Oddychaj, oddychaj, oddychaj

Oddychaj
Oddychaj jako polecenie, które ma pomóc w walce ze stresem? Właściwie polecenie brzmi: oddychaj, oddychaj, oddychaj. Chodzi o 3 oddechy,

Oddychaj.  Umiesz oddychać? Co za głupie pytanie? Przecież bez oddychania nie przeżyjemy. Jednak ja pytam o umiejętność oddychania w obliczu stresu. Wielu z nas, w sytuacji stresującej, podświadomie wstrzymuje oddech. Albo zaczyna oddychać szybko, płytko. Oddech krótki, urywany nie dostarcza organizmowi odpowiedniej ilości tlenu. Hiperwentylacja też nie służy mózgowi. W ten sposób mózg jest niedotleniony i nie działa optymalnie. Jak należy oddychać? Spokojnie, miarowo, przeponą.

Jest gorzej

Najwięcej energii zużywa nasz mózg naczelnych (masz 3 mózgi, pamiętasz? -> Chcesz być jaszczurką?). Przy „brakach w dostawie tlenu” mózg racjonalny ma mniejsze szanse podjąć właściwą decyzję. Nawet, jeśli uda Ci się powstrzymać od automatycznej reakcji sugerowanej przez Twój mózg ssaka (lub gada). Ale powstrzymać się od automatycznej reakcji w obliczu stresu jest b. trudno. Nawet jeśli „prawidłowo” oddychasz.

Mount Everest panowania nad stresem

Znam sporo narzędzi do zarządzania stresem  w różnych sytuacjach. Przedstawiam je na warsztatach. Uczę ich używania w ramach mentoringu, czy coachingu. Z mojej (i nie tylko mojej) praktyki wynika: najtrudniej jest opanować odruchowe reakcje w sytuacji zaskoczenia. To jest ostateczny cel wszystkich, którzy pracują nad opanowaniem stresu: dobrze sobie radzić ze stresem w sytuacji zaskoczenia.

Najczęstszym sposobem proponowanym na tego rodzaju sytuacje… nie jest polecenie “oddychaj”. Jest ćwiczenie tzw. uważności. Chodzi o przebywanie cały czas w stanie, gdzie nie tylko obserwuję otoczenia, ale jednocześnie – monitoruję stan swojego umysłu i emocji. Będąc uważnym –  zauważam:), gdy moje emocje rosną i reaguję zanim osiągną zbyt wysoki poziom. Droga, którą należy podążać, aby dojść do stanu „uważności” jest zazwyczaj długa i trudna. Za to: kiedy już się te umiejętność posiądzie – radzenie sobie ze  stresem w sytuacji zaskoczenia jest proste…. jak a,b,c.

Oddychaj, oddychaj, na miłość Boską, oddychaj

Nie znam zbyt wielu osób, które żyją w stanie uważności. Większość z nas jest w drodze do tego celu. Jednak uważność nie jest jedynym sposobem na radzenie sobie z zaskakującymi sytuacjami stresowymi. Innym sposobem jest metoda „oddychaj, oddychaj, na miłość Boską, oddychaj”. Na czym ona polega? Na wyrobieniu sobie automatyzmu odczekiwania trzech oddechów przed podjęciem jakiejkolwiek akcji. Ktoś Cię o coś zapytał: zanim odpowiesz – odczekujesz 3 oddechy. Coś się wydarzyło: zanim zareagujesz – odczekujesz 3 oddechy. Dlaczego akurat 3 oddechy? Bo one trwają ok. 10 sekund. A tyle czasu potrzeba (w przypadku sytuacji stresującej), aby krew napłynęła do płatów przedczołowych, które podejmują decyzje. W międzyczasie pojawiły się już inne pomysły: atakuj albo uciekaj albo podlizuj się. Ale jeśli odczekasz te 10 sekund – to ostateczną decyzje będzie mógł podjąć Twój mózg racjonalny.

Swoją drogą technika oparta na uważności zaleca to samo. Gdy zauważasz, że Twoje emocje rosną: odczekaj 3 oddechy, zanim zareagujesz.

Gorzej znaczy lepiej

Dlaczego gorzej znaczy (w tym wypadku) lepiej? Bo, jeśli polecenie “oddychaj” stanowi dla Ciebie problem w sytuacjach stresujących – musisz nad tym pracować.  Przy okazji możesz sobie wypracować system, który Cię zaprowadzi na Mount Everest zarządzana stresem. Jak Ci się to podoba?

Oddychaj, ale uważaj na zagrożenia

Jeśli dotąd odpowiadałeś na pytania zanim pytający skończył wypowiedź – to 10 sekundowa pauza po pytaniu będzie budzić ogromne zdziwienie. Jeśli zamierzasz wdrażać technikę „Oddychaj, oddychaj, na miłość Boską, oddychaj” – uprzedź bliskich i znajomych, że wprowadzasz taką zmianę. Ja spotkałem osoby, które tak się zachowują. Wcale mnie to nie irytowało. Raczej odnosiłem wrażenie, że wypowiedzi takich osób są głębsze, lepiej przemyślane.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *