Komentarze

  1. Witam Panie Krzysztofie.

    Przeczytałem artykuł z powyższego linku i zastanawiałem się nad tym, jaki typ komunikacji ja sam preferuję.
    Doszedłem do wniosku, że tak naprawdę nie mam jednego, preferowanego sposobu komunikacji, gdyż zawsze najpierw analizuję, który sposób może być najlepszy w danej sytuacji.

    Podam może dwa różne przykłady. Gdy chcę coś załatwić (np. sprawa urzędowa lub rezerwacja obiektu sportowego), to wolę zadzwonić, w razie potrzeby zadać dodatkowe pytania i ostatecznie załatwić daną sprawę. Czuję, że to najszybszy sposób i wystarczający w takich przypadkach.

    Drugim przykładem są prywatne rozmowy z ludźmi, których już znam. Tutaj z kolei preferuję osobiste spotkanie, bo daje mi możliwość próby rozpoznania emocji drugiej osoby, dotyku (w przypadku osób mi bliskich) i nawiązania 'pełnej’ komunikacji, co w moim odczuciu sprzyja budowaniu więzi. W tym drugim przykładzie w miarę możliwości staram się unikać komunikacji telefonicznej, a najbardziej komunikacji poprzez wiadomości tekstowe (mimo wszystko mocno wybrakowana z emocji i nawet emotikony zbyt wiele tutaj nie pomagają).

    1. Panie Pawle,

      dziękuję za Pana refleksję. Ma Pan rację. 'Stopień nasilenia’ danego wzorca myślowego bywa różny u różnych osób.

      Ja np. mam bardzo 'blisko siebie’ wzrok i słuch, a potem daleko dotyk. A to oznacza, że łatwo przełączam się między wzorcami wzrok-słuch-dotyk a słuch-wzrok-dotyk. Natomiast jest mi trudniej 'wypromować’ dotyk na 'pierwsze miejsce’. Co nie oznacza, że nie inicjuję spotkań osobistych:) Ale kosztuje mnie to więcej energii niż napisanie maila, czy rozmowa telefoniczna.

      Cieszę się i gratuluję, że dostrzega Pan u siebie umiejętność 'używania’ różnych wzorców. Jednak sądzę, że jeden z nich jest Pana ulubionym. Choć stopień tego 'ulubienia’ może być tylko trochę wyższy od 'kolejnego z listy’ wzorca.

      Pozdrawiam

      Krzysztof

Zostaw komentarz

*

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *