Wymagać od siebie

Wymagać od siebie
Chcesz wymagać więcej od siebie niż od innych? Jednocześnie pragniesz dla innych być bardziej wyrozumiałym niż dla siebie? Ale Ci się nie udaje? Witaj w klubie. Sądzę, że wiem skąd się ten problem bierze.

Wymagać od siebie. Dla mnie to znaczy: wymagać przede wszystkim od siebie. Uważam (naprawdę!), że to świetna idea. Nie szukam winnych, gdy coś mi się nie udaje. Sprawdzam, co sam mogłem zrobić lepiej. Gdy pracuję w zespole, staram się najtrudniejsze zadania brać na siebie. Wobec innych chcę być wyrozumiałym, wspierającym. I wcale nie dlatego, że uważam iż nie jestem OK. Niestety, rzadko mi się to udaje. Jeśli masz podobnie: to ten tekst jest dla Ciebie.

Wymagać od siebie. Ale nie przesadzić

Jestem przekonany, że warto wymagać od siebie. Wyczytałem gdzieś, że lenistwo to największa namiętność jaka może Cię dopaść. Uwierzyłem, że to prawda. Sądzę, że podnoszenie sobie poprzeczki jest bardzo istotnym elementem rozwoju osobistego. Uważam nawet, że to jeden z ważniejszych celów życiowych. Przy czym nie chodzi mi o ciągłą walkę ze swoimi słabościami. To byłby pomysł wewnętrznego krytyka. Ja chcę walczyć o jak najlepsze wykorzystanie mojego potencjału. Moich talentów, zalet, umiejętności. Owszem, gdy widzę, że brak jakiejś umiejętności nie pozwala mi osiągnąć założonego celu, pracuję, aby tę słabość pokonać. Ale nie skupiam się na słabości.

Uwaga. W tym dążeniu do bycia coraz lepszym można przesadzić. Mnie się to, niestety, przytrafiło. Mój upór doprowadził do tego, że nie mogę uprawiać większości sportów, które były dla mnie źródłem satysfakcji i radości. Może, gdy poznasz moją historię, unikniesz mojego losu. Szczegóły w tekście: Kiedy plan jest źródłem stresu.

Wymagać od siebie. A od innych?

Kto jest surowy dla siebie ten jest też surowy dla innych. To jest moja teza. Teza poparta wieloletnią obserwacją siebie. Ale też obserwacją swoich bliskich i moich Klientów. Rzecz jasna można być nieco łagodniejszym wobec innych niż wobec siebie. Ale (moim zdaniem) postawa wyrozumiałości jest możliwa tylko wtedy, gdy mam (choć trochę) wyrozumiałości dla siebie. Gdy widzę swoje braki. Gdy dostrzegam jak trudno mi niektóre rzeczy u siebie zmienić. I gdy to u siebie akceptuję. Wtedy zaczynam rozumieć, że ktoś inny może mieć podobną (lub nawet większa) trudność w innym obszarze. I dlatego mu nie wychodzi. Zrozumieć znaczy wybaczyć. Czyli być wyrozumiałym.

Czyli, nic nie wymagać od siebie?

Zaraz. Czyli ciągle sobie odpuszczać? Nic nie wymagać? Przecież w ten sposób nic nie osiągnę. Takie rozumowanie to klasyczna podpucha wewnętrznego krytyka. Ze skrajności w skrajność. Skoro nie będziesz w 100% konsekwentny to znaczy, że w ogóle nie będziesz konsekwentny. Czyli: albo 100% albo 0%. A przecież na skali 0-100 jest bardzo dużo miejsca. Np. autorzy książki 12 tygodniowy rok uważają, że dobry plan wystarczy wykonać w 85%, aby (i tak) osiągnąć sukces.

Wymagaj od siebie. Ale rozsądnie. Bądź cichym, cierpliwym, wyrozumiałym i mądrym. Dla siebie. Jeśli bardziej polubisz siebie, bardziej polubisz innych (z ich słabościami). Ten surowy krytyk (wewnętrzny krytyk) wcale Ci nie pomaga. On swoją surowością Ci szkodzi. Coraz mniej dziwi mnie, gdy zauważam jak bardzo zdolna osoba (człowiek sukcesu) jest samotna. Moim zdaniem nie tylko dlatego, że jest zadaniowcem. Głównie dlatego, że ma bardzo surowego wewnętrznego krytyka, któremu ulega. Patrz: jesteś marionetką.

Czego wymagać od siebie, aby być wyrozumiałym dla innych?

Chcesz coś zrobić, aby być bardziej wyrozumiałym dla innych? Zacznij od wyrozumiałości dla siebie.

Kiedy zaczynasz? Na czym będzie polegała Twoja większa wyrozumiałość dla siebie?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *