Ufasz swoim przeczuciom?

Niezależnie od tego, po której stronie jesteś – na pewno masz dobre uzasadnienie dla swojej postawy. Mimo to chciałbym Cię zachęcić do przeczytania poniższego tekstu, który bazuje na faktach zebranych przez Malcolma Gladwella (opisanych w książce „Błysk”). Gladwell pokazuje przypadki, gdy przeczucie uratowało komuś życie, ale też sytuacje, gdy zaufanie „wewnętrznemu głosowi” zaowocowało śmiercią niewinnej osoby. Robi więcej – dociera do naukowców, którzy zajmują się badaniami wybitnych umiejętności niektórych ludzi. Pisze o ludziach, którzy próbują zrozumieć „jak działa przeczucie”, a także kiedy można (a kiedy nie wolno) mu zaufać.

Definicja intuicji

Nie wiem jak Tobie, ale mnie przeczucie kojarzy się ze słowem intuicja. Według Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Intuicja intuicja „objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, obraz, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym. Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym, którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane rozwiązania. Intuicja służy kreatywności i działa na różnych poziomach (ang. basic, proimitive i sofisticated).”

Według Słownika Języka Polskiego http://sjp.pl/intuicja intuicja to:

“1. wyczucie przyszłości, zdolność przewidywania; przeczucie, instynkt, antycypacja;
2. niezbyt umotywowany, ale prawdopodobny sąd o czymś, słuszne przeczucie;
3. w psychologii: narzucające się przekonanie, którego nie można w pełni uzasadnić, niepoprzedzone świadomym rozumowaniem, a nawet jemu przeciwne;
4. w filozofii: poznanie bezpośrednie, irracjonalne, polegające na uchwyceniu prawdy dzięki wewnętrznemu przekonaniu, bez pomocy rozumowania lub doświadczenia.”

I już widać, że nie będzie łatwo. Samo pojęcie jest rozmyte. Jedni je zawężają inni widzą je szerzej. Ciekawe, że np. w Słowniku Języka Polskiego występuje zwrot „słuszne przeczucie” jako jeden z synonimów intuicji. Innymi słowy: jeśli zaufałeś swojemu przeczuciu i okazało się to dobre – to była intuicja. Natomiast jeśli to była pomyłka – to nie była to intuicja. Przy takiej definicji – nie ma o czym mówić: zawsze trzeba ufać swojej intuicji. Pytanie brzmi: jak poznać, kiedy to intuicja, a kiedy tylko mylne przeczucie? My (chcąc być  w zgodzie z powyższą definicją intuicji) zajmujemy się „przeczuciem”, a nie intuicją.

Uwaga: Zgadzałem się z Gladwellem (jeszcze przed przeczytaniem jego książki), że nawet intuicję (trafne przeczucie) można zgłębiać, badać. Gladwell pokazuje, że takie „krojenie na cienkie plasterki” procesu intuicyjnego poznania jest możliwe. I choć zazwyczaj najlepsi eksperci nie potrafią powiedzieć jak doszli do swojego przeczucia to jednak badanie tego procesu jest możliwe. Co więcej książka „Błysk” zawiera kilka przykładów, gdy to „krojenie na cienkie plasterki” się udało: zrozumieliśmy jak nieświadomy mózg filtruje informacje (odrzuca zbędne szczegóły) i w jaki sposób podejmuje błyskawicznie trafne decyzje. Okazało się, że gdy ten proces rozłożymy na czynniki pierwsze możemy go uczyć: nawet tych, który przedtem nie potrafili tego robić. Fakt: czasem zrozumienie całości procesu wymagało kilkudziesięciu lat żmudnej pracy wielu osób.

Szkoła otwocka – zawsze ufaj swojemu przeczuciu

Są tacy, którzy uważają, że przeczucie jest czymś cudownym, nie podlegającym prawom przyrody, darem niebios, sytuacją, gdy mózg wykorzystuje swój potencjał w 100% i podaje nam gotowe rozwiązanie zaoszczędzając mnóstwa czasu i wysiłku poświęconych na żmudną analizę, zbieranie faktów, porównywanie, wyciąganie logicznych wniosków. W dodatku, przeczucie umie „odróżnić ziarno od plew”, czyli nie da się zwieść pozornym argumentom, naciąganym faktom, itp. Podczas, gdy racjonalny rozum może się dać oszukać i wyciągnąć fałszywe wnioski. Oczywiście, że upraszczam – dla wyraźniejszego oddania różnicy między różnymi przekonaniami.

Szkoła falenicka  – nie ufaj swojemu pierwszemu wrażeniu

Ci uważają, że (w uproszczeniu) przeczucie to nic innego jak prosty odruch (np. emocjonalny) jednego z naszych starszych mózgów (mózgu ssaka, albo mózgu gada -> patrz: Chcesz być jaszczurką?). Te starsze mózgi są wprawdzie bardzo sprawne (czytaj: szybkie w ocenie), ale ich algorytm jest tak prymitywny (powstawał bardzo dawno temu), że obecnie popełniają bardzo dużo błędów. Takim przeczuciom nie wolno ufać.

To w końcu jak: ufać tym przeczuciom, czy nie?

Czasem ufać, czasem nie ufać. Nie podoba Ci się ta odpowiedź? Mnie też nie. W swojej książce Gladwell podaje wiele przykładów osób, które nauczyły się ufać swojemu przeczuciu. Najczęściej po prostu sprawdzając swoje przeczucie w praktyce i dzięki temu nabierając zaufania do swoich przeczuć.

Przykłady, gdy warto ufać swoim przeczuciom:

Vic Braden, trener tenisa, potrafi przewidzieć, zanim tenisista zaserwuje, czy tenże tenisista popełni błąd przy drugim serwisie (gdy pierwszy był nieudany). Gdy zaczął sobie notować swoje przeczucia zobaczył wyniki typu: 16 trafnych na 17 prognoz lub 20 na 20. Ale sam nie wie jakie czynniki powodują, że „ma przeczucie” iż teraz będzie podwójny błąd serwisowy.

John Gottman potrafi przewidzieć z 95% dokładnością, czy dane małżeństwo przetrwa następne 15 lat razem. A robi to tylko na podstawie obserwacji nagrania jednogodzinnej rozmowy małżonków.

Ale też książka „Błysk” zawiera wiele przykładów, gdy przeczucie (pierwsze wrażenie) zawiodło na całej linii.

Przykłady, gdy przeczucie (pierwsze wrazenie) przeszkadza:

Sztandarowym przykładem jest historia Warrena Hardinga, który został prezydentem Stanów Zjednoczonych w zasadzie wyłącznie dzięki swojemu dystyngowanemu wyglądowi. Jak pisze Gladwell: „Zdaniem większości historyków [Warren Harding] był jednym z najgorszych prezydentów Stanów Zjednoczonych.”

Innym przykładem jest  postępowanie Boba Golomba, który od ponad dziesięciu lat sprzedaje średnio 20 samochodów miesięcznie (ponad dwa razy więcej niż przeciętny sprzedawca). Bob nauczył się nie ufać swojemu przeczuciu. W odróżnieniu od innych sprzedawców traktuje swoich klientów zawsze tak samo, niezależnie od tego, czy jest to nastolatek, obdartus, ubogo wyglądający wieśniak, czy też dystyngowany starszy pan. Wbrew przeczuciu, któremu ulegają inni sprzedawcy, że trzeba lepiej traktować dystyngowanego pana.

Książka Gladwella zawiera takich przykładów znacznie więcej. Podaje też przykłady wielu żmudnych badań, które doprowadziły do zrozumienia jak działa “procedura przeczucie”: do rozłożenia tejże procedury „na cienkie plasterki”. Ustalono np. też, że istnieje minimalny czas, którego (nieświadomy) mózg potrzebuje, aby przeczucie miało szanse powodzenia.

Co robić?

Odnotowuj swoje przeczucia (najlepiej zapisuj). A potem konfrontuj je z rzeczywistością – to też notuj. Zobaczysz jak często Twoje przeczucie się sprawdza, a jak często Cię zwodzi. Gdy już będziesz mieć odpowiednią statystykę – możesz podjąć decyzję, że w danym obszarze ufasz swojej intuicji. Kluczowe jest tu wyrażenie „w danym obszarze”. Badania, które przeprowadzali naukowcy opisywani przez Gladwella pokazują, że można mieć bardzo trafne przeczucia w jednej dziedzinie, a kompletnie nietrafne w innej. Generalnie, łatwiej o trafne przeczucia w dziedzinie, w której jesteśmy ekspertami.

W mojej praktyce coachingowej spotkałem już osoby, które nie ufały swojej intuicji choć prawie nigdy ich nie zawodziła. Gdy poprosiłem takiego Klienta, aby najpierw zapisał sobie  decyzję „która jakoś mu pasuje”, a potem przeprowadził cały swój dobrze opisany i uporządkowany proces decyzyjny – przekonał się, że obie decyzje były identyczne. Zaczął bardziej ufać swoim przeczuciom.

Chcesz wiedzieć więcej?

Przeczytaj książkę „Błysk” Malcolma Gladwella. Znajdziesz tam wiele ciekawostek. Poniżej wymieniam tylko kilka z nich.

Np., aby uzyskać optymalne pobudzenie organizmu w warunkach stresu Twoje tętno powinno być w przedziale 115 do 145 uderzeń na minutę. Wtedy organizm przełącza Cię w „tryb supermana” (wyłączając jedne systemy, a wzmacniając inne): czas dla Ciebie jakby zwalnia, tracisz (chwilowo) słuch, masz ograniczone pole widzenia, ale też widzisz bardzo ostro i lunetowo (masz zooma), nadal masz precyzję posługiwania się rękami. Poniżej tętna 115 – nie ma przełączenia. Powyżej tętna 145 organizm wyłącza za dużo systemów: np. również trzymanie moczu i kału, ale też wypełnia krwią zewnętrzne partie mięśni (aby były twardsze) co skutkuje utratą precyzji przy  poruszania np. palcami rąk (w takiej sytuacji ludzie nie potrafią nawet poprawnie wybrać numeru 112). Gladwell pokazuje też, że poprzez ćwiczenie można obniżyć swoje tętno do przedziału 115 -145.

Dowiesz się też, że uśrednione oceny studentów obserwujących wykładowcę przez cały semestr oraz tych, którzy go widzieli na 2 sekundowym (dwusekundowym) niemym filmie – są identyczne.

Możesz się też dziwić, bo dowiesz się np. że (i dlaczego) jednoosobowe patrole policyjne są lepsze od patroli dwuosobowych.

Książka „Błysk” daje też odpowiedź na pytanie: dlaczego nasze przeczucia czasem nas zawodzą? Okazuje się, że nasze (nawet nieświadome) przekonania wpływają na wynik nieświadomej analizy. Można się też zapoznać z pojęciem „torowania” i tę wiedzę wykorzystywać w praktyce. To wydaje mi się tak ciekawe, że o „torowaniu” mam zamiar napisac więcej – w kolejnym tekście.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *