ktoś inny Ci pomoże.

Skąd wiadomo, że ta metoda jest skuteczna? Czy opieram to tylko na swoich doświadczeniach? Nie. Prawdziwym dowodem jest akcja, którą w Nowym Jorku przeprowadził burmistrz Rudolph Giuliani. Jak proponował reagować na agresję Giuliani? Zaproponował podejście wybite okno , które oznaczało brak przyzwolenia nawet na najdrobniejsze wykroczenia. Jak powiedział Giuliani (tłumaczenie moje): “Oczywiście, że morderstwo i graffiti to dwa przestępstwa, które dzieli przepaść. Jednak są one częścią tego samego continuum, i klimat, który toleruje jedno zwiększa szanse na tolerowanie drugiego.” Stosując takie podejście Giuliani pod koniec XX wieku doprowadził w Nowym Jorku do spadku przestępczości związanej z agresją o ponad 56% (w tym czasie w całym USA nastąpił spadek o 28%). W Stanach Zjednoczonych liczba przestępstw związanych z zaborem mienia spadła wtedy o 26%, a w Nowym Jorku o 65%. Więcej szczegółów (łącznie z wątpliwościami na ten temat) znajdziesz na stronie: What reduced Crime in New York City.

O czym jeszcze warto pamiętać?

Trzeba się oduczyć reagowania automatycznego, a to najczęściej jest dość trudne. Napisałem o tym więcej w tekście o nieco przewrotnym tytule: To jest proste…, gdyż sama zasada jest prosta – trudniejsze jest wdrożenie jej w codzienność.

Oczywiście, że jak już opanowałem pierwszy odruch i przemyślałem, co chcę zrobić – to muszę jeszcze opanować swój strach iż moją uwagą zwiększę agresję osoby, do której się zwróciłem. W dodatku agresja ta (która przedtem mogła być skierowana do wszystkich) teraz może się skierować wyłącznie do mnie. Jeśli masz takie obawy zajrzyj do tekstu Asertywność, gdzie bliżej zajmuję się konsekwencjami braku reakcji, ale też podaję przykłady z własnego doświadczenia, gdy zdecydowałem się zareagować. Postawa nie będę się wtrącał nie tylko oznacza pewne istotne braki w zakresie pewności siebie (odwagi), ale też najczęściej osąd związany z postawą innych osób: nikt mi nie pomoże.

Namawiam Cię (na początek) do podjęcia decyzji, że będziesz reagować. Oczywiście, nie zawsze, nie w każdej sytuacji. Ja też często nie reaguję, gdy mija mnie rozwrzeszczana banda młodych łysoli. Najpierw decyzja: potem wdrożenie. Zgoda?

Tym, którzy boją się swojej agresji polecam tekst: Siła agresji.

Komentarze

  1. Agresje rodzi agresje, chyba że widzę że ktoś nie jest w stanie naprawdę mi zaszkodzić to postępuje tak aby załagodzić sytuacje, natomiast gorzej jeżeli jest na odwrót i ktoś jest w stanie zrobić krzywdę, unikam takich ludzi ale zazwyczaj trudno mi zapomnieć takie zachowania w moim kierunku przez co nie potrzebnie często wpadam w złość mam ochotę się odegrać ale wiem że to może być trudne nie raz mam myśli by zabić takiego człowieka rozwalając mu czaszkę młotkiem lecz znowu nie chcę marnować swojego cennego dla mnie życia przez takich ludzi, co robić jak odreagować taką złość?

    1. Dziękuję za komentarz. Za kluczowe uważam pytanie: “jak odreagować złość?” Ogromna większość z nas używa jednego z naturalnych sposobów “nieradzenia” sobie z cierpieniem. Napisałem o tym w tekście 6 sposobów na cierpienie. Rzecz jasna te sposoby na dłuższą metę przynoszą więcej szkody niż pożytku. Co ja rekomenduję? Techniki medytacyjne. Jedno z ćwiczeń opisałem w tekście emocje, cz. 2. To ćwiczenie nazwałem “przygotowanie emocji do egzaminu”, gdyż bardzo dobrze redukuje stres przed wydarzeniem, o którym wiadomo kiedy nastąpi. Jednak równie dobrze można je wykorzystywać po stresującej sytuacji – aby wrócić do równowagi. Długofalowo, zalecam medytację jako regularną praktykę codzienną: prowadzi do podwyższenia nastroju (na stałe!) i budowanie większej wiary w siebie.

  2. A jeśli mój syn 19 letni jest w stosunku do mnie agresywny jak zareagować? Np. mamo jesteś głupia, jesteś śmieciem słyszysz ? Albo wynos się z domu, nienawidzę cię. Również jak reagować gdy mnie np dziobie palcem albo macha pięściami przed twarzą? Kiedyś powiedziałam mu że jak tak się będzie zachowywał to w końcu wezwę policję. To go rozjuszyło i usłyszałam że konfidenci nie powinni żyć itp. W końcu powiedziałam że ma swój pokój i nie musi do mnie przychodzić żeby się wyzywać. Jakoś poszedł, a ja wyszłam się przejść. Jak reagować ? Co mogłoby poskutkować? Czy ignorować zupełnie?

    1. Pani Anno,
      Dziękuję za zaufanie jakim mnie Pani obdarza zadając tego typu pytania.
      Nie mam “złotej recepty” na wszystkie przypadki. Czasem nawet idealne zachowanie jednej osoby nie powoduje zmiany zachowania drugiej osoby. Co nie znaczy, że nie warto zachowywać się w sposób optymalny.
      Jestem przekonany, że ignorowanie agresji tylko rozzuchwala agresora. Innymi słowy warto i trzeba reagować na każdy przejaw agresji. Rzecz jasna, reagować asertywnie, a nie agresywnie. Co to znaczy w praktyce? Jeśli syn mówi: “mamo jesteś głupia, jesteś śmieciem słyszysz?” – radzę reagować od razu w stylu: “Nie będę tolerować takiego zachowania wobec mnie. Uważam je za agresywne. Masz natychmiast przestać tak się do mnie zwracać”.
      Warto mieć przygotowaną restrykcję, o której można powiedzieć, jeśli padnie odpowiedź: “A co mi zrobisz?”. Np. “Przestanę Cię słuchać”, lub “Nie będę Cię traktować jak syna” albo “Nie będę Cię więcej wspierać”. Kluczowe jest, aby tę restrykcję konsekwentnie wprowadzać w życie, jeśli syn nie zmieni swojego zachowania. I nie chodzi tu o to aby go ukarać. Chodzi o to aby chronić siebie.

      1. Dziękuję. Podobnie myślałam, choć nie byłam rena. W końcu nie jest to sytuacja czy osoba od której można odejść. Syn ma Zespół Aspergera ale jest jednocześnie studentem. Poziom wiedzy i brak empatii to dwie rzeczy odrębne. Czekam aż załatwi sobie akademik. Pozdrawiam i dziękuję za cenna wskazówkę.

  3. Dziś napadł na mnie słownie ojciec prawnego 10latka który w sali kinowej przeszkadzał wszystkim dzieciom oglądać bajkę. Zwracały uwagę różne osoby ja również, jednak zareagowała mocniej gdy dzieciaki zamiast siedzieć na fotelach położyły się na nich i moja 5 letnia córka musiała wąchac nieswieze stopy tego chłopca. Po skończonym seansie pojawił się ojciec chłopca i zaczął na mnie krzyczec że jeśli mam coś do jego syna to mam się zwracać do niego bo wywarłam swoim zachowaniem presję na jego syna. Mimo wielokrotnie powtórzonych próśb żeby nie podnosił na mnie głosu w przeciwnym razie uznam to za napaść i wezwe policję. Mężczyzna nadal krzyczał i zagroził że będzie to robił nie tylko w stosunku do mnie ale także do mojej córki. Ostatecznie ja również podniosła głos i oznajmiła że moje dziecko nie ma obowiązku wąchac stóp jego syna i finalnie mężczyzna odszedł. Jednak skutek pozostał taki że moje dziecko zdenerwowane i wystraszone pragnęło tylko jak najszybciej wyjechać ośrodka. Jak z taką agresja sobie radzić? Gdzie ewidentnie jaki ojciec taki syn. Zaznacze że nie tylko moje dziecko doznało od tego chłopca przykrości w innych okolicznościach inni rodzice zwracali chłopcu uwagę skutek był taki ze chłopiec zawsze odpyskowal nawet jeśli była to np. Ogólnie potępia a przecież fizyczna napaść na 3 letnią dziewczynkę w kulkowym basenie gdzie razem z kolegą zrobili sobie z dziecka ruchomy cel. Co takiej sytuacji jak reagować?

    1. Dzień dobry,

      Dziękuję za komentarz.
      Gratuluję. Myślę, że zareagowała Pani tak jak należało. Że nie było to w 100% skuteczne? Na to nigdy nie ma gwarancji. Druga strona może zawsze pozostać na swoim stanowisku i nawet wzmóc intensywność swojego zachowania. I tu też zareagowała Pani podręcznikowo: gdy ojciec dziecka zaczął krzyczeć. Zagroziła Pani wezwaniem policji. Fachowo to się nazywa “technika STOP” (https://skris.pl/technika-stop/).
      Czy można coś zrobić lepiej? Myślę, że można.
      Jeszcze na sali kinowej.
      Zapytać: “Przepraszam, kto jest opiekunem tego chłopca?” A gdy opiekun się zgłosi, poprosić: “Proszę uspokoić dziecko. Zauważył Pan chyba, że przeszkadza wielu osobom.” Jeśli to nie poskutkuje (technika STOP): “Przepraszam, ale jestem zmuszona wezwać obsługę kina”. I jeśli nic to nie zmieni: od razu wyjść (razem z córką) i tę obsługę kina wezwać.
      Po zakończeniu seansu.
      Zaraz po deklaracji “Jeśli Pan nie przestanie wezwę policję”. Wyciągnąć telefon i zadzwonić na policję.
      Generalnie, należy wcielać w życie swoje deklaracje z “techniki STOP”. Inaczej, najczęściej nic nie dają, a nawet prowokują agresora do eskalacji swojego zachowania.
      Inną opcją było głośne wezwanie obsługi kina np. “Proszę kogoś z obsługi kina o pomoc, bo czuję się atakowana”. Np. omijając tego pana i udając się w stronę, gdzie znajduje się ktoś obsługi kina.

      Wątek kulkowego basenu.
      Widzi Pani agresję więc Pani reaguje. Podobnie jak w kinie. Najpierw uwaga do chłopców. Nie pomogło? Potem pytanie o opiekuna. Nikt się nie zgłosił? Następnie (technika STOP): “jeśli nie przestaniecie wzywam obsługę”. Potem (razem z córką) wezwanie obsługi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *