Zniechęcenie

Zniechęcenie

Jestem przekonany, że każdy z nas odczuwa, od czasu do czasu, zniechęcenie. Kluczowe są tu dla mnie dwa elementy: każdy (czyli nie tylko Ty) oraz od czasu do czasu (zatem ten stan nigdy nie trwa wiecznie choć ma tendencje do powtarzania się). Obydwa te elementy stanowią pocieszenie, gdy w taki stan wpadasz (trafiasz?). Właśnie: wpadasz, czy sam się w niego wpędzasz? Skąd się ten stan bierze? Dzisiaj chcę się podzielić swoimi obserwacjami dotyczącymi jednego z mechanizmów jakim można się samemu wpędzić w stan zniechęcenia.

Co powoduje, że odczuwasz zniechęcenie?

Zniechęcenie to nie depresja, jakiś głęboki smutek, czy długotrwale obniżony nastrój. Nie odnoszę się też do sytuacji, gdy spotkało mnie jakieś nieszczęście: wtedy odczuwam smutek, złość, żal, lęk, czasem agresję. Odnoszę się teraz do sytuacji, w której (na pozór) wszystko biegnie ustalonym rytmem, nic spektakularnego się nie wydarzyło. Ot, codzienna rutyna: czasem zdarzy się coś miłego, czasem mniej miłego. W sumie nic nadzwyczajnego. Dzień jak co dzień. Aż w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że nie masz ochoty na nic. Nie chce Ci się pracować, ale nie masz też ochoty na jakieś rozrywki, na urlop, czy drobne przyjemności. I, na dobrą sprawę, nie masz pojęcia skąd się taki stan wziął. Gdy się temu bliżej przyjrzałem (bazując też na obserwacjach osób, z którymi pracowałem w roli coacha lub mentora) to zauważyłem następującą sekwencję:

  •  pracujesz nad czymś ->  widzisz postęp -> cieszysz się
  • próbujesz przyspieszyć postęp -> zwiększasz wysiłek -> poświęcasz na sprawę więcej czasu
  • brakuje Ci czasu -> skracasz czasu wolny ->  rezygnujesz z niektórych przyjemności
  • postęp nie jest tak duży jak oczekiwałeś -> pojawia się zniechęcenie

Oczywiście, moje obserwacje dotyczą osób, które pracują nad sobą. Czyli  stawiają sobie poprzeczkę coraz wyżej. Czy to już jest niezdrowy perfekcjonizm? Wcale nie jestem tego pewien. Niezdrowy perfekcjonizm byłby na pewno wtedy, gdybyś co chwila zwiększał swój wysiłek do momentu aż padniesz. Ale na pewno trzeba być w tym aspekcie uważnym.

Zniechęcenie. Co robisz?

W sytuacji, gdy delikwent już zdiagnozował u siebie zniechęcenie najczęściej spotykam się z trzema reakcjami:

Walka z sobą

To jest postawa: ja się nigdy nie poddam. Tak, odczuwam zniechęcenie, ale to nie spowoduje, że coś zmienię. Będę trwał w swoich działaniach aż osiągnę sukces. Może nawet jeszcze wzmogę swoje wysiłki. Postawa heroiczna niemalże w swoim samozaparciu. Niby godna podziwu. Ale, z drugiej strony, czy na pewno rozsądna? Jaki jest najczęstszy efekt takiego podejścia? Męczarnie przez kolejne tygodnie lub miesiące. Stan zniechęcenia się pogłębia, postępów brak. W końcu następuje poddanie się, rezygnacja.

Poddanie się

Skoro mi nie idzie i jeszcze mam złe samopoczucie: to rezygnuję. Wydaje się, że rozsądniejsze. niż najpierw walka, a potem poddanie się. W końcu oszczędzasz sobie tygodni, czy nawet miesięcy życia w pewnym reżimie pracy. Tylko, czy to jest cała prawda? Czy nie pojawią się myśli: a może za wcześnie zrezygnowałem? Jak z tym sobie nie poradziłem to z innym tematami też pewnie nie dam rady. Długotrwałe efekty takiej bezpośredniej decyzji mogą być bardzo dotkliwe.

Wyjazd na urlop

Aha, jestem przemęczony: potrzebuję odpoczynku. Chyba znacznie lepsze niż walka albo podanie się. Nie kończy się rezygnacją. Następuje tylko zawieszenie (na pewien czas) pracy and danym tematem. Odrywasz się od bieżących problemów. Dajesz sobie przyzwolenie na odpoczynek. Słuchasz siebie, akceptujesz siebie takim jakim jesteś. Wydaje się to  rozwiązaniem najlepszym z możliwych. Ale niekoniecznie. Dlaczego? Bo jeśli nic więcej nie zrobisz to (gdy wrócisz do swojej rutyny) sytuacja się powtórzy. Poza tym nie zawsze taki wyjazd na urlop (w dowolnym momencie) jest możliwy. Najczęściej nie jest też możliwy natychmiast.

Co działa?

Moim zdaniem najskuteczniejsze jest nie dopuszczanie do zniechęcenia:) Tak, wiem. Trochę za późno na niedopuszczanie do zniechęcenia, skoro zniechęcenie już się pojawiło. Ale w kontekście opisanej powyżej sytuacji oznacza to: powrót do pierwotnego planu. Skoro wówczas widziałem postęp, dawało mi to radość i napęd do dalszej pracy: to warto do tego wrócić. Owszem, trochę potrwa zanim dobry nastrój wróci. Ale jest szansa. Można, oczywiście, ten pomysł połączyć z wcześniejszym wyjazdem na urlop. Ale (już w tym momencie) z decyzją, że po powrocie wracam do pierwotnego planu.

No tak, ale przecież ten pierwotny plan niekoniecznie jest perfekcyjny. To prawda. Ale jak zauważyliśmy działał. A nowy plan nie działa. Najpierw wróć do czegoś co działa, ustabilizuj sytuację, odzyskaj dobry nastrój. Potem możesz znowu próbować ten plan poprawić. Ale inaczej niż tym razem. Np. wprowadzając zmianę mniejszą niż przy poprzedniej próbie. Że taka metoda prób i błędów może zająć lata? Może. A masz lepszy pomysł? Tak, można skorzystać z pomocy doświadczonego mentora, który sam przez taki proces przeszedł i z wieloma osobami nad nim pracował, w dodatku czyta literaturę na ten temat. Podobnie jak sportowiec korzysta z pomocy doświadczonego trenera. Ale trzeba pamiętać, że każdy z nas jest trochę inny. To co służy jednemu (lub nawet większości) nie musi posłużyć Tobie. Dlatego nawet pod opieką mentora: masz się obserwować i uczyć się siebie. A ten proces może zająć trochę czasu.

Chcesz temat zniechęcenia pogłębić?

Jeśli zaintrygował Cię temat perfekcjonizmu (w szczególności niezdrowego) polecam tekst: Jesteś perfekcjonistą?

Nie masz przekonania do idei nie przyspieszania pewnych procesów? Zajrzyj do tekstu: Łatwość zmiany i poczytaj o zagrożeniach związanych ze zbyt szybko przeprowadzoną zmianą.

Uważasz, że cały ten tekst nie ma sensu, bo prawdziwym problemem w pracy nad sobą jest sytuacja, gdy nie ma postępu? I takie właśnie sytuacje najczęściej wpędzają w stan zniechęcenia? O tym już trochę pisałem: Jak być konsekwentnym? oraz  jak wytrwać w postanowieniu?

W Twoim przekonaniu lekkie zniechęcenie najczęściej jest lekceważone i przekształca się w stale obniżony nastrój? I to jest prawdziwy problem? Zajrzyj, proszę, do tekstu: Długotrwale obniżony nastrój.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *