Jak reagujesz na krzywdę?

Jak reagujesz na krzywdę
Jak reagujesz na krzywdę? Zapewne nie raz poczułeś się skrzywdzony. Nieprzyjemne, prawda? Słowo krzywda zawiera w sobie pierwiastek niesprawiedliwości. Zatem nie mówimy o sytuacji, gdy ktoś słusznie odpłacił Ci za to, że nie byłeś wobec niego w porządku. Mówimy o sytuacji, gdy ktoś niesłusznie zrobił coś, co sprawia Ci przykrość, powoduje dyskomfort, zwyczajnie boli. Co robisz w takiej sytuacji? Nie fantazjuj! Nie ustalaj: co warto robić. Przypomnij sobie kilka prawdziwych takich sytuacji z Twojego życia.

Zatem: jak reagujesz na krzywdę, którą Ci ktoś wyrządził? Jesteś zadowolony z tego, co w takich sytuacjach robisz? Jak Ci się te reakcje sprawdzają w życiu?

Dygresja. Inny wątek dotyczący krzywdy to uczciwa refleksja: kiedy jestem w stanie przyznać, że to, co mnie spotkało było zasłużoną odpłatą? Nawet jeśli przyznaję, że wobec kogoś zachowałem się nie fair, to gdy ten ktoś reaguje podobnie: najczęściej mam poczucie, że moja krzywda jest większa. Mechanizm jest prosty: wiem, jak mnie zabolało, ale nie mam pojęcia, jak zabolało kogoś innego. Przy czym, najczęściej, siebie uważam za wrażliwszego od innych. Zatem uważam, że moja krzywda jest bardziej dotkliwa.

Jak reagujesz na krzywdę? Co nie działa?

Sytuacja wyjściowa: ktoś Cię skrzywdził. Jak reagujesz na krzywdę?

1. Udajesz, że nic się nie stało

Metoda pod hasłem nie pokazać, że mnie boli. Aby nie dać satysfakcji krzywdzicielowi. I to z pewnością zadziała. Z drugiej strony: ból nie znika od udawania, że go nie odczuwasz. Zostajesz sam z poczuciem krzywdy i niedobrymi myślami na temat krzywdziciela. Nie dałeś sobie szansy na wyjaśnienie sytuacji. Bo przecież to mogło być tylko zwykłe nieporozumienie. Postępując w ten sposób, nie zapobiegniesz podobnemu zachowaniu krzywdziciela w przyszłości. Jeśli nie wie, że jego zachowanie Cię zabolało: następnym razem może się zachować identycznie. A wtedy Twoje poczucie krzywdy wzrośnie jeszcze bardziej.

Długofalowo, tłumienie swoich emocji kończy się zazwyczaj wybuchem z powodu jakiegoś drobiazgu, który przepełnił czarę goryczy. Czasem ten wybuch skierowany jest przeciw komuś przypadkowemu, kto akurat był pod ręką. A wszyscy obserwatorzy takiego zajścia są zdumieni skalą tego wybuchu. Zobacz np. 6 sposobów na cierpienie.

2. Przebaczasz bez próby wyjaśnienia

Masz poczucie krzywdy, ale jako prawdziwy chrześcijanin wspaniałomyślnie wybaczasz krzywdzicielowi. To powoduje w Tobie poczucie wyższości. On Cię krzywdzi: Ty mu wybaczasz. Jesteś od niego lepszy.

Jest bardzo trudno wybaczać 77 razy. Kłopot z wybaczaniem może pojawić się już przy siódmym razie. Wtedy wybuch gotowy. A poczucie wyższości: wcześniej, czy później, da się zauważyć. I oprócz krzywdziciela zauważą to też inni, którzy nie mają pojęcia o wyrządzanych Ci krzywdach i Twojej wspaniałomyślności. O korzyściach z przebaczania możesz poczytać w tekście: Jak przebaczać.

3. Usprawiedliwiasz na podstawie własnych przemyśleń

Przeprowadzasz wywód myślowy usprawiedliwiający swojego krzywdziciela. Klasyczny przykład: wprawdzie mnie zwyzywał, ale jest pijany, dlatego nie panuje nad sobą.

Na dłuższą metę: utrwalasz zachowanie pijaka. Nie wiadomo, jak to się skończy. Może nawet fizycznym atakiem. Brak reakcji raczej rozzuchwala, niż temperuje.

4. Wypłakujesz się przed przyjacielem lub przyjaciółką

Metoda częściej stosowana przez kobiety niż mężczyzn. Opowiadasz komuś bliskiemu o swojej krzywdzie. Dajesz upust emocjom. Nie tłumisz ich. Oddalasz groźbę wybuchu. Dostajesz dawkę współczucia. Może nawet obmawiacie krzywdziciela, budując wspólne poczucie wyższości.

Jednak taka postawa nie spowoduje, że krzywdziciel cokolwiek zmieni w swoim postępowaniu. Poczucie wyższości ma też swoje ciemne strony.

5. Reagujesz na krzywdę cichą zemstą

Udajesz, że nic się nie stało. Ale doskonale zapamiętujesz swoją krzywdę. Reagujesz na nią, planując odpłatę. A potem: odpłacasz. Ale tak, aby się nie wydało, że to Ty odpłacasz. Możesz odpłacić dużo mocniej, niż sam dostałeś, bo krzywdziciel nie będzie wiedział, kto mu to robi. Trochę to tchórzliwe, więc odczuwasz pewien niesmak do siebie.

Niestety, w takim podejściu nie widać szans na to, żeby krzywdziciel zaprzestał swojego procederu. Po prostu nie ma szans zauważyć, dlaczego spotyka go to odpłata.

6. Odpłacasz pięknym za nadobne

Z otwartą przyłbicą idziesz na wojnę: już ja cię oduczę krzywdzenia innych. Robisz wszystko, żeby krzywdziciela zabolało bardziej niż Ciebie. Musisz też upewniać się w tym, że Twój oponent jest złym człowiekiem. Żeby usprawiedliwić swoje ataki na niego. Zaprzeczasz prawdzie z powiedzenia: od ofiary do kata jest bardzo blisko.

Take podejście najczęściej powoduje eskalację konfliktu, bo krzywdziciel próbuje Cię oduczyć krzywdzenia innych. Każda strona uważa, że to ten drugi jest winien. W najgorszym scenariuszu prowadzi do zbrodni, a potem rodzinnej wendety.

Kiedy prawidłowo reagujesz na krzywdę?

No dobrze. Każde z opisanych powyżej zachowań ma swoje minusy. Ale czy istnieje jakieś najlepsze rozwiązanie? Tak. Sądzę, że istnieje. Bazuję na przekonaniu, że najczęściej poczucie krzywdy bierze się z błędnej interpretacji intencji drugiej strony. To ta interpretacja faktów powoduje, że czuję się skrzywdzony.

1. Mów o swoich odczuciach

Na tym etapie, mów bez oskarżania: Gdy tak machnąłeś ręką, poczułem się zlekceważony. Jakby moje zdanie nie miało znaczenia. Nie duś w sobie swoich emocji. Daj też szansę na wyjaśnienia drugiej strony. Np. sorry, ale machnąłem w ten sposób, bo koło mojej twarzy przelatywała mucha. Widzisz, że się pomyliłeś. Sprawa zamknięta.

2. Pytaj o intencję

Upewnij się, jaki cel miało zachowanie, które Cię poruszyło: co chciałeś wyrazić tym ruchem ręki? I możesz usłyszeć: Przepraszam, tyle razy już słyszałem ten argument, że zareagowałem automatycznie, zniecierpliwieniem. Miałem wrażenie, że po raz kolejny wracamy do tego tematu. Dobrze, że mnie pytasz, bo to mi uświadomiło, iż z Tobą przecież jeszcze na ten temat nie rozmawiałem.

3. Słuchaj i wyciągaj wnioski

Uważnie słuchaj, zwracaj uwagę na słownictwo, wychwytuj zmiany tonu głosu, obserwuj wyraz twarzy, mowę ciała. Chciej się upewnić, czy Twoja otwartość i szczerość spotyka się z adekwatną odpowiedzią drugiej strony. Dopuść możliwość, że druga strona jednak chciała Cię skrzywdzić, ale zabraknie jej odwagi, aby to przyznać.

I co Ci to daje? Eliminujesz część ewidentnych nieporozumień. Dajesz szansę drugiej stronie na szybkie przepraszam. Nie dopuszczasz do eskalacji. Jasno stawiasz granice, nie będąc agresywnym.

Ty dobrze reagujesz na krzywdę. Ale co dalej?

Reakcje drugiej strony mogą być bardzo różne. Niekoniecznie takie, jakich byś oczekiwał. W zależności od reakcji osoby, która Cię skrzywdziła, masz wiele różnych opcji. Za każdym razem przynajmniej dwie.

Potencjalna reakcja krzywdziciela i możliwe kontrreakcje:

  1. Wyjaśnienie wskazujące, że Twoja ocena była mylna.

Możesz przyjąć to wyjaśnienie i sprawę zamknąć albo uznać, że krzywdziciel Tobą manipuluje.

  1. Szczere przeprosiny.

Możesz przeprosiny przyjąć albo je odrzucić i np. domagać się zadośćuczynienia: samo przepraszam nie wystarczy.

  1. Udawanie, że to przypadek lub nieporozumienie.

Możesz udać, że bierzesz to za dobrą monetę albo jasno zadeklarować, że Cię to nie przekonuje.

  1. Nieszczere przeprosiny.

Możesz je przyjąć albo skomentować, że masz wątpliwości, czy były one szczere.

  1. Zaprzeczanie wszystkiemu: nie wiem, o co Ci chodzi.

Możesz na tym poprzestać albo powiedzieć, jakie odnosisz wrażenie.

A teraz zadanie końcowe: wymyśl przynajmniej jeszcze jedną reakcję dla każdej z opisanych powyżej sytuacji. Następnie wybierz tę reakcję, którą zastosujesz w praktyce, jeśli w takiej sytuacji się znajdziesz. Masz pewność, że potrafisz zastosować to, co zaplanujesz? Ale może boisz się, że zareagujesz odruchowo? Jeśli tego się obawiasz, zajrzysz do tekstu czy jesteś automatem?

W nagrodę😉 możesz pobrać plik z opisem skutecznej techniki podwyższania nastroju😊

Komentarze

  1. Witam Cię Krzysztofie,
    z dużą nadzieją i zainteresowaniem sięgnęłam po Twój tekst „Jak reagujesz na krzywdę”. Oczywiście moje zainteresowanie było tym większe, że ostatnio doświadczyłam takiej krzywdzącej sytuacji. Po uważnej lekturze mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że zareagowałam książkowo. Powiedziałam spokojnie o swoich odczuciach i o tym, że zachowanie drugiej strony było dla mnie bolesne. Wyjaśniłam dlaczego. Tylko……co z tego, skoro druga strona zlekceważyła to, co powiedziałam. Jak to wyglądało? Ano tak: „nie przesadzaj, jesteś przeczulona”.
    Sytuacja dotyczyła moich imienin – córka kupiła dla mnie prezent od całej rodziny (tj, od siebie, mojego męża i syna) – rakietki do badmintona – i zostawiła go mojemu mężowi, żeby ten wręczył mi w dniu imienin. Prezent był w samochodzie, do którego poszliśmy razem, bo chciałam zawczasu zapakować rzeczy (wyjeżdżałam na działkę). Mąż wyjął w garażu rakietki z samochodu i powiedział: „masz tu prezent, bo się pewnie nie zobaczymy w dniu imienin”. Na co ja odpowiedziałam : „wiesz, może nie tak w garażu….”. Odpowiedź: „a jakie to ma znaczenie?” Ja: „dziękuję, to włóż do samochodu”. W tym momencie musiałam szybko wyjść, bo łzy wypełniły mi gardło i nos, a nie chciałam rozryczeć się w głos. Może gdyby to było pierwszy raz, to potraktowałabym to jako żart. Ale nie. Dlatego nienawidzę moich imienin i urodzin. Staram się na ten czas wyjechać z domu. A jak jestem – to wrócić najpóźniej jak się da, pod pretekstem dużej ilości pracy. W rozmowie zostałam zignorowana. A co było w dniu imienin? Mąż jak gdyby nigdy nic zadzwonił z formalnymi życzeniami – no bo przecież pamięta o święcie i obowiązek złożenia życzeń został „odfajkowany”.
    Zdaję sobie sprawę, że mój przypadek jest nietypowy i bardziej skomplikowany. Ale pisze o tym dlatego, że nie zawsze konstruktywna rozmowa przynosi efekty.
    Mimo wszystko dziękuję bardzo Krzysztofie. Wszystkie Twoje teksty czytam i analizuję swoje zachowanie. Staram się pracować nad sobą

    1. Agnieszko,

      Bardzo Ci dziękuję za zaufanie i szczerość.
      Mam wrażenie, że wiem co czułaś. Rozumiem, że napotkałaś przypadek 5 (Nie wiem o co Ci chodzi) z powyższego tekstu.
      Po pierwsze: nawet jeśli wszystko zrobisz książkowo, to druga strona nie musi zareagować książkowo. Innymi słowy: gratulacje dla Ciebie. A trochę pracy przed drugą stroną.
      Po drugie (chyba ważniejsze): druga strona mogła mieć dobre intencje. Np. dla niej to rzeczywiście nie byłby problem (każdy sądzi według siebie).

      Może sprawdź w jaki sposób ważne dla Ciebie osoby okazują Ci miłość? Jakimi językami to robią? Napisałem kiedyś tekst oparty na książce: 5 języków miłości. Być może Oni okazują Ci miłość, ale nie w języku, który jest dla Ciebie najważniejszy? A gdy rozmawiacie różnymi językami to nawet zdanie Nie wiem o co Ci chodzi wydaje się być usprawiedliwione.

      Co ty o tym myślisz?

      Pozdrawiam Cię ciepło

  2. Znajomy, z którym łączyła mnie wspólna przeszłość nie przyszedł na umówione spotkanie, mimo, że jestem pewna, że chciał tam ze mną pójść. Napisałam „Fajnie, że byłeś…”, on po 2 h odpisał „Zapomniałem…”. Nie było przeprosin ani chęci zrekompensowania z jego strony. Po 3 dniach napisałam „Sprawiłeś mi przykrość.”, Odpowiedział „Wiem. Przepraszam.” Jest mi naprawdę przykro, tym bardziej, że jego reakcja jest wymuszona moimi wiadomościami. Dlaczego nie zadzwonił z przeprosinami i chęcią rekompensaty? Ja w odwrotnej sytuacji czułabym się podle, chciała przepraszać i wynagrodzić krzywdę. Ta sytuacja jest dla mnie bardzo bolesna, ponieważ już 3 raz zostałam „wystawiona” przez tę osobę. Jak się zachować w tej sytuacji, żeby nie czuć tej przykrości i żalu? Dlaczego drugą strona zachowuje się tak paskudnie?

    1. Czytelniczko,

      Bardzo dziękuję za Twój komentarz i zawarte w nim pytania.
      Niestety, nie mam prostej recepty na „nie odczuwanie przykrości i żalu”. Emocje to ta część naszego człowieczeństwa, nad którą nie mamy pełnej władzy. Ale możemy na nie wpływać. Proponuję odpuszczanie (sobie i drugiej osobie): https://skris.pl/4-sposoby-na-odpuszczanie/.

      W sprawie dochodzenia „dlaczego ktoś się zachowuje tak a nie inaczej” mam przekonanie, że jest to poza moją strefą wpływu. Przejmowanie się tym nie wnosi nic poza frustracją. Jeśli dana osoba jest dla mnie ważna staram się doprowadzić do rozmowy, do której przygotowuję się według przepisu: https://skris.pl/jak-poprawic-relacje/.

      Mam nadzieję, że ta odpowiedź coś wniesie do Twojej sytuacji. W razie pytań lub wątpliwości – jestem do dyspozycji.

      Trzymam kciuki za Ciebie i Waszą relację

      Krzysztof

Zostaw komentarz

*

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *