Podejmowanie decyzji

Chodzi mi o decyzje ważne. Jak np.: czy odejść z tej pracy i poszukać nowej? Do jakiej szkoły posłać dziecko? Czy kupić dom poza miastem, czy mieszkanie w centrum? Itp.

Nie zajmuję się tutaj procesem podejmowania decyzji typu: czy wstać już z łóżka, czy jeszcze poleżeć? Co zjeść na obiad? Na jaki film pójść? Jaki program w obejrzeć dziś wieczorem w telewizji?

Oczywiście, że mogę mieć problem z podejmowaniem decyzji ważnych. I mogę mieć problem z podejmowaniem decyzji … mniej ważących na moim dalszym życiu. To, co różni opisane powyżej klasy sytuacji to „ciężar gatunkowy” tych decyzji. Te ważne mają wyraźnie większy wpływ na to jak potoczy się moje dalsze życie. Zazwyczaj ich odwrócenie jest trudniejsze do przeprowadzenia. I często wiąże się z poczuciem winy, straty: dlaczego od razu nie podjąłem właściwej decyzji?

Zatem: czy podejmowanie ważnych decyzji przychodzi Ci łatwo, czy trudno?

Najczęstsza odpowiedź jaką słyszę, gdy zadaję to pytanie, brzmi: „trudno”. A co powoduje tę trudność? Strach przed podjęciem niewłaściwej decyzji. I często okazuje się, że ten strach wcale nie jest związany z moim osobistym doświadczeniem: „tyle razy podjąłem złe decyzje i musiałem się z nich wycofać”. Raczej chodzi o to żeby znowu podjąć dobrą decyzję.

Walka ze strachem

Śmiem twierdzić, że  strach, który się pojawia w dużej mierze jest podsycany przez wewnętrznego krytyka. Warto ten przesadny strach zwalczać – klasycznymi metodami walki z wewnętrznym krytykiem (gremlinem): Wewnętrzny krytyk. Uwaga: nie ignoruję całkowicie mojego strachu – to może być sygnał pochodzący od zdrowego rozsądku: „nie skacz na główkę do tej rzeki skoro nie wiesz jak jest głęboka”. Raczej walczę ze strachem typu: „ach, jak to będzie strasznie, gdy podejmę złą decyzję!”

Co robię, aby ten strach osłabić?

  • Przywołuję swoje obserwacje i doświadczenia innych, które uczą, że wszyscy (nawet Ci z nas, którzy odnoszą największe sukcesy) podejmujemy, od czasu do czasu, złe decyzje.

Różnica pomiędzy ludźmi sukcesu, a  pozostałymi jest taka iż ludzie sukcesu szybko się do błędu przyznają, korygują go i idą dalej. A pozostali? Albo trwają przy złej decyzji. Albo rozpaczają, że złą decyzję podjęli, nawet gdy się z niej (w końcu) wycofali.

  • Chwytam byka za rogi. Wyobrażam sobie, co najgorszego może się stać, gdy podejmę niewłaściwą decyzję. Najczęściej nieokreśloność konsekwencji budzi większy strach niż rzeczywiste konsekwencje, które mogą się wydarzyć. Gdy już głośno nazwę najgorsze możliwe następstwa mojej błędnej decyzji – mogę też zobaczyć jak im można będzie potem zaradzić.

Daję sobie przyzwolenie na podjęcie błędnej decyzji.  To pozwoli mi szybko się z niej wycofać,  gdy stwierdzę, że jest błędna. Zmienię ją na inną i pójdę dalej.

Oczywiście, nie znaczy to, że nie przyłożę się do porządnego przeprowadzenia procesu decyzyjnego.

Dwa typy problemów z podejmowaniem decyzji

Są dwa klasyczne problemy z podejmowaniem decyzji:

a)      zbyt szybko podjęta decyzja (pochopna),

b)      odwlekanie decyzji w nieskończoność.

Jak to jest w Twoim przypadku? Nie wiesz? Przyjrzyj się kilku ważnym decyzjom, które już kiedyś podjąłeś/ęłaś.

Co złego jest w decyzji pochopnej? Najczęściej nie bierze ona pod uwagę wszystkich czynników, które powinno się wziąć pod uwagę. Czyli, zwiększa prawdopodobieństwo złego wyboru. Jeśli mam ten właśnie problem: postanawiam, że w moich decyzjach będę się trzymał ustalonego z góry procesu. Co więcej: nie wolno mi podjąć decyzji zanim tego procesu nie przejdę w całości.

A jaki jest problem z odwlekaniem decyzji? Taki, że może się okazać iż ja tej decyzji nigdy nie podejmę. Może podejmie ją za mnie ktoś inny? A może szansa jaka się pojawiła przepadnie? A nawet jeśli już w końcu podejmę decyzję to wcale nie znaczy, że ona na pewno będzie właściwa. To jest podszept gremlina (wewnętrzengo krytyka), aby zdobyć  jeszcze więcej danych, jeszcze pewniejszych, aby się upewnić, że wszystko zostało uwzględnione, itd. Takie myślenie prowadzi do sytuacji żeby decyzji w ogóle nie podjąć. Trzeba sobie jasno powiedzieć: nigdy nie będę miał pełnej informacji dotyczącej sprawy w jakiej mam podjąć decyzję. Zawsze podejmuję decyzje przy niepełnej informacji. Bo np. nie wiem (i nigdy nie będę wiedział), co się zdarzy jutro: a może się zdarzyć coś, co będzie miało wpływ na moją decyzję. Gdy zwykle odwlekam podjęcie decyzji: ustalam sobie nieprzekraczalny termin, do którego tę decyzję podejmę. Oczywiście, biorę pod uwagę mój proces decyzyjny: i tak go rozplanowuję żeby wszystkie etapy przejść w założonym czasie.

Proces decyzyjny

Zatem okazuje się, że – niezależnie od tego, czy podejmuję decyzje pochopnie (zazwyczaj nie ma wtedy procesu decyzyjnego), czy też odwlekam –  jest mi potrzebny dobry proces decyzyjny.

Z jakich etapów taki proces może się składać.

  • Jasne sformułowanie problemu: czego ma dotyczyć decyzja? Jakie mam opcje?

W celu dobrego przyjrzenia się problemowi zaczynam od wyciszenia się. Wyzwalam się z „bieżączki”, izoluję się od świata zewnętrznego, unikam rozproszeń, skupiam się nad tym jednym tematem. Gdy przychodzą rozproszenia: zapamiętuję je (do rozważenia później), ale trzymam dyscyplinę zajmowania się aktualnym tematem.

Przeprowadzam moją „burzę mózgu”, w czasie której wymyślam wszystkie możliwe opcje dla mojej decyzji. Dopuszczam nawet te, które wydają mi się bardzo dziwne, śmieszne, niedorzeczne, nieprawdopodobne. Na tym etapie niczego nie krytykuję, nie odrzucam.

Patrzę na problem z różnych perspektyw. Szczególnie tych najbardziej odległych od moich: Perspektywy.

  • Zbieranie danych.

W czasie formułowania problemu mogłem dojść do wniosku, że mam kilka możliwych opcji do wyboru. Teraz (w ramach założonego sobie z góry czasu) zbieram jak najwięcej istotnych informacji na temat każdej z opcji. A co to znaczy istotnych? Istotnych dla mnie, a więc związanych z moimi najważniejszymi wartościami jakie wyznaję, z moim najważniejszym rolami jakie pełnię, z moim życiowym celem, z moją misją życiową.

Nie zastanawiałeś/łaś się jeszcze nad tymi sprawami? Może to jest źródło Twojego problemu, że ciągle potrzebujesz więcej danych: bo nie wiesz jakie dane są dla Ciebie istotne? Albo właśnie dlatego podejmujesz decyzje pochopne, nie zbierając żadnych danych: bo nie wiesz jakich danych poszukiwać. O odkrywaniu wartości Odkrywanie wartości i rozważaniach kim jestem Kim jesteś? trochę napisałem jakiś czas temu.

Na tym etapie korzystam z pomocy przyjaciół, znajomych, autorytetów, ludzi ważnych dla mnie. Wszyscy oni pomagają mi w zdobyciu informacji, których potrzebuję.

W trakcie zbierania i analizy danych eliminuję też niektóre opcje

  • Marzenia.

Teraz rozważam wszystkie opcje po kolei. Dla każdej z nich pozwalam sobie marzyć: jak po tym właśnie wyborze może się toczyć moje życie – ze szczególnym uwzględnieniem moich najważniejszych wartości, mojej misji życiowej. Sprawdzam, który z wyborów może mnie doprowadzić do najpełniejszego realizowania moich najważniejszych wartości, najlepszego pełnienia moich najważniejszych ról (ojca, męża, coacha, mentora, chrześcijanina, itp.), najlepszego wypełniania mojej misji życiowej. Zdarza się, że po tym ćwiczeniu nie mam żadnych wątpliwości jaką decyzję powinienem podjąć. Tak jakby Siła Wyższa mówiła: „To właśnie jest dla Ciebie najlepsze.”  Ale nawet jeśli takiej wskazówki nie mam to ćwiczenie z marzeniami ma dla mnie sens. Tak. Decyzje podejmujemy emocjonalnie. Ja temu nie zaprzeczam. Robię z tego użytek.

  • Porządkowanie marzeń.

Nawet gdy mam już wstępną decyzję, jeszcze jej nie wdrażam. Czekam na potwierdzenie: wyznaczam sobie jakiś określony czas.  Informuję o tej wstępnej decyzji swoich bliskich, przyjaciół. Pytam ich o zdanie, słucham uważnie, co mówią. Daję sobie czas na oswojenie się z tą decyzją. Jestem ciągle otwarty na zmianę. Jeśli przychodzi wyraźne potwierdzenie – wdrażam decyzję w życie. Jak może wyglądać to wyraźne potwierdzenie? Pojawia się (i trwa) radość, entuzjazm, chęć do działania i głęboko w sercu spokój (nawet jeśli decyzja obarczona jest dużym ryzykiem).

Jeśli nie ma potwierdzenia – nie czekam w nieskończoność. Po upływie wyznaczonego czasu wdrażam decyzję w życie: z otwartością na szybkie wycofanie się  z niej, gdy coś pokaże mi iż jednak ta decyzja była błędna.

Jak Ci się podoba powyższy proces? A jak Ty podejmujesz decyzje? Wiesz jaki jest Twój problem? Masz jakiś proces? Jak bardzo różni się od tego, który został zaproponowany powyżej?

A może nie masz żadnego procesu? Ufasz swojej intuicji i nie uważasz, że postępujesz pochopnie? Jesteś zadowolony / zadowolona z wyników?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *