Strefa komfortu

Najczęstsza odpowiedź brzmi: oczywiście, że warto! A dlaczego warto?  Bo bez tego nie ma postępu. Czy aby na pewno? Czy zawsze, aby osiągnąć postęp, muszę opuszczać strefę komfortu? A jeśli chcę osiągnąć postęp w dziedzinie, w której jestem już dobry, a chcę być świetny? Np. gram nieźle w tenisa, mam całkiem niezły wolej, ale chcę mieć jeszcze lepszy. Czy ćwiczenie zagrania wolejem będzie dla mnie wyjściem poza strefę komfortu? Najczęściej – „nie”. Będę robił to, co lubię i dopracowywał szczegóły. Będę czerpał radość z pracy nad tym elementem i cały czas będę się czuł komfortowo. A na koniec osiągnę postęp. Wiem. Może się okazać, że aby osiągnąć postęp muszę zacząć robić coś czego dotąd w ogóle nie robiłem. Czyli, że trzeba będzie opuścić strefę komfortu. Ale wcale tak być nie musi.

Stawiam więc tezę: można osiągnąć postęp nie opuszczając strefy komfortu. Ale jest to postęp ograniczony do obszarów, w których już jestem dobry i poprawiam kolejne elementy, dopracowuję szczegóły. Nie wprowadzam żadnych rewolucyjnych zmian.

Czy warto rozwijać umiejętności, których nie posiadam?

Dobry Konsultant odpowiada na takie pytanie: „to zależy”. Przede wszystkim od tego jaką filozofię życiową wyznajesz. Czy uważasz, że „jakiego Cię Bóg stworzył takiego Cię ma”? Czy może, że „życie polega na ciągłym doskonaleniu się we wszystkich możliwych sferach”?  Najpewniej Twoja filozofia mieści się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.

Po drugie: odpowiedź zależy od tego o jakich umiejętnościach mówimy? Co one Ci dadzą, gdy je zdobędziesz? Czego jesteś pozbawiony, gdy ich nie posiadasz. Np. gdy nie znasz francuskiego najczęściej jesteś pozbawiony przyzwoitego traktowania w czasie pobytu we Francji:). Przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Czy to powoduje, że uczę się francuskiego? Nie.

Po trzecie: warto się zastanowić jak dużo wysiłku, czasu, pieniędzy, itp. będzie wymagało zdobycie nowej umiejętności. Mogę mieć pomysł na naukę śpiewu. Ale gdy się zorientuję, ile czasu mi to zajmie oraz jaki poziom mam szansę osiągnąć  – rezygnuję.

Rozwijaj, pielęgnuj swoje talenty

Osobiście uważam, że przede wszystkim warto inwestować w swoje talenty. Rozwijać naturalne predyspozycje, inwestować w swoją unikalność. Starać się być w czymś świetnym, najlepszym. Oczywiście z dokładnością do obserwacji, że perfekcjonizm może być drogą do bycia nieszczęśliwym nawet będąc, w jakiejś dziedzinie, najlepszym na świecie. Jest też drugie niebezpeiczeństwo: niektóre cechy zbyt mocno rozwinięte mogą zacząć mocno eksponować swoją „drugą twarz”. Np. jestem punktualny. Pracuję nad tym, aby być jeszcze lepszym – czyli jeszcze rzadziej się spóźniać. Jak to robię? Np. jeżdżę szybciej samochodem. Wtedy „druga twarz” tej mojej świetnej cechy to większe narażanie na niebezpieczeństwo siebie i innych. Albo przyjmuję większy margines czasu na dotarcie na spotkanie. Najczęściej jestem wtedy przed czasem. ”Druga twarz” takiej sytuacji to moja zwiększona irytacja na tych, którzy się spóźniają.

Dlaczego mam rozwijać swoje talenty zamiast walczyć ze swoimi słabościami?

1. Najczęściej, gdy rozwijasz swój talent osiągasz większy postęp, niż gdy pracujesz nad jakąś słabością.

    Zakładam, że wkładasz tyle samo czasu, pieniędzy, wysiłku, gdy pracujesz nad jednym jak i nad drugim.

2. Gdy zajmujesz się pracą nad czymś, co robisz dobrze – masz więcej radości.

    Pracując nad czymś, co przychodzi Ci z trudem przeżywasz więcej frustracji, co powoduje spadek motywacji i spowalnia postęp.

3. Skupiając się na swoich słabościach dążysz do bycia średniakiem we wszystkim.

    Jednocześnie tracisz szansę na bycie w czymś Mistrzem. Najcenniejszą rzeczą jaką mam jest czas. Jeśli spędzam go nad jedną sprawą, to nie spędzam go nad inną.

Kiedy opuszczać strefę komfortu?

Wtedy, gdy jest to szczególnie dla Ciebie ważne lub jest to niezbędne. Np. mam trudności z nauką języków. Zatem nauka francuskiego będzie dla mnie opuszczeniem strefy komfortu. Ale może to być dla mnie tak ważne, bo np. moja dziewczyna jest Francuzką, że będę to robił.

Albo: mam szansę awansować w pracy. Ale Szef stawia warunek: lepsza komunikacja z Zespołem. Mimo, że z natury jestem samotnikiem to rozumiem iż muszę poprawić swoje zdolności komunikacyjne, aby się rozwijać. Opuszczam swoją strefę komfortu, bo uważam to za konieczne.

Uwaga precyzująca: opuszczenie strefy komfortu … jest niekomfortowe. Będzie trudno. Będą porażki w na tej drodze. Na początku będzie gorzej niż było dawniej, bo nowych umiejętności jeszcze nie nabyłem, a starymi metodami już się nie chcę posługiwać. A na koniec: co? Najczęściej osiągnięcie poziomu najwyżej zadowalającego. Raczej niezbyt wysokiego. Na pewno nie mistrzostwa. Dlaczego? Bo najczęściej to, że miałeś/aś jakąś słabość wynikało też z Twoich predyspozycji. A jeśli nie masz do czegoś predyspozycji to bardzo trudno Ci będzie osiągnąć w tym czymś mistrzostwo. I na pewno zajmie Ci to więcej czasu niż tym, którzy mają odpowiednie predyspozycje.

A Ty? Opuszczasz czasem swoją strefę komfortu? Co powoduje, że to robisz? A kiedy tego unikasz? Jakie masz kryteria wyboru pomiędzy: opuścić strefę komfortu, czy w niej pozostać?

Za dwa tygodnie – w międzyczasie mam kolejny tydzień urlopu:) – napiszę o wychodzeniu ze strefy komfortu z punktu widzenia emocji.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *