Nie lubisz swojej pracy?

Różne bywają powody, dla których nie zmieniamy obecnej pracy. Najczęściej jednak jest to lęk, czyli generalna obawa: „jak coś zmienię to będzie jeszcze gorzej”. Lęk jest groźniejszy od strachu, gdyż przez swoje niedookreślenie ma większą moc rażenia. Bywa też tak, że u podłoża tkwi jakieś ograniczające przekonanie np. „wszędzie jest tak samo”, „ja to mam zawsze pecha”, „ja się do niczego innego nie nadaję”, „świat jest tak urządzony”, “nigdy nie będzie idealnie”, itd.

Co robić?

  1. Uświadomić sobie sytuację: nazwać ją.
  2. Zmotywować się do zmiany.
  3. Oswoić lęk – nazwać to czego się boję.
  4. Przyjrzeć się swoim przekonaniom.
  5. Rozważyć sposoby osiągnięcia celu.

Uświadamiam sobie obecną sytuację: nazywam ją

Bardzo ważny etap. Jeśli nie „stanę w prawdzie” to nic się nie zmieni. Nadal będę sobie wmawiać „nie jest przecież aż tak źle”, „dam radę”, itp. Mogę nawet myśleć, że „generalnie jest dobrze – są tylko takie momenty, gdy jest źle – ale przecież nigdzie nie jest idealnie”.

Jeśli mam dobry kontakt ze swoimi emocjami to zauważam, że mój nastrój jest cały czas bardzo niski – i samo to wystarczy do stwierdzenia „nie lubię tej pracy”.

Jeśli mam wątpliwości – obserwuję się: jak często jestem zdenerwowany; ile razy dziennie mam ochotę uciec; kiedy mam trudność z zabraniem się do pracy; jak bardzo czekam na weekend; jak bardzo nie lubię poniedziałku; jak często jestem w pracy chwalony, a jak często krytykowany; ile razy ostatnio byłem z siebie zadowolony, a ile razy odczuwałem frustrację i złość; jak dobrze (lub słabo) sypiam. To są wszystko przesłanki do postawienia sobie diagnozy (nawet procentowej) np. w 80% jestem ze swojej obecnej pracy niezadowolony.

Dygresja. Jeśli ktoś uważa, że nie warto takiej diagnozy sobie stawiać, bo „jeszcze się okaże, że faktycznie nie lubię swojej pracy i będę miał problem do rozwiązania” to postępuje podobnie jak ktoś kto myśli „skoro nie jestem świadom, że mam raka to ten rak się we mnie nie rozwija”.

Motywacja do zmiany

OK. Wiem już, że nie jest fajnie. No dobrze. Jest źle. Ale jaką mam gwarancję, że gdy coś zmienię to będzie lepiej? Gwarancji nie ma. Tylko, że to jest źle postawione pytanie. Prawdziwe pytanie brzmi: co się stanie – po pewnym czasie – jeśli nic z tym nie zrobię?

Jak już uświadomię sobie, że muszę coś zmienić – bo inaczej źle się to dla mnie skończy – przechodzę do drugiej części motywacyjnej: wyobrażam sobie idealną pracę dla mnie. Przyglądam się mojemu życiu: jak ono by wyglądało, gdybym taką idealną pracę znalazł? Jak taka praca wpłynie na moją sytuację materialną, mój rozwój intelektualny, moje emocje, moje relacje. Znajduję metaforę dla mnie w tej nowej sytuacji: „jestem jak..”. Np. „jestem jak orzeł” albo „jestem jak dąb”, itp. Sporządzam sobie obraz związany z tą metaforą – będzie mi przypominał do czego dążę.

Oswajam lęk – nazywam to czego się boję

Przyglądam się swoim obawom, swojemu lękowi. Rozkładma mój lęk na konkretne czynniki. Nazywam je: strach przed niepowodzeniem; strach przed niedostatkiem, biedą; strach przed osądem innych (w tym najbliższych); itp. Niech ich nawet będzie dużo. Jeśli będą nazwane – każdemu można się przyjrzeć, zobaczyć ile jest w nim racjonalnych podstaw, a ile wyolbrzymionego, sztucznego lęku. Niektóre strachy ośmieszam wyolbrzymiając ich znaczenie. Inne sprowadzam do racjonalnego poziomu. Wobec innych znajduję sposoby na ich zmniejszenie. Mam je pod kontrolą.

Tu wkracza proste zarządzanie ryzykiem: oceniam prawdopodobieństwo wystąpienia danej okoliczności, jej wpływ na moją sytuację (np. w skalo 0-10) i wyliczam ryzyko (iloczyn dwóch poprzednich). Zajmuję się tylko kilkoma największymi ryzykami – mogę stosować różne strategie (zapobieganie, akceptacja, kontrola, transfer, monitorowanie). Generalnie: ja zarządzam swoimi obawami (strachami), a nie one mną.

Przyglądam się swoim przekonaniom

Często „nie ruszam z miejsca”, gdyż blokuje mnie jakieś przekonanie (czasem więcej niż jedno). Najczęściej jest to myśl, która zaczyna się od „nie uda mi się, bo….”. I znowu szukam konkretu „nie uda mi się, bo co?”. „Bo nie umiem się dobrze sprzedać”, „bo nie mam szczęścia”, „bo świat jest źle urządzony”, itp. Wszystkie te przekonania sobie uświadamiam, wypisuję. Sortuję: które z nich najbardziej powstrzymuje mnie od działania? Nie tłumaczę sobie, że to przekonanie jest głupie, nieprawdziwe. Szukam skąd się moje przekonanie wzięło? Na ilu faktach jest oparte? Racjonalizuję je. Np. „nie umiem się sprzedać” wzięło się z dwóch sytuacji. Szukam bardziej precyzyjnego oddania tego stanu rzeczy np. „dwa razy nie sprzedałem się wystarczająco dobrze” albo „dwa razy ktoś inny sprzedał się lepiej ode mnie”.

Mogę też sobie wypisać inne możliwe przekonania w tej kwestii: np. przekonanie osoby bardzo pewnej siebie „ dwa razy nie poznali się na mnie” czy „nie trafiłem jeszcze na odpowiednich ludzi”.

Mogę sobie wyobrazić co powiedzieliby o mnie (w tym kontekście) różni ludzie. Np. ktoś kogo cenię za mądrość; człowiek, który jest dla mnie uosobieniem sukcesu; jakiś ceniony przeze mnie autorytet.

Jeśli nadal mam wątpliwości, czy warto przystapić do działania – zajmuję się kolejnym przekonaniem. A potem (jeśli trzeba) kolejnymi – aż do skutklu.

Rozważam sposoby osiągnięcia celu

Teraz mając to wszystko na uwadze mogę rozważyć jakie mam opcje. Ja: ze swoimi (zarządzanymi) lękami, ze swoimi uświadomionymi (ale nie wyolbrzymionymi) ograniczeniami. Zastanawiam się jakie istnieją sposoby osiągnięcia celu, do którego dążę. Wszystkie jakie jestem w stanie wymienić. A gdy już mam sporą listę – wybieram te, które mają największe szanse realizacji w mojej sytuacji.

Uwaga: Sprawdzam jakie mam dostępne zasoby: wiedza, umiejętności, zdolności, talenty, dary, pieniądze, czas, przyjaciele, znajomości, itd. Nie wszystko muszę zrobić sam. Jeśli brakuje mi kwalifikacji mogę się dokształcić. Itp.

Przygotowuję plan.

Co dalej?

Mam plan. Teraz wdrażam go w życie. Krok po kroku. Sprawdzając wyniki i dostosowując swój plan do sytuacji. Powodzenia.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *