Po co postanowienie noworoczne?

A może już nie masz? Michal Hyatt (https://michaelhyatt.com/not-make-new-years-resolutions.html) twierdzi, że 25% osób porzuca swoje postanowienie noworoczne już po tygodniu. Do lata dotrwa nas mniej niż połowa. A sukces odniesie 8%. To mało? Ale przecież nie o to chodzi. Naprawdę chodzi przecież o to, czy ja znajdę się w tych 8%, którzy odnieśli sukces. A jeśli się znajdę – to nawet lepiej, że to grono jest elitarne: tym większa radość, że ja do niego też należę. Cóż nam z robienia rzeczy łatwych? Ani radości, ani satysfakcji, ani powodu do dumy.

Iść na całość?

To nie jest mój slogan. W każdym razie nie dotyczy decyzji: ile rzeczy zmienić w swoim życiu jednoczesnie? Doradzam pewną ostrożność i unikanie huraoptymizmu (prawdziwy coaching to nie huraoptymizm jak niektórzy krytycy ”kołczingu” sądzą). Osobiście jestem zwolennikiem pracy nad jedną istotną zmianą na raz. To jest nie tylko moje osobiste doświadczenie (kiedyś pracowałem nad kilkoma dużymi zmianami jednocześnie), ale też doświadczenie pracy mentora i coacha. Oczywiście, to Twoje życie i zrobisz jak zechcesz.

Niezależnie od tego, czy chcesz pracować nad jedną, czy wieloma zmianami w swoim życiu – sugeruję, aby przyłożyć się do wyboru tej najważniejszej zmiany. I tu też nie namawiam Cię do „pójścia na całość”, gdyż  kluczowe jest to, czy wierzysz, że możesz tej zmiany dokonać. Jeśli postanawiasz „rzucam palenie”, ale  (w gruncie rzeczy) nie wierzysz, że możesz tego dokonać – szkoda czasu.

Dygresja: Słyszałem klika razy „przecież to bez sensu żeby podejmować jakieś zobowiązania do zmiany tylko dlatego, że wystąpiła jakaś data, np. początek Nowego Roku”. Jeśli takie myśli przychodzą Ci do głowy – zadaj sobie pytanie: przy jakich innych okazjach podejmujesz postanowienia o zmianie? Jeśli ich w ogóle nie podejmujesz, bo „to nie jest dobry czas” – to raczej niczego nie zmienisz.

Wybieram rozsądnie

Co to znaczy ”rozsądnie”?

1. Nie rzucam się na rzeczy, o których jestem przekonany, że są poza moim zasięgiem.

Np. jeśli robię teraz (z trudem) 3 pompki to nie planuję, że ciągu roku osiągnę 100 pompek.

2. Nie wybieram łatwizny.

Np. skoro teraz robię 3 pompki to do końca roku dojdę do 10 pompek.

Rozsądnie „idę na całość” – czyli wybieram sprawę, która ma dla mnie bardzo dużo znaczenie, ale jednocześnie taką, że wierzę iż ja mogę to osiągnąć. Uwaga: nie znaczy to, że jestem przekonany iż będzie łatwo. Raczej wiem, że będzie trudno: skoro sprawa jest ważna, a dotąd nie została załatwiona – to pewnie nie jest łatwa.

Jeśli masz problem z uświadomieniem sobie co dla Ciebie jest teraz naprawdę ważne, a co najważniejsze – polecam tekst: Koło życia.

Jak uwierzyć  w siebie?

Mam przekonanie, że kluczem do tego, aby osiągnąć ostateczny sukces jest wiara w to iż mogę tego dokonać. Nie: „to jest możliwe”. Nie „każdy może tego dokonać”. Tylko „ja mogę tego dokonać”. Jak zdobyć tę wiarę, jeśli np. już kilka razy mi się nie udało? Poprzez uczenie się na błędach. Większość z nas podejmuje to samo postanowienie wielokrotnie – i wielokrotnie wychodzi z niego z porażką (raczej z przeświadczeniem, że to była porażka). A ta porażka jest tak frustrująca, że nawet nie robimy końcowego bilansu. Odkładamy sprawę na jakiś czas. Zapominamy. Potem ponownie dostrzegamy  jak ważne jest żeby jednak coś z tym zrobić. I próbujemy ponownie – stosując identyczną metodę jak ostatnio. I jaki jest wynik? Z góry przesądzony. Dlatego niektórzy rezygnują już po tygodniu – przypominają sobie „ale to już było”.

Aby uniknąć robienia tych samych błędów robię podsumowanie poprzedniego podejścia:

1. Staję w prawdzie

Rzetelnie oceniam mój wynik nie zero-jedynkowo, ale np. planowałem 10 – osiągnąłem 3 (w skali 0-10). A więc nie była to kompletna porażka.

2. Uświadamiam sobie wpływ różnych czynników (w tym mój)

Jakie czynniki – i w jakim stopniu – wpłynęły na ostateczny rezultat? Np. mój wpływ +5, żony wpływ -2, wpływ przyjaciela +3 (w skali -10 do +10).

3. Uświadamiam sobie moje talenty użyteczne w tej sytuacji

Co dawało najlepsze rezultaty? Z czego mogę czerpać na przyszłość? Minimum 3 elementy, które wzmocnię następnym razem.

4. Postanawiam zmienić jedną kluczową rzecz

Co w największym stopniu wpłynęło na ostateczny wynik (odbierany jako niepowodzenie)? Jak tego uniknę następnym razem?

Szczególnie istotne wydaje mi się unikanie oceny w postaci: albo sukces albo porażka. „Porażka” najczęściej oznacza, że nie zostały osiągnięte wszystkie cele (może nawet nie osiągnąłem połowy), ale nie oznacza, że nie osiągnąłem nic. A jeśli osiągnąłem choć 1 punkt w skali od 0 do 10 to nastąpił postęp. Mały, bo mały – ale jednak postęp. Oczekuj postępu nie ideału. To podejście pokazuje mi, że w kolejnym roku też najpewniej osiągnę postęp, a jak wyciągnę wnioski z obecnej sytuacji to postęp może być większy.

Więcej na ten temat napisałem w tekście: Podsumowujesz rok?

Jak planować?

No dobrze. Widzę już, że nie było tak źle jak myślałem. Że przeszkadza mi mój perfekcjonizm: „już  teraz, natychmiast”. Jak tego uniknąć?

Ustalam mierzalne kryteria sukcesu. Np. chcę rzucić palenie. 100% sukcesem będzie jeśli nie wypalę żadnego papierosa od dzisiaj do końca roku. A jak wypalę jednego papierosa to już kompletna porażka? Oczywiście, że nie? A dwa? A dziesięć? A sto? A tysiąc? Właśnie. Jak to zmierzyć? W tym przypadku to proste: ustalam ile papierosów wypaliłem w ostatnim roku i tę liczbę stosuję jako odnośnik. Jeśli wypalę połowę papierosów – wyniki będzie 50%, jeśli jedną czwartą – 75% itd.

Rezerwuję (w kalendarzu – na cały rok) czas na pracę nad tematem. To mają być moje kotwice. Te godziny są jak spotkanie z szefem na temat mojej podwyżki, czy awansu. Trzeba naprawdę bardzo ważnego powodu żebym ten termin przesunął.

Rezerwuję czas na podsumowania i korekty (np. raz w tygodniu lub raz w miesiącu)

Koniecznie. I pilnuję tego. Zwłaszcza, gdy widzę, że coś przestało funkcjonować. Że się zatrzymałem, nie robię postępów, a może nawet się cofam. Robię analizę i wprowadzam korekty. Przecież nie muszę z tym czekać na koniec roku!

Co dalej?

Teraz już wystarczy:) konsekwentnie trzymać się swojego planu. Że to nie jest łatwe? Pewnie, że nie jest. Trochę już o tym pisałem: Masz problem z mobilizacją?, Jak być konsekwentnym?, Jak wytrwać w postanowieniu?, Czy walczysz o siebie do krwi?.

Komentarze

  1. Artykuł, niby oczywisty jak go czyta, ale punkty dodaję do swojego planu działań.

    To co u mnie się sprawdza jeśli chodzi o rozsądne wybieranie, to:
    1. Przy rozpoczynaniu działań nad jakimś celem, skupienie się na celu na krótko tylko.
    2. Dużo większą uwagę zwracam na systematyczność/plan działań i trzymanie się go.
    3. Po kilku tygodniach/miesiącach dopasowuję cele do realnych postępów.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *