Zrezygnować?

Zrezygnować?

Mam wrażenie, że osoby, które wyznaczają sobie cele w życiu, które chcą się rozwijać, pracować nad sobą, dość rzadko decydują się zrezygnować z raz podjętego wyzwania. Jak się temu bliżej przyjrzeć, to taka sytuacja jest trochę dziwna. Czyżby takim osobom nigdy nie zdarzyło się pomylić? To raczej mało prawdopodobne. A więc gdzie leży przyczyna? Uwaga: nie zamierzam twierdzić, że rezygnacja z pracy nad sobą pod byle pretekstem to dobry sposób na własny rozwój. Mam zamiar przyjrzeć się drugiej skrajności: brakowi rezygnacji, gdy rezygnacja jest logiczną konsekwencją zaistniałej sytuacji.

Nie wiesz kiedy warto zrezygnować?

Co powoduje, że trwasz przy swojej decyzji? Nie. Nie jest to świadomość: skoro jestem uparty, to będę trwał przy swoim, choćby nie wiem co. Tzn. nie wykluczam, że jesteś tak uparty. Ani, że Twój upór nie pozwala Ci zrezygnować nawet wtedy, gdy już wszyscy widzą, że trwanie, przy raz podjętej decyzji, jest bez sensu.

Najczęściej nie przyznasz się, że robisz coś bez sensu. Nie wiesz, kiedy warto odpuścić. Znajdujesz dobrze brzmiący powód, aby trwać w czymś, o czym Ty też wiesz (w głębi serca), że nie ma sensu. Ten dobrze brzmiący powód to może być teza: jeśli dzisiaj zrezygnuję z tego, jutro z tamtego, pojutrze z owego, to popadnę w marazm i przestanę się rozwijać. Słuchacze kiwają głowami: mądrze gada. Ale jeśli tak właśnie gadasz, to nie jest to specjalnie mądre. Skąd założenie, że jeżeli zrezygnujesz z jednej rzeczy, musisz tak samo postąpić z następną? Przecież po rezygnacji z jednej sprawy, zostanie Ci więcej czasu na inne. Zatem obiektywnie, jest dokładnie na odwrót, niż twierdzisz. Prawo serii miałoby zastosowanie, gdybyś zrezygnował z jakiejś sprawy z lenistwa. Albo, ponieważ znalazłaś sobie bardziej interesującą sprawę i bez zastanowienia rzucasz się w nią, nie kończąc poprzedniej.

Chcesz wiedzieć kiedy warto zrezygnować?

Moim zdaniem u podstaw trwania choćby nie wiem co, jest niechęć do przyznania się do błędu. Trąci to trochę niezdrowym perfekcjonizmem. Prawdopodobnie jest efektem zbytniego ulegania wpływom wewnętrznego krytyka.

Namawiam Cię do projektowego podejścia do swoich decyzji i realizacji swoich pomysłów. Co to znaczy?

  1. Podejmując decyzję, akceptuj, że nie wiesz o wszystkich elementach mających wpływ na Twoją decyzję.
  2. Decyduj, że będziesz robił regularne przeglądy. Sprawdzając, czy nie pojawiły się nowe fakty. Potem te przeglądy rób.
  3. Dopuszczaj, że w efekcie poznania nowych faktów możesz podjąć decyzję o modyfikacji celu, jego zatrzymaniu lub nawet możesz całkowicie zrezygnować z projektu. Gdy jest to uzasadnione faktami, taką decyzję podejmij.
  4. Postanów, że nie dasz się gremlinowi wpędzić w poczucie winy, że nie wszystko wiedziałeś od początku.

Chcesz przyjrzeć się bliżej różnym aspektom, o których wspomniałem?

Jeśli poruszyło Cię hasło niezdrowy perfekcjonizm, zajrzyj do artykułu: Jesteś perfekcjonistą?

Chcesz dowiedzieć się więcej o wewnętrznym krytyku? Przeczytaj: Wewnętrzny krytyk oraz ewentualnie Problem z gremlinem.

Ty masz problem z wytrwaniem w swoim postanowieniu? Zapoznaj się z tekstem: Jak wytrwać w postanowieniu? i z narzędziem, które tam proponuję.

A gdybyś nadal uważał, że zawsze trzeba realizować do końca to, co się raz rozpoczęło i nie można z tego zrezygnować, zobacz, do czego mnie to doprowadziło: Kiedy plan jest źródłem stresu.

Zostaw komentarz

*

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.