Rodzaje terapii

Czytam ostatnio zarekomendowaną przez żonę książkę Jorge Bucay’a „Pozwól, że ci opowiem … bajki, które nauczyły mnie jak żyć”. Co prawda na razie nie nauczyłem się jak żyć, ale przyczyna tkwi chyba w mojej wrodzonej tępocie, bo książkę z czystym sumieniem polecam. I nie tylko tym, którzy nie wiedzą jak żyć. Czyta się ją świetnie. Bajki są zazwyczaj króciutkie, zwięzłe, ale pełne treści. I jak to bajki, mają morał. Chociaż - co mi się wydaje podejściem coacha - nie zawsze morał jest podany na tacy. Czasem trzeba sobie samemu ten morał dopowiedzieć. I myślę sobie, że może się okazać iż nie każdy odkryje identyczny morał.

Terapia coachingowa?

Tak. Czytając tę książkę odnoszę wrażenie, że można użyć takiego określenia w stosunku do tego, co robi Jorge ze swoim podopiecznym. Co robi? Zadaje dużo pytańJ.  Choć trzeba przyznać, że gdy trzeba coś objaśnić to Jorge… opowiada bajkę.

Tak naprawdę Jorge deklaruje się jako zwolennik terapii Gestalt, ale jako terapeuta jest też (moim zdaniem) świetnym coachem. Pozostawia Klientowi dużo przestrzeni do samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków i podejmowania decyzji. Nie ocenia, wspiera, nie daje gotowych recept. Prawdziwy coach. Sądzę, że mógłby też pracować z osobami, które nie wymagają terapii, a tylko chcą coś zmienić w swoim życiu.

Ta książka pokazuje mi jak cienka może być granica pomiędzy terapią i coachingiem. Chyba również, że dobry terapeuta może być też świetnym coachem. Choć wydaje mi się, że drugą stronę to raczej nie działa. Nawet dobry coach zazwyczaj nie ma wiedzy jak radzić sobie z Klientem, który utknął w jakimś miejscu swojej drogi (zmiany) z powodu problemów jakie mam sam ze sobą. Dobry coach odkrywa taką sytuację i sugeruje wizytę u terapeuty.

Ale jaką terapię wybrać?

Jako dobry coach:)  nie odpowiem na to  pytanie. W zamian za to zacytuję bajkę z książki Jorge Bucay’a.  Bajka z rozdziału „Co to za terapia?”

Początek cytatu

BYŁ SOBIE PEWIEN CZŁOWIEK cierpiący na encopresis (krótko i zwięźle: srał pod siebie). Lekarz po dokładnym przebadaniu go nie stwierdził żadnej fizycznej przyczyny wyjaśniającej jego problem i skierował go do terapeuty.

Efekt terapii pierwszej, w której konsultującym jest psychoanalityk freudowski:

Po pięciu latach człowiek ten  spotyka się ze swoim znajomym.

– Witaj! Jak tam twoja terapia?

– Fantastycznie! – odpowiedział z euforią.

– Już nie srasz pod siebie?

– Słuchaj, srać, to sram dalej, ale teraz wiem, dlaczego to robię!

Efekt terapii drugiej, w której konsultującym jest behawiorysta:

Po pięciu dniach człowiek ten  spotyka się ze swoim znajomym.

– Witaj! Jak tam twoja terapia?

– Genialnie! – odpowiedział z euforią.

 – Już nie srasz pod siebie?

– Słuchaj, srać, to sram dalej, ale teraz używam gumowych gaci!

Efekt terapii trzeciej, w której konsultuje go terapeuta zajmujący się psychologią postaci (Gestalt):

Po pięciu miesiącach człowiek ten  spotyka się ze swoim znajomym.

 – Witaj! Jak tam twoja terapia?

– Cudownie! – odpowiedział z euforią.

– Już nie srasz pod siebie?

– Słuchaj, srać, to sram dalej, ale teraz się tym nie przejmuję!

Koniec cytatu

I taką bajkę pisze terapeuta! Trzeba mieć spory dystans do siebie i swojego zawodu żeby coś takiego napisać.

A Tobie podobała się ta bajka? Który typ terapii byś wybrał/a gdyby chodziło o Ciebie? Podzielisz się swoją refleksją? A może uraził Cię przyziemny temat? Dosłowność języka? Będę wdzięczny za Twoją opinię.

Komentarze

  1. efekt terapii 3 oczywiście mi się najbardziej podoba,i myśle że jest najlepsza ta terapia gestalt,przeczytałem tą książkę i polecam ,najlepsza jaką przeczytałem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *