Polowanie na wieloryba

Polowanie na wieloryba
Polowanie na wieloryba to rzadkość. Ale, tylko gdy chodzi o prawdziwego wieloryba. Ja opowiadam o polowaniu na metaforę wieloryba. O poszukiwaniu obszaru, który jest dla Ciebie teraz najistotniejszy. Można to też robić samodzielnie.

Polowanie na wieloryba. Kiedy byłeś na takim polowaniu? Głupie pytanie? Przecież wiadomo, że nigdy? Masz rację. Ja też mam takie przekonanie, że większość z nas nigdy na wieloryba nie polowała, ani nigdy polować nie będzie. O sobie mogę powiedzieć, że jeśli nawet ktoś zaproponowałby mi udział w takim rzeczywistym polowaniu na żywe wieloryby po to żeby je zabić – odmówiłbym.

Z drugiej jednak strony – uczestniczyłem raz w polowaniu na wieloryba: z kamerą. Miałem to szczęście, że zobaczyłem dwa. Każdego z osobna – a więc to były jakby dwa udane polowania jednego dnia. I jak można wyczytać powyżej jestem z tego dumny do dzisiaj. Chyba większego zwierza już w życiu nie upoluję. Ale też w tej radości jest dużo zdumienia jak piękne, sprawne i pełne gracji mogą być te kolosy.

Co powoduje, że piszę o tym w tym miejscu? Dobrze kombinujesz:). Tak, ma to związek z coachingiem. Jaki? A taki, że dobry, głęboki coaching to jest w rzeczywistości polowanie na wieloryba. W jakim sensie? W sensie poszukiwania „wieloryba” w życiu Klienta .

Co znaczy „polowanie na wieloryba” w coachingu?

Oznacza odnalezienie czegoś ogromnie ważnego dla Klienta. Zazwyczaj czegoś, co nie było w ogóle tematem sesji coachingowej, a co wyszło „przy okazji”. Wyszło? Właściwie to zostało upolowane przez coacha. A w rezultacie stało się największym osiągnięciem danej sesji. Często w rezultacie większość sesji została poświęcona „wielorybowi”. Zdarza się dość często, że po takim  udanym polowaniu, Klient zmienia temat sesji caochingowych. On chce teraz pracować nad czymś znacznie większym niż dotychczas planował.

Ale konkretnie: to co może być tym „wielorybem” dla Klienta?

Największym „wielorybem” bywa odkrycie istotnych, ale ukrytych motywów Klienta, np. wyznawanych wartości. Gdy Klient dostrzeże, że naprawdę w temacie, z którym przyszedł jest ważne coś innego niż do tej pory myślał. Coś znacznie większego kalibru.

Rzecz jasna czasem Klient tak głęboko ukrywa prawdziwe motywy swojego postępowania, że nie potrafi się z nimi skonfrontować. Zaprzecza. Co robi wtedy coach? Nie naciska. Coach też człowiek – mógł się pomylić. A Klient ma prawo decydować o swoim życiu. Nawet jeśli coach rzeczywiście „upolował wieloryba”! Jeśli Klient nie chce się tym „wielorybem” zajmować – coach „odpuszcza”. Może wtedy tylko domniemywać, że „widział wieloryba”:).

Czy samemu można upolować wieloryba?

Można. Choć jest to bardzo trudne. Przecież skoro ukrywam przed sobą prawdziwe motywy swojego postępowania to nie po to żeby w pierwszym odruchu, gdy się o to zapytam ten ukryty motyw wyjawić. Ale jeśli nabiorę wprawy w medytacji na takie tematy, gdy nie boję się „stanąć w prawdzie osobie” i tę prawdę zaakceptować…. Zdarza się samodzielnie „upolować swojego wieloryba”. W moim wypadku najczęstszym odkryciem był motyw, którego w jakiś sposób się wstydziłem – myślę, że właśnie dlatego go przed sobą ukrywałem. O wiele fajniej jest myśleć, że moje motywy są takie szlachetne… Zwłaszcza, że brzmi to też dużo lepiej, gdy o swoich motywach (tych dobrze brzmiących) opowiadam innym.

A Tobie zdarzyło się kiedyś coś podobnego?

Polowanie na wieloryba w wykonaniu coacha

Coach nie skupia się na temacie coachingu. Ma obowiązek widzieć szerzej, głębiej i mieć na uwadze przede wszystkim dobro Klienta. Nie jest zadaniem coacha znalezienie rozwiązana dla tematu, z którym Klient przyszedł: to jest zadanie Klienta. Coach słucha uważnie, wychwytuje frazy, które pozornie nie należą do tematu. Czyta między wierszami – zauważa, gdy Klient czegoś unika: i tam Klienta prowadzi i chwilę „przytrzymuje”. Coach słucha swojej intuicji i dzieli się hipotezami z Klientem. Coach nie przywiązuje się do swoich hipotez – jeśli Klient je odrzuca.

Jak to jest w praktyce? W moim wypadku upolowanie wieloryba zdarza się rzadko. Raz na kilka (może raz na kilkanaście sesji). Nawet wtedy, gdy poluje się na każdej sesji. Natomiast jak już się uda daje ogromną radość. Klientowi też:).

A Ty? Jesteś gotów do „stanięcia w prawdzie”? Kiedy? Pomedytujesz o tym? Czy poprosisz o pomoc doświadczonego coacha?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *