Wpadasz w gorączkę działania?

Odnosisz sukcesy? Rozwiązujesz problemy, które pojawiają się przy realizacji Twoich planów? Jak to robisz? Zakasujesz rękawy? Pracujesz więcej, dłużej, intensywniej? Wpadasz w gorączkę działania? Do tego stopnia, że rozwiązanie problemu ?zasłania Ci resztę świata?? Jeśli tak masz –  zapraszam Cię do przyjrzenia się temu co wtedy zyskujesz, a co tracisz.

Zyski i straty

Jeśli rozwiążesz problem ?od ręki?, czyli w niedługim czasie ? nie ma o czym dywagować. Taka sytuacja ma same zalety. Pytanie brzmi: ile czasu u Ciebie oznacza rozwiązanie problemu ?od ręki??

Gdy rozwiązanie problemu było okupione dużym wysiłkiem: czasowym, intelektualnym, finansowym. Zyski:

  • rozwiązany problem
  • radość z rozwiązania
  • zdobyta wiedza
  • spokojna głowa
  • większa wiara w siebie
  • ?. (tu wpisz te zyski, których ja nie wymieniłem)

Ale są też straty:

  • czas (odłożone inne sprawy?)
  • pieniądze (dużo?)
  • trudne emocje w trakcie szukania rozwiązania (zdenerwowanie odstraszające innych?)
  • konsekwencja następnego dnia (np. niewyspanie)
  • …. (tu wpisz te straty, których ja nie wymieniłem)

Czy zyski przeważają nad stratami? Przyjrzyj się kilku tego typu sytuacjom…. i sam oceń.

Nie zapominajmy, że czasem nie udaje się rozwiązać problemu mimo wielkiego zaangażowania i spędzenia dużej ilości czasu (a może też pieniędzy). Wtedy zysków nie ma, ale traty są. Jak często takie sytuacje Ci się zdarzają?

Historia z życia programisty

Zarabiałem kiedyś pisaniem programów komputerowych. Jak wiadomo, w programowaniu wcale nie najtrudniejsze jest wymyślenie dobrego algorytmu. Najtrudniejsze jest? znalezienie w kodzie źródła błędu.

Siedzę przed komputerem i szukam tego cholernego błędu w kodzie. Nie mam bladego pojęcia, gdzie ten błąd jest. Dołączam kolejne zmienne do śledzenie ? nic. Wyłączam niektóre procedury ? nic. Zaczynam modyfikować kod, aby go uprościć. Tworzę kolejne wersje. Mijają godziny. Ciągle nic. Około północy zauważam, że zaczyna mi brakować miejsca na dysku. Zbyt dużo różnych wersji programu. Kasuję zbędne pliki. Dopiero po chwili widzę swoją kolejną pomyłkę: skasowałem też ostatnią bezbłędną wersję programu. Wersję bez wszystkich funkcji, ale działającą bezbłędnie. Cały dzień pracy zmarnowany! Idę spać w beznadziejnym nastroju.

Morał? Gdybym (jak profesjonalista) skończył pracę o 17:00?

  • miałbym 5 godzin na odpoczynek (zamiast 7 godzin nerwowych poszukiwań)
  • miałbym ostatnią działającą wersję programu
  • byłbym wyspany następnego dnia rano

Co zamierasz z tym zrobić?

Co zrobiłem ze swoim programowaniem? Przyjąłem zasadę, że szukam błędu w programie przez maksymalnie jedną godzinę. Potem robię sobie przerwę: przynajmniej godzinę. Wychodzę na spacer, na obiad, do parku. Nie myślę o tym programie.

Efekt: najczęściej znajdowałem źródło błędu zaraz po powrocie ze spaceru. Raz, w czasie spaceru, zobaczyłem “oczyma wyobraźni” kilka linijek programu z błędem. Gdy wróciłem do komputera? błąd rzeczywiście był w tym miejscu.

A Ty? Zmienisz coś w swojej “procedurze rozwiązywania problemów”?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *