Próg wyzwalania

Próg wyzwalania

Parę razy w swoich tekstach o zarządzaniu stresem używałem wyrażenia próg wyzwalania. Zazwyczaj w kontekście związku progu wyzwalania z nastrojem. Stawiam tezę: im wyższy nastrój (lepsze samopoczucie) tym wyższy jest próg wyzwalania. Gdy mam dobry nastrój jestem w stanie więcej znieść. Mniej rzeczy mnie irytuje. Ale, gdy wstanę lewą nogą, byle drobiazg potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu pojęciu.

Próg wyzwalania w wyszukiwarce

Po wpisaniu hasła próg wyzwalania w wyszukiwarkę google spotkała mnie niespodzianka. Przejrzałem pierwszych 10 stron (około 100 linków). Hasło próg wyzwalania było najczęściej związane z wyrażeniem: niski próg wyzwalania agresji. Większość tekstów dotyczyła psychopatów. Zatem, jeśli przytrafia mi się niski próg wyzwalania agresji to jestem psychopatą? Myślę, że nie. Moim zdaniem psychopata to osoba, która nie potrafi zapanować nad tym jaki jest jego próg wyzwalania agresji. On zawsze ma ten próg niski. Zakładam, że czasem ten próg jest mniej niski, a innym razem bardziej niski. Ale zawsze jest niski.

Czy masz się bać?

Sądzę, że warto się sobie przyjrzeć. Piszę to z perspektywy osoby, która przez wiele lat miała problem z kontrolowaniem swojego stresu. Czasem ten wysoki stres przejawiał się agresją. Przede wszystkim agresją słowną. Ale nie tylko. W tamtych okresie uważałem, że ze mną jest wszystko w porządku. Mój myślowy proces samousprawiedliwienia wyglądał mniej więcej tak:

Przecież, gdy inni zachowują się przyzwoicie to ja jestem absolutnie spokojny. Dopiero, gdy ktoś narusza moje poczucie sprawiedliwości (to jest moja nadczuła struna do dzisiaj), pojawiają się u mnie duże emocje. A jeśli ktoś idzie w zaparte? To moja złość jeszcze rośnie. I mam prawo taką osobę przywołać do porządku. Nawet na nią krzyczeć.

Jeśli Ty myślisz podobnie to uprzedzam, że ja już tak nie myślę. Moje emocje to mój problem. To nie fakty wywołują emocje, ale ich interpretacja. Napisałem o tym osobny tekst: skąd się biorą emocje?

Zdarza Ci się niski próg wyzwalania?

Obserwuj się. Jak często to Ci się zdarza? Raz na rok? To chyba nie jest wielki problem. Ale porozmawiaj o tym z osobami, które doświadczają skutków Twojego zachowania.

Tobie zdarza się średnio raz na miesiąc? Być może jest to problem. Szczególnie, gdy krzywdzisz ciągle te same osoby. Myślę, że warto nad tym popracować.

Ale jeśli zdarza Ci się to średnio raz w tygodniu (lub częściej) to, moim zdaniem, koniecznie należy coś z tym zrobić. Nawet jeśli nie krzywdzisz innych. Wtedy zapewne kumulujesz stres, a to kończy się najczęściej jakąś poważną chorobą. Zwykle somatyczną (zobacz: 6 sposobów na cierpienie).

Czy można z tego wyjść?

Można. Byłem osobą, która krzywdziła najbliższych swoimi wybuchami gniewu. Gdy zrozumiałem, że to mój problem, poszedłem na terapię. Zacząłem poszukiwać różnych sposobów panowania nad stresem. Udało mi się z tego wyjść. Choć zaliczyłem wiele upadków i okresów zwątpienia. Był taki moment, że myślałem o opuszczeniu mojej rodziny. Żeby ich już więcej nie krzywdzić.

Obecnie moi klienci nie chcą wierzyć, że kiedyś miałem problem z panowaniem nad emocjami. A więc taka zmiana jest możliwa. Mam nadzieję, że moje świadectwo pomoże Ci uwierzyć: to samo może być Twoim udziałem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *