Strata Przyjaciela

Strata przyjaciela

Ostatnio trzy bliskie mi osoby przeżywają bardzo trudne chwile. Wszystkie sytuacje dotyczą relacji z ważnymi dla nich osobami. Chodzi o stratę Przyjaciela, kogoś ważnego. W jednym wypadku chodzi o śmierć. W pozostałych: o rozstanie z istotną osobą. Z dwiema z tych osób rozmawiałem. Przeżywają ogromny stres. Dzisiejszy tekst dotyczy trudnych sytuacji. Bazuje na moich osobistych przeżyciach. Ale także na moich doświadczeniach jako mentora, pracującego z ludźmi, znajdującymi się czasem w bardzo trudnych sytuacjach życiowych. Nie posiadam panaceum na pozbycie się bólu. Proponuję jednak kilka refleksji i technik, które pomagają zmniejszyć stres. Albo zapobiegają jego zwiększaniu.

Straciłeś Przyjaciela? Przetrwasz to

Zakładam, że zdarzały się w Twoim życiu trudne chwile. I jakoś to przetrwałaś. Więc zapewne i z tą sytuacją sobie poradzisz. Teraz chodzi o to, aby straty były jak najmniejszeNie neguj bólu, który odczuwasz. Ale też nie ma sensu rozdrapywanie rany, wtedy bardziej boli. O tym, jak dbać o siebie w podobnym stanie, napisałem w tekście: długotrwale obniżony nastrój.

Czy strata Przyjaciela jest definitywna?

Śmierć jest definitywna. Choć, z punktu widzenia wiary w życie pozagrobowe: ziemska śmierć nie jest końcem. Dla osób wierzących w nieśmiertelność duszy powinno być to pocieszające. Dla Ciebie nie jest? Przyjrzyj się bliżej swojej wierze.

Rozstanie z osobą, która nadal żyje, nie musi być definitywne. Nawet jeśli teraz myślisz, że to naprawdę koniec. Po jakimś czasie możesz zmienić zdanie. I Twój Przyjaciel też może je zmienić. Ta myśl może Ci przynieść dużą ulgę. Zwłaszcza jeśli nadal Ci bardzo zależy na tej relacji.

Uwaga: Kiedy i jak zabiegać o odbudowę relacji, to temat na osobny artykuł.

Opowiedz bliskiej osobie o stracie Przyjaciela

Mówienie o tym, co czujesz, to bardzo skuteczna technika zrzucania z siebie ciężaruGdy dotyczy spraw mniejszego kalibru, nazywam ją upuszczaniem pary. Ale mechanizm zawsze jest ten sam.

Napisz list miłosny

Napisanie listu to inny sposób na zmniejszenie bólu. Pozwala uporządkować różne sfery. Nie wymaga słuchacza. Można taki list pisać po trochu. Poprawiać. Dodawać. Doprecyzowywać. Najważniejsze: aby pisać w nim o dobrych chwilach, dobrych wspomnieniach. Dlaczego ceniłeś Waszą Przyjaźń? Z jakich względów była dla Ciebie ważna?

Taki list może w przyszłości posłużyć do próby odbudowania relacji.

Ta strata to Jej wina? Odpuść

Obwinianie drugiej strony o zaistniałą sytuację to częsta pokusa. Niestety, takie rozumowanie tylko pogłębia ból. Mnożą się pytania typu: jak on tak mógł postąpić, jak ona mogła, tak mnie osądzić, itp. Za każdym razem, gdy zaczynasz takie myślenie, przeżywasz swój ból od nowa. To tak jakbyś ponownie zadawał sobie ranę, którą otrzymałeś. Ale teraz to Ty sam sobie szkodzisz. A jeszcze zwalasz winę na kogoś innego. Im szybciej odpuścisz, tym mniej będziesz cierpieć4 sposoby na odpuszczanie.

Mogłem być dla Niego lepszy? Na pewno

Druga skrajność to obwinianie wyłącznie siebie. Każdy z nas może być lepszy niż jest. Jednak rzadko bywamy najlepszą wersją samego siebie. Jeśli będziesz surowy dla siebie, będziesz też surowy dla innych. To by oznaczało, że nie będziesz najlepszą wersją siebie. Zatem, w przyszłości nic się nie zmieni. Więcej o tym, że to jak traktujesz siebie, wpływa na to, jak jesteś traktowany, napisałem w tekście: być kochanym.

Strata Przyjaciela może przynieść korzyść

Strata Przyjaciela przyniesie korzyść, jeśli wyciągniesz z niej wnioski dla siebie. To mogą być wnioski dotyczące zmiany, jaką wprowadzisz w swoim życiu. Ale mogą być też inne refleksje. Np. o tym, że jesteś silniejszy, niż sądziłeś. Albo bardziej empatyczny, niż dotąd myślałeś.

O przeżywaniu straty napisałem kiedyś po śmierci mojego kota. Nie chcę Cię urazić, ale dla mnie ten kot był przyjacielem. I dzięki niemu podjąłem pewne decyzje o zmianie w moim życiu: jak przeżywać stratę.

W nagrodę😉 możesz pobrać plik z opisem skutecznej techniki podwyższania nastroju😊

Komentarze

    1. Pani Sylwio,

      Bardzo Pani współczuję. Wydaje mi się, że wiem co Pani czuje.
      W takiej sytuacji nie mam żadnych „mądrych rad” jak sprawić, aby ból ustąpił. To zresztą napisałem w artykule.

      Jeśli jest Pani osobą wierzącą pewną ulgą może być nadzieja na spotkanie „po drugiej stronie”, gdzie nie ma bólu i cierpienia.

      Pozdrawiam

      Krzysztof Skubis

  1. Wydawało mi się, że mam przyjaciela od 10 lat. Pojawiła się kobieta, która zabrała mi go w 2 spotkania. Kurcze dlaczego czuje sie zle skoro po tym jak się zachował b wiem, że nie był wart mojej przyjaźni.

    1. Pani Elwiro,

      Szczerze współczuję.
      Myślę (ale mogę się mylić), że Pani złe samopoczucie wynika z tego iż rozczarowała się Pani do obydwu tych osób.

      Być może pojawia się też myśl: „jak mogłam się zaprzyjaźnić z takim człowiekiem?” Ale to jest myśl od wewnętrznego krytyka.

      To, że Pani komuś zaufała to Pani zaleta, nie wada. Istotne jest teraz, aby Pani tej pięknej cechy nie zatraciła z powodu jednego człowieka.
      To dopiero byłaby Pani porażka. Gdyby stała się Pani nieufna wobec wszystkich przez jedną (dwie?) osoby.

      Pozdrawiam

      Krzysztof Skubis

  2. Moją „przyjaciólką” była od przedszkola. Byłam z inną koleżanką raz w kinie ta się obraziła i tak jakby zerwała ze mną kontakt, mimo tego że chodzimy razem do klasy. I z inną koleżanką zawarła przyjaźń, poprzez co mnie ignorując. Raz jej wszystko wygarnęłam a ona się wogóle tym nie przejęła. I tak straciłam swoją przyjaciółkę. Ale jak rozkazywała mi co mam robić i chciała abym ja to zrobiła abym jej zadania robiła. To się nazywa przyjaźń??

    1. Magdo,

      Dziękuję za komentarz. Do przyjaźni trzeba przynajmniej dwóch osób. Przyjaźń jednostronna nie istnieje.
      Z tego co piszesz wnioskuję, że może tylko Ty uważałaś tę znajomość za przyjaźń. Jeśli tak było to chyba lepiej, że zorientowałaś się teraz niż jeszcze później?

      Pozdrawiam

      Krzysztof

  3. Straciłam przyjaciółkę.. Było wszystko dobrze, byłyśmy nierozłączne.. Aż pewnego dnia pojawił się on. Zabrał mi Ją.. Teraz mnie nienawidzą a ja zostałam sama.. Myślałam, że to na zawsze, ale nie.. Nienawidzę go. Gdybym mogła to cofnęłabym czas i nie zaczęła z nim znajomości. Nienawidzę go, nienawidzę. Jak Ona to skończyła powiedział mi tylko ” wiekszego zjeba nie widzialem od 14 lat. mam nadzieje, ze starzy zrobili cie przez przypadek zjebie. tutaj nasza znajomosc sie konczy. papa 🙂 ” Nie zabolało to aż tak bardzo jak reszta. Ale teraz czuję, że nie mam nikogo.. Niby mam 2 przyjaciółki, ale to nie to samo. Nie wiem jak się pogodzić z Jej stratą.. Ponad pół roku temu potwierdzono mi depresję. Myślę, że gdybym nie miała tej choroby szybciej bym o tym zapomniała. Codziennie płaczę, słucham smutnej muzyki, oglądam moje zdjęcia z Nią.. Czuję, że się rozpadam.. Tęsknię za Nią i dałabym wszystko, żeby wrócić do chwil spędzonych z nią

    1. Dzień dobry,

      Dziękuję za komentarz. Myślę, że wiem jak się czujesz. Rozumiem też, że będąc w depresji trudno jest cokolwiek zmienić.
      Proponuję Ci tekst o stopniowym wychodzeniu z marazmu: Jak się otrząsnąć z marazmu

      Pytanie podstawowe jednak brzmi: czy Ty chcesz wyjść z obecnego stanu?

      Czytając Twój komentarz przyszło mi na myśl, że świadomie chcesz się pogrążyć w jeszcze większej depresji. Nie stawiam diagnozy – stawiam pytanie.

      Trzymam za Ciebie kciuki

      Krzysztof

  4. Przyjaźniłam się z moimi przyjaciółkami cztery lata nagle obie nie chcą mi już dac ostatniej szansy zostałam sama bez nikogo to tak bardzo boli one się teraz bawią bez mnie i mieliśmy zawsze co tydzień nocki to tak bardzo boli

    1. Roksano,

      Dziękuję za Twój komentarz. Myślę, że rozumiem Twój ból. Z czasem on osłabnie, a potem całkiem minie.

      Możesz (jeśli chcesz) świadomie przyspieszyć ten proces. Skupiając się na tym co przed Tobą. I unikając myśli o tym co już a Tobą.

      Wiem, że to trudne. Ale możliwe. Pytanie podstawowe brzmi: czy Ty chcesz skrócić ten czas cierpienia?

      Pozdrawiam

      Krzysztof

  5. Wiem ze już długo po czasie od wydania ale ostatnio pokłóciłem się z kolega w jednej grze ponieważ nie mogłem już grać a moi koledzy odrabiali to co „ukradliśmy w wojnie” i kiedy przyszedłem to kazali mi odrabiać to samemu a kiedy powiedziałem ze to dla mnie za dużo to wyrzucili mnie z drużyny kiedy starałem się uświadomić na spokojnie wytłumaczy to pisali ze to mija wina bo napisałem za nerwowo ze nie dam rady czy da się to jakos naprawić?

    1. Mikołaju,

      Dziękuję za pytanie.
      W relacji są zawsze przynajmniej dwie strony. Więc nie ma gwarancji, że jak jedna strona coś zrobi to na pewno przyniesie to efekt.

      Ale próbo0wac można i trzeba (jeśli Ci zależy).
      Polecam tekst: https://skris.pl/jak-poprawic-relacje/ i postępowanie zgodnie z opisem.

      Powodzenia

      Krzysztof

  6. Straciłam mojego przyjaciela traktowałam go jak młodszego brata. Miał 22 lata. Zamordowano go tydzień temu i nie umiem sie z tym pogodzić. Ja mam 27 lat rodzinę gdyby nie mój syn i. Partner nie wiem co by było 🥺 ale ból poczucie straty obwinianie się to moja codzienność….

    1. Chyba rozumiem Twój ból. Współczuję.

      Ale obwinianie się to jest ból, który sami sobie zadajemy. Zacznij świadomie wspominać dobre chwile z tą osobą zamiast się obwiniać.

      Trzymaj się

      Krzysztof

  7. Straciłam przyajciela, bardzi mi drugiego chodź nie odszedł na zawsze czuje się jakby zamknął przed mną drwi i wyrzucił klucz, fakt coś zaczęło się psuć kilka lat temu, z dnia na dzień z roku na rok co raz bardziej zaczął się od mnie oddalać ale najbardzie, bolało mnie za każdym razem keidy ktoś czy ja się pytał kim jesteśmy, odpowiadał zawsze szybko, tylko kolegami/znajomymi, a jak spytałam się czy jesteśmy przyjaciółmi ro pwiedzial nie, i to mnie boli bo zawsze miałam go za przyjaciela a nawet brata, a kiedy mu opwiedzialam o moich uczuciach, jak się z tym czuje dostałam tylko w odpowiedzi ze dramtazyuje i wszystko to moja wina.

    1. Ana,

      Utrata Przyjaciel zawsze sprawia ból. Każdemu.
      To co możemy w takiej sytuacji robić to odpuścić: sobie i Przyjacielowi -> https://skris.pl/4-sposoby-na-odpuszczanie/

      Jednak często w ramach „żałoby” zmierzamy w stronę rozdrapywania ran, obwiniania się, itp. W ten sposób sami siebie ranimy. Wielokrotnie. Moim zdaniem, takiemu „przeżywaniu żałoby” należy się aktywnie przeciwstawiać. Jeśli tego nie robisz -> https://skris.pl/jestes-marionetka/

      I świadomie kierować myśli w stronę dobrych wspomnień z zakończonej relacji.

      Pozdrawiam Cię ciepło

      Krzysztof

  8. Straciłam przyjaciółkę, do której czułam tak ogromne przywiązanie, pomimo, ze przyjaźń była internetowa, ale jednocześnie toksyczna. Trwała dwa lata. Ona chyba szybko zapomniała, widząc jej nowe towarzystwo. A ja nie umiem się z tym pogodzić. Chciałabym ja zablokować, odciąć się, ale nie potrafię, bo cały czas mam naiwna nadzieje, ze napisze i ze jeszcze wszystko uda nam się naprawić. Wiem, ze bezustannie będę porównywać się do jej nowych koleżanek, czy przyjaciółek, że znów nie będę wystarczająca. Mimo wszystko, winy szukam i widze jedynie w sobie

    1. Gosiu,

      Dziękuję Ci za podzielenie się swoim bólem. Współczuję Ci.

      Piszesz, że Wasza Przyjaźń była toksyczna. Dla mnie „toksyczna” oznacza, że przynajmniej jednej z Was szkodziła. Jeśli tak rzeczywiście było: dobrze, że się skończyło.

      To, rzecz jasna, nie zmniejsza bólu. Ale (ciągle pod warunkiem, że chodziło o „toksyczny” związek) to jest ból „ozdrowieńca”.

      Zachęcam Cię, żebyś pogodziła się z tą stratą. I pocieszała myślą, że właśnie zdrowiejesz. I, w miarę możliwości, unikaj wracania do przeszłości związanej z tą relacją.

      Może zajrzyj do tekstu: https://skris.pl/jestes-marionetka/?

      Pozdrawiam Cię ciepło

      Krzysztof

  9. Prawie 12 lat temu poznałem dziewczynę która stała się moją przyjaciółką ,podkochiwałem się w niej od samego początku ale wyjaśniliśmy sobie już dawno te sprawy, że z jej strony to tylko przyjazn. Przez te wszystkie lata mieliśmy kontakt tel/sms non stop często się spotykaliśmy na jakieś „piwo” zdarzały się wyjazdy w większym gronie na jakieś weekendy itd. Przeżyliśmy przez te 12 lat dużo różnych rzeczy zawsze mogąc na siebie liczyć. Ostatnio ona poznała faceta i kontakt jakby z dnia na dzień się urwał…Życzę jej jak najlepiej trzymam kciuki żeby ułożyła sobie życia ale strasznie się boję straty tej relacji i przeżywam ogromny ból z tego powodu, nie wiem jak sobie z tym poradzić…

    1. Arturze,

      Dziękuję za komentarz. Ból po stracie występuje zawsze. Z drugiej strony: z czasem ten ból słabnie.
      To co możesz robić to wpływać na to w jakim tempie ten ból maleje. O tym jest trochę ten artykuł.
      Wybierz dla siebie to co Ci służy. Unikaj tego co Twój ból powiększa. Można sobie radzić z natrętnymi myślami: https://skris.pl/jestes-marionetka/

      Pozdrawiam

      Krzysztof

  10. Moja przyjaciółka wyprowadziła się z mojego miasta, zmieniła szkołę i straciłem z nią kontakt.
    Nie mam pojęcia jak go odnowić.
    W szkole ogólnie jestem popychadłem i kurwa nie wiem jak to zmienić.
    Mam dużo znajomych, ale żadnego prawdziwego przyjaciela, odwrócę się na chwilę a ona obgaduje mnie za plecami i wytyka wszystkie wady z dużą koloryzacją.
    Cała moja klasa, w sumie szkoła to debile, tam nie da się zwyczajnie pogadać lub spotkać z kimś.

    1. Dziękuję za zaufanie Max,

      ja bym poszukiwał tej przyjaciółki przed media społecznościowe: facebook, itp. Jak znajdziesz osobę o takim nazwisku to po zdjęciu pewnie poznasz. W razie czego możesz dopytać, czy to Twoja przyjaciółka.

      Bycie popychadłem na pewno jest bolesne. I nie jest to Twoja wina. Pewnie wpadłeś w tym środowisku w rolę „czarnego charakteru” (zajrzyj do tekstu: Role jakie odgrywam). Przy czym istotne jest, że to się dzieje tylko „w tym środowisku”. Myślę, że raczej chodzi o klasę niż o całą szkołę. Przyjrzyj się temu bliżej. W jakich innych grupach się obracasz? Jakie tam masz role? Zobaczysz, że w różnych środowiskach pełnisz różne role. To powinno Ci dać perspektywę i większy spokój.

      A w środowisku klasy możesz powalczyć o rolę „trefnisia” (jeśli uznasz to za właściwe): opowiadać dowcipy, obracać wszystko w żart. Z „czarnego charakteru” chyba najłatwiej przejść do roli „trefnisia”.

      Trzymam za Ciebie kciuki

      Krzysztof

  11. Miałem przyjaciela z którym dogadywałem się od 2 klasy było dobrze aż poznaliśmy inną osobę na początku była miła ale powoli zabierała mi mojego najlepszego przyjaciela ja nawet o tym nie wiedziałem… codziennie nie mogę tego zapomnieć dalej chodzę z moim byłym przyjacielem do klasy i nie mogę o tym zapomnieć… często graliśmy w cs i inne gry teraz musze to robić sam i jest mi bardzo smutno..

    1. Dziękuję Ci, że podzieliłeś się swoim smutkiem.

      Może warto porozmawiać z tym „byłym przyjacielem” o tym, że chciałbyś z nim spędzać więcej czas i np. czasem pograć w cs. Zdarza się, że relacje się pogarszają przez nieporozumienia.

      Trzymam za Ciebie kciuki

      Krzysztof

  12. Dzisiaj powiedziałam swojemu „przyjacielowi”, że nie chce go znać ponieważ uważał, że cięcie się jest normalne i, że osoby co pokazują miejsca intymne są słodkie. Zaczęłam mówić, że przekroczył granice ale ten na to „każdy ma swoje zdanie” I wtedy powiedziałam, że mnie denerwuje i wolę byśmy się nie przyjaźnili, nie wiem czy dobrze zrobiłam.

    1. Doroto,

      Dziękuję za komentarz.

      Twój Przyjaciel ma rację: ludzie się różnią, mają różne opinie.
      Ty też masz rację: chcemy, aby osoby bliskie podzielały nasze wartości.

      Najczęściej dopiero w sytuacji konfliktu orientujemy się, że druga osoba ma inne wartości.
      Czy dobrze postąpiłaś? Nie wiem. To zależy od tego co jest dla Ciebie ważne.

      Ja bym to sobie jasno uświadomił: na jakie różnice mam zgodę, a gdzie jest granica, której nie przekroczę. A potem porozmawiał z Przyjacielem: jak On to widzi.
      Może się okazać, że Wasz konflikt był nieporozumieniem. Moim zdaniem, warto to sprawdzić.

      Trzymam za Was kciuki

      Krzysztof

Zostaw komentarz

*

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *